książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Offline
Początkujący
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 2
Dołączył: 18.05.2016
Okres: II wojna światowa
Post: #1
Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
ŻYCIE I CENY W II RP - 1928 ROK.

Wyobraź sobie człowieka, który wstaje codziennie przed szóstą, jeśli w ogóle szarpany sen pozwolił mu odpocząć. Warunki, w jakich żyje dalece odbiegają od standardów obowiązujących w sąsiednich, zachodnich krajach. Głowę ma wypełnioną stresogenną mieszanką, bo problemów nie brakuje. Akurat ten pracuje jako robotnik, którego rodzice zajmują się pracą na roli, i mieszka w tej starej zawilgoconej kamienicy. Gdzie indziej w nowszym budynku i przestronnym mieszkaniu żyje rodzina nauczycieli, a dwa piętra niżej trochę na lewo pracownicy administracji państwowej.

I dla ścisłości ta szósta rano wybija w Warszawie na początku 1928 roku, dla przykładu. No dobrze, zaraz ustalimy o czym każdy z nich mógł myśleć i jakimi zmagał się wyzwaniami. Po skromnym, ale sytym śniadaniu każda z osób, która akurat ma zatrudnienie opuszcza mieszkania. Nie muszę chyba napominać, że poza ogólnym fizycznym zmęczeniem najgorzej ma się robotnik. Na wsi bieda i ceny wysokie, tyle tylko, że ze swoich zapasów i zbiorów mogą jakoś ciągnąć, ale bliscy i tak ocierają się o granicę ubóstwa. Bo na wsi w tym czasie robotnik, taki który ma dwa konie, wyciągnie w sezonie dniówkę nawet 18 złotych, ale już podstawowy pracownik zarobi niecałe 4 złote, przy czym pensje kobiet są o jakieś 30 procent niższe. A on nasz warszawski robotnik zarabia średnio 100 zł miesięcznie, plus to co przyniesie żona, średnio 70 złotych. Miesięcznie na żywność dla siebie, żony i dziecka wydaje 66 % zarobków, często o wiele więcej zwłaszcza w dużym mieście, nawet 75%. Także żyje na styk, a i tak ma wiele szczęścia, bo został zgłoszony do Zus-u i ma ubezpieczenie emerytalne. Jest wybrańcem, bo bezrobocie niemałe ponad 600 tysięcy osób, oficjalnie. Jego śniadanie było umiarkowane, zresztą jak cała karta żywieniowa, bo ceny detaliczne produktów przyprawiają o ból głowy. Oczywiście cena pytlowego żytniego chleba za kilogram to jakieś 60 groszy, ale już kilogram masła ponad 7 złotych, mleko w normie około 60 groszy, do tego tania herbata i to nie zawsze z cukrem, bo półtora złotego trzeba dać za kilogram tej słodkości, a jajecznica raz na jakiś czas, kilo jajek to ponad 4 złote. Obiad zwyczajowo, poza niedzielą, także będzie skromny, bo cena za kilogram wołowego czy wieprzowego to niemal 4 złote, a najtańsze są kartofle, bo 19 groszy za kilogram. Czyli będzie zupa, ziemniaki i może malutki kawałek mięsa z niedzieli, albo groch, fasola, może kasza i jakieś jarzyny. Na alkohol i papierosy miesięcznie idzie jakieś 3,5 złote, jak wszystko jest w normie i pod kontrolą. Zresztą jak tylko dotrze do pracy, będą długie rozmowy, i nie ma się czemu dziwić, aby w Warszawie utrzymać czteroosobową rodzinę potrzeba minimum 200 złotych miesięcznie. No i są strajki, strajki są czymś zupełnie powszechnym, co świadczy o słabości gospodarki. Przez ostatnich pięć lat było ich niemało bo ponad 30 tysięcy, tak 30 tysięcy strajków. Rocznie jakieś kilkaset tysięcy osób mówi władzy – stop wyzyskowi, łącznie liczba sfrustrowanych przekracza dwa miliony. A pamiętajmy, że jest rok 1928 i wielkimi krokami zbliża się załamanie gospodarcze, którego skutek będzie dramatyczny: wzrost bezrobocia, spadek płac. No, ale przynajmniej związki jakoś działają, by walczyć o poprawę bytu ponad czterech milionów robotników. I bardzo dobrze, bo robotnik dostaje niecałą złotówkę, dokładnie 90 groszy, za godzinę pracy, czyli na masło robi cały dzień. Dla zaspokojenia ciekawości, w 1935 roku ubezpieczaniem emerytalnym w ZUS-ie objętych będzie niecałe 2,5 miliona robotników, poprawa.

Czytaj dalej: https://tomaszkubicki.wordpress.com/2016...i-w-ii-rp/
18.05.2016 16:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,955
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Ad. Tomasz Kubicki;

Skoro bazujesz na roczniku statystycznym z 1939 roku, to miałeś na myśli dane za rok 1938. Uśmiech
Wrzucam resztę Twej wypowiedzi n/t cen i zarobków w II RP;

"No dobrze, a jak z budżetówką i warstwą inteligencji? Pracownicy umysłowi stanowią w skali kraju mały procent stosunkowo, jest ich ponad 600 tysięcy. Tym wiedzie się całkiem dobrze, ale wynagrodzenie ściśle związane jest z wiekiem pracującej osoby. Młodzi mają pod górę, jak zawsze i wszędzie, tak więc w przedziale 19-24 lata to jest jakieś 130 złotych na miesiąc, 25-29 już prawie 200 złotych, 30-39 niemal 300 złotych, ale dochodzą dodatki funkcyjne, lokalne, żyje się dobrze i stabilnie. Przy takich zarobkach faktycznie utrzymanie czteroosobowej rodziny nie stanowi problemu, a jeśli pracują dwie osoby będzie można pomyśleć o samochodzie. Bo największa grupa ludzi z tej kategorii zarabia właśnie jakieś 200 – 260 złotych miesięcznie. Czyli na żywność czteroosobowa rodzina wydaje jakieś 33 % zarobków. Przepaść pomiędzy klasą pracującą, a warstwą urzędników państwowych, administracji, jest ogromna. Mieszkają w lepszych lokalach i droższych dzielnicach, bo stać ich aby płacić czasem i po 65 złotych komornego za miesiąc. A właśnie, jak to jest z tym rynkiem motoryzacyjnym w kraju? Powiem wprost, rozwija się i jest mały. W kraju jest zarejestrowanych jedynie 21 tysięcy aut, ale w Warszawie można śmiało korzystać z tramwajów, bo jest 120 kilometrów torów i ponad 750 wozów. Można i skorzystać z autobusu, a samochody to rarytas i dobry biznes dla taksówkarzy, którzy w 1939 roku będą posiadać 13% aut w kraju. Słowem, w Polce na 10 000 osób tylko 10 osób ma własne auto, w USA ma je co piąty obywatel, w Anglii co 20. Dla przykładu, w kraju zarejestrowanych jest 162 tysiące aparatów telefonicznych, z których wykonuje się rocznie około pięćset milionów rozmów, pod tym względem także odstajemy. I tak za popularnego Fiata 508 trzeba zapłacić jakieś 5 400 złotych, a litr paliwa to koszt 80 groszy. Ciężko pracujący robotnik miesięcznie zarobi na 125 litrów benzyny, takie realia. W innym przeliczeniu starczy mu na 14 kilogramów masła, które w końcu na szczęście stanieje.

No dobrze, jakie płyną z tego wnioski. Gdyby przeciętny obywatel tego kraju – II RP wiedział z jaką nostalgią niektórzy niemal 90 lat później będą wspominać te czasy, parsknąłby śmiechem, a potem się szczerze rozpłakał. Mały Rocznik Statystyczny jest źródłem obowiązkowym dla każdego badacza tego okresu i stosunkowo łatwo go dostać, co pokazuje jaskrawo jak mało osób sięga po te dane. Wynika z niego jasno, że poza zamożną grupą inteligencji, pracowników administracji państwowej wyższego szczebla, ludzi z wojska, w kraju innym żyło się średnio, ciężko a nawet bardzo źle i w fatalnych warunkach. Nie muszę chyba wspominać, że samozatrudnienie oznaczało wieczne kłopoty na każdym odcinku: z podatkami, z godzinami pracy, z opłatami za działalność. Karta żywieniowa, tygodniowe menu przeciętnej rodziny, była bardziej niż skromna. A przecież mówimy głównie o centralnej części kraju, na wschodzie bieda była porażająca i powszechna. Kryzys lat 1929- 1935 uderzył w szerokie masy społeczeństwa, doprowadzając wielu nawet do kroków samobójczych (około 4 tysiące osób rocznie). Jednak, co ciekawe, pomimo tak ciężkich powojennych warunków, pozostawania daleko w tyle za zachodnim światem, Polacy w ognisku domowym dbali o siebie i szczerze się kochali. Przyrost naturalny w tym okresie to 12 %. Jednak, aby móc się utrzymać w Warszawie w rodzinie robotniczej musiały raczej pracować dwie osoby i starczało to na skromne życie. Klasa średnia wyższa, zwłaszcza w dużych ośrodkach, miała do dyspozycji szeroki wachlarz atrakcji, oddawała się życiu kulturalnemu, bawiła się i stroiła. W normalnej, taniej restauracji można było się posilić za złotówkę, ale nie mówimy tu o droższych lokalach.

Jednak większość Polaków toczyła nierówną walkę o utrzymanie się, o zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, i w tym rozumieniu, w swojej masie, byli biednymi i zmęczonymi nerwowo ludźmi. A władza, cóż powiedzieć, jak to u nas w zwyczaju, gryzła się między sobą niemiłosiernie."

Gdyby tak porównać z czasem obecnym, to według siły nabywczej wychodzą ciekawe Konotacje.
72 lata temu przeciętny dochód pracującego obywatela Polski określałbym na 100 zł. miesięcznie, z uwzględnieniem szarej i czarnej strefy.
Obecnie oceniam adekwatne dochody na 2000 złotych.
Czyli 20 razy więcej.

Teraz pasuje pokombinować nad siłą nabywczą.

W 1938 roku kilogram masła kosztował 7 złotych.
Obecnie, ale to zależy jakie masło, można zapłacić za kilogram nawet 25 złotych
Teraz przeliczmy;
- Za przeciętny dochód można było kupić w 1938 roku 14 kg masła.
- Za przeciętny dochód można obecnie kupić 80 kg masła.
Obecna zdolność nabywcza tego produktu jest 5,7 razy większa, niż 78 lat temu.

Teraz kartofelki/ziemniaczki;
W 1938 roku było to 20 groszy za kilogram.
Obecnie to 1 kilogram za złotówkę.
Wniosek - Obecnie można kupić za przeciętny dochód 4 razy więcej ziemniaków, niż wtedy.

Jeszcze koszty wynajmu mieszkania;
W 1938 roku - 35 złotych miesięcznie. Ale jakie i gdzie? Pieron wie.
Obecnie trzeba liczyć przeciętnie 600 złotych za wynajem mieszkania. Kosztów mediów nie liczymy.
Wychodzi dla:
- 1938r. - 29% przeciętnego dochodu.
- 2016 r. - 33% przeciętnego dochodu

W ostatnim przypadku - Szału nie ma. Marny postęp. Właściwie to żaden.

Jakbyś dopisał swoje wnioski w tym wątku, to by fajnie było.
Kwestia jest ciekawa.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
18.05.2016 20:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Początkujący
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 2
Dołączył: 18.05.2016
Okres: II wojna światowa
Post: #3
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Bazuję na roczniku z 1939 roku, bo taki mam na półce w domu, ale w tymże roczniku są dane z lat 1920 -1939. Czyli mój artykuł, jak najbardziej, oddaje stan rzeczy z 1928 roku i czasem dla porównania sytuację kilka lat później. Są to ceny i zarobki w roku 1928, zgodnie z tabelkami. W drugiej połowie lat trzydziestych w związku z kryzysem ceny spadły o kilkadziesiąt procent, zarobki poszły również w dół, ale w znacznie mniejszym zakresie. Ewidentnie widać, że my dzisiaj żyjemy na wielokrotnie wyższym poziomie niż nasi rodacy niecałe sto lat temu. Jednak świat zmienił się i chyba ciężko będzie przełożyć te dane na dzisiejszą rzeczywistość. Kiedyś porównywałem sytuację przeciętnego Polaka z okresu międzywojnia do sytuacji Niemca i Niemiec żył jak Pan w porównaniu do naszego obywatela. A tak wiele się mówi o niemieckim kryzysie, który otworzył drzwi na oścież Adolfowi. Myślę, że się zgodzisz, że ciężko jest zrobić miarodajne porównanie, bo każdy z nas ma inną sytuację. Na pewno żywność jest tańsza, paliwo też. Jeżeli ktoś zarabiał 100 zł dla przykładu i chciał kupić auto za 5400, to musiałby pracować tylko na nie 54 miesiące. Dzisiaj, jak napisałeś, średnio pewnie ludzie zarabiają około 2 tysięce, a auto fiat panda to koszt powiedzmy 35 tysięcy, czyli mi wychodzi, że można je kupić trzy razy szybciej, ale to czysto teoretycznie Oczko
A w sprawie najmu mieszkania, to zdaje się, że w dobrej dzielnicy to był koszt około 65 złotych na msc. Czyli jeśli przyjęliśmy, że te min.100 zł odpowiada dzisiejszym dwóm tysiącom, to wychodzi jakieś 1300 złotych na msc. I faktycznie w Warszawie tyle trzeba zapłacić, ale trzeba poszukać konkretnych danych dot. rynku mieszkaniowego w tamtych czasach. Jedno się zgadza i dziś i wtedy, jeśli ktoś zarabiał te 100 złotych, to musiały pracować dwie osoby. Bo kto dziś się utrzyma z rodziną za 2 tysiące?

Dziękuję za wklejenie całości.

pozdrawiam
https://tomaszkubicki.wordpress.com/
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2016 11:25 przez Tomasz Kubicki.)
19.05.2016 10:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 594
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #4
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Witam.
Super informacje i do tego fajnie przekazane.
Poniżej podaje posiadane dane, dotyczące cen detalicznych za żywność i opał w 1939 roku (mając na uwadze miesięczne dochody w kwocie 123 złotych):
chleb żytni 1 kg - 0,30 zł,
mąka pszeniczna 1 kg - 0,43 zł,
ziemniaki 1 kg - 0,08 zł (w tym przypadku pełen wypas, tylko jak często można jeść tylko ziemniaki),
mięso wołowe 1 kg - 1,30 zł,
mięso wieprzowe 1 kg - 1, 48 zł,
mleko 1 l - 0,24 zł,
masło 1 kg - 3,96 zł (rarytas),
cukier 1 kg - 1 zł, (drogo),
węgiel 10 kg - 0,41 zł.
Przy takim zarobku i takich cenach ? Rodzina trzyosobowa - tylko z jednego dochodu w kwocie 123 złotych, żyła sobie bardzo przeciętnie. Nie było luksusu.
Pozdrawiam - Kozak
25.05.2016 22:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,955
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #5
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Masz dane ile wtedy kosztowały zapałki?
Współczesnych nie podzielisz na czworo.
Ponadto te dzisiejsze to trzeba cztery zużyć, aby coś zapalić.

Mam informację, że w Łukowicy (powiat Limanowa) w 1939 roku kilogram chleba kosztował 1 złoty.
Dniówka robotnika rolnego - 1 złoty.
To miesięcznie mógł zarobić ok. 25 złotych, pracując niby od świtu do zmroku, ale tego nie traktujmy poważnie.

Informacja od Św.P. Ludwiki Sułkowskiej.

Odnośnie ceny ziemniaków - Te 8 groszy za kilogram, to raczej we wrześniu. A w kwietniu jaka cena?
Nie wiem czy ten rocznik statystyczny jest miarodajny. Mam wątpliwości.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
25.05.2016 23:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 594
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #6
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Witam
Cytat:Masz dane ile wtedy kosztowały zapałki?
Nie. Nie posiadam. Ciekawe jaka była cena ?
Cytat:Mam informację, że w Łukowicy (powiat Limanowa) w 1939 roku kilogram chleba kosztował 1 złoty. Dniówka robotnika rolnego - 1 złoty.
W powiecie limanowskim tak drogi chleb ? Z czego wynikał ?
No cóż ?
Ogólnie super temat.
Pozdrawiam - Kozak
26.05.2016 00:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,955
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #7
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Proponuję uważać z ceną kilograma chleba w 1939 roku.
Kto aktualnie kupuje kilogram chleba?
Dziś kupiłem bochenek pokrojony i zapakowany w folię za 2,4 PLN.
Ważył 400 gram (0,4 kilograma - żytni).
Z prostego przeliczenia by wynikało, że kilogram chleba by kosztował aktualnie 6 PLN.
Ale jakiego chleba? Tu mamy kolejny problem.
Wersja o 30 groszach jest dla mnie o tyle miarodajna, że;
Co wychodzi?
W przybliżeniu można sobie obecnie za przeciętną wypłatę kupić 330 kilogramów chleba.
Można na upartego policzyć chleb kupowany taniej po 1,5 PLN, ważacy 0,4 kg. x 2.5 = Jeden kilogram za 3,75 PLN.
Za jedną wypłatę (2000 PLN) dało by się zatem kupić 533 kilogramy chleba.

W 1938/9 roku - Za tą przeciętną stówkę na miesiąc roboty dało się kupić 333 kilogramy chleba

Jakby liczyć kilogram chleba po złotówce przed wojną, to wychodzi z tego absurd.
Jednak podałem to, co usłyszałem.

W kwestii ceny chleba wychodzi mnie to, że postępu nie ma.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
26.05.2016 01:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 594
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Witam
Cytat:Proponuję uważać z ceną kilograma chleba w 1939 roku.
Kto aktualnie kupuje kilogram chleba?
Dziś kupiłem bochenek pokrojony i zapakowany w folię za 2,4 PLN.
Ważył 400 gram (0,4 kilograma - żytni).
Jakby nie spojrzeć na temat wagi chleba, to z danych wynika, że przedwojenne jego ceny są podawane za 1 kg.
Kilka danych:

http://vader.joemonster.org/upload/qmz/1...1939_2.jpg

jak widać, z biegiem lat, cena za 1 kg chleba spadała.

I jeszcze ...
http://vader.joemonster.org/upload/qmz/1...e51939.jpg
http://vader.joemonster.org/upload/qmz/1...1939_1.jpg

Pozdrawiam - Kozak
26.05.2016 10:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,955
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #9
RE: Jak żyło się w II RP w 1928 roku.
Współczesne ceny chlebusia są podawane w rocznikach statystycznych w jakich jednostkach wartości?

Z takim węglem, w powyżej zapodanym załączniku, sprawa wygląda tak;
48 groszy za 10 kilogramów.
Za tonę wychodzi 48 złotych.
Czyli za przeciętną wypłatę z 1938/9 roku kupisz 2,1 tony węgla.
Mam się jednak domyślać, że to nie jest węgiel brunatny, tylko kamienny.
Obecnie tona węgla kamiennego dobrej jakości kosztuje ok. 900 PLN.
Za obecną, przeciętną wypłatę (2000 PLN) kupić można 2,2 tony węgla.

No i co? Siła nabywcza w tym przypadku nie wzrosła na przestrzeni 77 lat.
Znowu mamy zastój.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2016 22:04 przez poldas.)
26.05.2016 19:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz