Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bombardowania strategiczne
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #31
RE: Bombardowania Niemiec
Hej
(14.12.2011 19:12)poldas napisał(a):  Przed wylotami - Lotnicy alianccy byli instruowani co do koncentrowania się na zniszczeniu celów militarnych, przemysłowych i komunikacyjnych.
Lotnicy posłuchali, a potem - "Dywanowo". Inaczej ich nie szkolono.

A co tam można było "wyszkolić"? Przy nocnych atakach były duże problemy z odnalezieniem i identyfikacją celów, niekiedy bombardowano inne od wskazanych miasta (a nawet inne kraje Duży uśmiech). W praktyce jednostki Pathfinders starały się wskazać mniej więcej środek celu, z pełną świadomością że bomby spadną na cel i w promieniu wielu kilometrów od niego. Do tego dochodził stres wynikający z zagrożenia przez ogień plot. no i cóż, każdy chciał przede wszystkim przeżyć. Była np. wyraźna tendencja do coraz wcześniejszego zrzucania bomb przez kolejne atakujące maszyny, żeby mieć to z głowy jak najszybciej. W efekcie Pathfinders zaczęli oznaczać "dalszy koniec" celu, żeby zrzucające coraz wcześniej załogi przeorały go bombami.

Niemcy też generalnie atakowali miasta w nocy powierzchniowo bo i co mieli robić. Tyle że faktycznie nie robili najczęściej dużo szkód bo za wielu samolotów naraz nie byli w stanie wysłać. Tak ze 200 średnich bombowców naraz to w zasadzie był dla nich max, nieliczne są przypadki większych akcji.

Pozdrawiam
Speedy
14.12.2011 21:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #32
RE: Bombardowania Niemiec
Speedy napisał(a):W praktyce jednostki Pathfinders starały się wskazać mniej więcej środek celu, z pełną świadomością że bomby spadną na cel i w promieniu wielu kilometrów od niego.
Dzięki temu istniało spore prawdopodobieństwo zniszczenia jakiegoś militarnego celu.
Niegdyś spotkałem się z informacją o takiej "śmisznej" odprawie załóg bombowców RAF-u, gdzie uczulano słuchaczy n/t humanitaryzmu w prowadzonym nalocie.
W świetle obecnej wiedzy, zakrawa to na groteskę.
Spotkałem się też ze wspomnieniami Józefa Mackiewicza (brat Cata), który uważał, że bombowce amerykańskie były celniejsze od brytyjskich. Z tym, że te wspomnienia są podbudowane jego doświadczeniami z północnej Italii.
Speedy napisał(a):W efekcie Pathfinders zaczęli oznaczać "dalszy koniec" celu, żeby zrzucające coraz wcześniej załogi przeorały go bombami.
Ten fragment wypowiedzi trudno zrozumieć. O co "kaman"?

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2011 23:51 przez poldas.)
14.12.2011 22:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #33
RE: Bombardowania Niemiec
Hej
(14.12.2011 22:11)poldas napisał(a):  Spotkałem się też ze wspomnieniami Józefa Mackiewicza (brat Cata), który uważał, że bombowce amerykańskie były celniejsze od brytyjskich. Z tym, że te wspomnienia są podbudowane jego doświadczeniami z północnej Italii.

No, to na pewno. Jak sam chyba wcześniej napisałeś, Amerykanie atakowali w dzień i z wykorzystaniem bardzo zaawansowanego celownika Norden lub Sperry. Był on wyposażony w kalkulator balistyczny i sprzężony z autopilotem w samolocie. Po wprowadzeniu wszystkich nastaw sam prowadził on samolot w fazie ataku, wyliczał odpowiedni moment zrzutu bomb i sygnalizował go brzęczykiem albo po prostu sam też zrzucał bomby. W całej 8.Armii Powietrznej dla ciężkich bombowców (B-17 i B-24) przez całą wojnę uzyskano dokładność trafienia (CEP) 3300 stóp czyli ok. 1000 m. Oznacza to, ze 50% zrzuconych bomb upadło w promieniu 1 km od celu. Dla porównania w nocnych nalotach RAF uzyskiwał 25% trafień w promieniu 5 mil (8 km) od celu.

We Włoszech sytuacja była nieco inna, tam główny ciężar działań spoczywał na średnich bombowcach B-25 i B-26. One także miały celowniki Nordena, lecz zwykle nie wszystkie. Z reguły miał go lider prowadzący całą formację (dowódca lub najbardziej doświadczona załoga; oczywiście liderów było kilku, na wypadek gdyby któryś został zestrzelony czy miał awarię itp.). To on dokonywał dokładnego wycelowania, po czym na jego komendę wszystkie samoloty, lecące w zwartej formacji, jednocześnie z nim zrzucały bomby. Wygląda to trochę głupio, ale w praktyce sprawdzało się nie najgorzej. Na filmach dokumentalnych czasem można zobaczyć np. bombardowanie Monte Cassino, gdzie właśnie bomby trafiają w cel i jego najbliższe otoczenie, dając taką bardzo zwartą strefę trafień.

Cytat:W efekcie Pathfinders zaczęli oznaczać "dalszy koniec" celu, żeby zrzucające coraz wcześniej załogi przeorały go bombami -
Ten fragment wypowiedzi trudno zrozumieć. O co "kaman"?

Wyobraź sobie jakiś umowny cel np. miasto albo kompleks przemysłowy czy coś tam. Załóżmy, że rozciąga się on np. w kierunku północ-południe. I atakujemy np. z północy.

Jeśli Pathfinders oznaczyli po prostu środek celu, to pierwsze bombowce starały się trafić w te ich flary. Ale że ludzie byli zdenerwowani, zestresowani, chcieli jak najszybciej zrobić swoje i wracać, to instynktownie zaczynali zrzucać bomby odrobinę wcześniej, tuż przed flarami. Kolejne atakujące bombowce kierowały się pożarami na ziemi (flary się dopalały) i też instynktownie zrzucały odrobinę wcześniej. Kolejni Pathfinders (to też przecież ludzie) odświeżali flary zrzucając je znowu ociupinkę wcześniej. Kolejne bombowce zrzucały bomby znowuż wcześniej. I w efekcie bomby zrzucane w kolejnych falach nalotu spadały coraz dalej i dalej od środka celu.

A teraz wyobraź sobie Pathfindera-spryciarza, który oznakowuje nie środek, lecz dalszy koniec (w naszym przykładzie południowy koniec) celu. Mechanizm psychologiczny powtarza się i kolejne maszyny zrzucają bomby coraz wcześniej, ale teraz to "wcześniej" jest OK bo właśnie cały obszar celu zostaje przez to pokryty bombami.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2011 00:20 przez Speedy.)
15.12.2011 00:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Capitán General
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 319
Dołączył: 18.11.2011
Okres: Dzieje najnowsze
Post: #34
RE: Bombardowania Niemiec



''Dyktatury dzielą się na dobre i złe. Demokracja jest zawsze głupia.''
15.12.2011 00:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #35
RE: Bombardowania Niemiec
Speedy napisał(a):A teraz wyobraź sobie Pathfindera-spryciarza...
Ahaaa - "To o to loto".
Teraz wyobrazić można sobie Pathfindera zmylonego zaciemnionym miastem i "podpuszczającymi" światłami w jego pobliżu.
Nieźle się kolesie wtedy zabawiali.
Na zasadzie - Kto kogo zrobi w balona.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
15.12.2011 00:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #36
RE: Bombardowania Niemiec
Hej
(15.12.2011 00:39)poldas napisał(a):  Teraz wyobrazić można sobie Pathfindera zmylonego zaciemnionym miastem i "podpuszczającymi" światłami w jego pobliżu.
Nieźle się kolesie wtedy zabawiali.
Na zasadzie - Kto kogo zrobi w balona.

A i owszem. W ogóle to było bardziej skomplikowane. Np. ustalano, że czerwone flary czy markery wyznaczają cel. Ale zielone markery unieważniają te czerwone, jeśli za bardzo już odjechały od celu. Ale jeśli kolejny Pathfinder uznał, że zielone poleciały całkiem od czapy, to pomarańczowe unieważniały zielone itd. itp. Tych markerów było zresztą o wiele więcej, wypalających się w locie, palących się na ziemi, dających pojedyncze źródło światła lub rozpryskujących się w całe kaskady świateł, i oczywiście w wielu różnych kolorach. I oczywiście te barwne kody zmieniano może nie co noc, ale w każdym razie często.

Bo Niemcy oczywiście też nie byli głupi. Skonstruowali specjalną 150 mm ciężką rakietę sygnalizacyjną 15 cm R-Ss Gs z ładunkami pirotechnicznymi imitującymi te brytyjskie flary i markery. Wystrzeliwali je z wyrzutni rozmieszczonych w pobliżu celu, starając się oznakować np. puste pole za miastem albo unieważnić brytyjskie markery i zastąpić takimi fałszywymi itp.

Pozdrawiam
Speedy
15.12.2011 01:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Ślązok
Zasłużony
     
Liczba postów: 709
Dołączył: 03.12.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #37
RE: Bombardowania Niemiec
Podczas pierwszego nalotu na Hamburg związanego z operacją „ Gomorrah „
Brytyjczycy zastosowali nowy środek antyradarowy zwany „ Window „- były to paski foli aluminiowej.
15.12.2011 11:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Capitán General
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 319
Dołączył: 18.11.2011
Okres: Dzieje najnowsze
Post: #38
RE: Bombardowania Niemiec
(15.12.2011 11:28)brokok napisał(a):  Podczas pierwszego nalotu na Hamburg związanego z operacją „ Gomorrah „
Brytyjczycy zastosowali nowy środek antyradarowy zwany „ Window „- były to paski foli aluminiowej.

Dipole odbijające to środek na tyle skuteczny, że stosowany do dzisiaj w nieco zmodyfikowanej formie.

''Dyktatury dzielą się na dobre i złe. Demokracja jest zawsze głupia.''
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2011 13:39 przez Cebuś.)
15.12.2011 13:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Ślązok
Zasłużony
     
Liczba postów: 709
Dołączył: 03.12.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #39
RE: Bombardowania Niemiec
(15.12.2011 13:35)Cebuś napisał(a):  Dipole odbijające to środek na tyle skuteczny, że stosowany do dzisiaj w nieco zmodyfikowanej formie.
Wojna jest matką wynalazków. Kto stoi w miejscu ten przegrywa. Co ciekawe nawet pod wodą owe paski znalazły zastosowanie.
15.12.2011 13:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #40
RE: Bombardowania Niemiec
Hej
(15.12.2011 13:35)Cebuś napisał(a):  Dipole odbijające to środek na tyle skuteczny, że stosowany do dzisiaj w nieco zmodyfikowanej formie.

Przeciw współczesnym radarom ta metoda nie jest już tak bardzo skuteczna (radary dopplerowskie odsiewają ruchome/nieruchome obiekty) niemniej faktycznie przez długie lata była to bardzo ważna metoda walki radioelektronicznej. Bodajże w RB-52 (? albo RB-47 - którymś z amerykańskich rozpoznawczych bombowców) była nawet taka dosyć zabawna instalacja do tego. Jak pewnie wiecie optymalna długość dipola jest uzależniona od długości fali, jaka ma być zakłócana. A to nie zawsze jest z góry wiadome. Aparatura walki elektronicznej była więc wyposażona w szpule z metalizowaną taśmą i gilotynę do jej odcinania i stosownie do długości fali namierzanego radaru dipole były automatycznie odcinane na odpowiednią długość czyli powiedzmy produkowane na bieżąco bezpośrednio przed rozrzucaniem Uśmiech.

Pozdrawiam
Speedy
15.12.2011 16:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz