książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moje "korzenie"
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 647
Dołączył: 14.04.2012
Okres: II wojna światowa
Post: #11
RE: Moje "korzenie"
"Coprawda udało mi się dotrzeć do roku, 1875 kiedy to urodził się mój pradziadek, ale „utkwiłem w martwym punkcie”.
Próbowałem już poprzez IPN, próbowałem również popytać znajomych czy też krewnych.
W pewnym momencie podpowiedziano mi, żebym zainteresował się Ojcem, który pracował na kolei w Nowym Sączu, gdzie pracował mój Ojciec, Dziadek i Pradziadek. Zasugerowano mi, że być może w latach, w których pracowali Ziemia Sądecka była pod zaborami i być może moja Rodzina zmieniła nazwisko na polsko-brzmiące lub w czasie okupacji niemieckiej podpisała volkslistę, w co za bardzo nie wierzę. Co prawda Ojciec mówił bardzo dobrze po niemiecku, ale znał również łacinę i grekę?"

A możesz trochę przybliżyć sytuację?
O co chodzi z tą zmianą nazwisk?
27.11.2012 19:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 406
Dołączył: 28.11.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #12
RE: Moje "korzenie"
(27.11.2012 11:09)Guderian napisał(a):  To nie jest takie proste. Czasami człowiek jest więźniem swojego pochodzenia. Radze sobie obejrzeć film pokazujący dramat syna Hansa Franka. To bardzo przejmujący dokument w którym pokazano jak ten człowiek niczemu nie winien musiał przez całe swoje życie zmagać się z piętnem syna ludobójcy i zbrodniarza.
http://www.youtube.com/watch?v=Zi4lOcjeGOo

Ja za to już wiem, jak w miarę dokładnie potoczyły się losy mojego dziadka: w 1939 roku Niemcy ,,odłowili go", jak bawił się w palanta z kolegami w pobliżu budynku wiejskiej szkoły pod Tucholą. Miał wtedy 14 lat,objął go obowiązek pracy na rzecz okupanta. Pracował kolejno: gdzieś pod Tucholą (nie pamiętał, gdzie), potem w Bytowie i Elblągu (Elbing), następnie gdzieś w zachodnich Niemczech, pod Wilhelmshavenem, gdzie doszukano się tego, że mój prapradziadek (dziadek dziadka) był Niemcem nazwiskiem Anton Strelau, zamieszkałym kiedyś nad Renem i sprowadzonym w ramach kolonizacji niemieckiej do Polski, gdzie mocno się spolonizował (nawet imię zmienił na Antoni; musiał być, jak z tego wynika, bardzo młody, skoro tak łatwo przyjął zwyczaje otoczenia- a swoją córkę- moją prababcię nazwał nie z niemiecka Victoria, tylko po polsku- Wiktoria; ona wyszła za polskiego włościanina, Bronisława Jeżakowskiego, a z tego związku urodził się mój dziadek, Edmund Jeżakowski, rocznik 1925- któremu teraz przypisano DVL 3). Około roku 1942 był w ,, pięknym mieście Agram, republiki nie pomnę, bo Jugosławia podzieliła się i teraz trudno tego się doszukać", ale nie wiem w jakim charakterze- cywila na robotach, czy już wojskowego. Z roku, jak wywnioskowałem, 1943/1944 był szkolony podczas 6-tygodniowego szkolenia teoretycznego w Holandii na....marynarza U-Boota, ale w końcu Niemcy porzucili te mrzonki o inwazji podwodnej na kanał La Manche, i kazano im się przebrać w mundury armii lądowej. Dziadek wciąż był tylko szeregowcem, ale już niedługo czekał go awans. Niemcy, mając meldunki o możliwych kierunkach inwazji alianckiej na Francję, skierowali go do Cherbourga , gdzie uczestniczył w tej bitwie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Cherbourg : ponoć widział, jak skakał w miasto jakiś Amerykanin, spadochroniarz, w okolicę pełną Niemców, myślał, że jeden z nich go zastrzeli, ale nie: zasalutowali sobie i odeszli. Ale bitwa ponoć była strasznie krwawa, z 8-miu osób z dziadka pododdziału zostały tylko 3,a wokół pełno było trupów (dostał awans na kaprala). Potem jednostka ,,na motorach" wycofała się do Niemiec, znów pod Wilhelmshaven, a że odbijali od niej niektórzy nieniemieccy żołnierze, dziadek do niewoli brytyjskiej dostał się po wypadku motocyklowym na przedmieściach Kolonii (tak wywnioskowałem, mówił, że znów nazwy nie pamięta, ale miasto było z ,,taką piękną katedrą"). Potem, jak jak najściślej uzyskałem od dziadka informacje, był w Aberdeen na kursie podoficerskim, na którym zdał maturę; było to z zyskiem dla niego, bo wokół było pełno ,,podoficerów zza Buga, ich ksiądz polskiego uczył pisać, a mnie i tych z ziem zachodnich uczono po angielsku"; mieszkał następnie na wsi, ok. 50 km od Edynburga, mając tam dziewczynę, którą musiał rzucić. A w 1948 roku prababka załatwiła mu powrót przez Lockerbie, ,,jakiś tam port" i Gdańsk pod Tucholę, gdzie stracili ziemie, wcześniej do nich należące (ok.15 ha), a w rok później, gdy dziadek jeszcze meldował się na MO, poznał babcię, która przyjechała z Kieleckiego, ze wsi Końskie na roboty sezonowe. I jakoś tak szybko poszło, w 1951 roku wuj się urodził, a w 1953 roku mama- i tam zostali, bo byli już małżeństwem. A ze strony ojca, jak już wspominałem, mam krewnego-pierwszą wojskową ofiarę II wojny światowej-Piotra Konieczkę, kuzyna mojego pradziadka, ponadto kpt. Edmunda Konieczkę, pochodzącego z rodzinnych stron ojca, którego los rzucił w 1940 roku do lasku katyńskiego, i Antoniego Konieczkę z Gniezna, blisko rodzinnych stron ojca- więźnia Auschwitz.
PS. Przepraszam za wcześniejsze nieścisłości, ale jakoś musiałem losy dziadka dokładniej poznać, żeby ich uniknąć.
Pozdrawiam.

[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie
27.11.2012 23:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Początkujący
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 2
Dołączył: 15.11.2012
Okres: Międzywojeny
Post: #13
RE: Moje "korzenie"
Dziękuję wszystkim za informacje. Chyba jednak mnie źle zrozumiano. Ja nawet gdyby się okazało, że mam niemieckie pochodzenie wcale, ale to wcale bym się nie martwił.
Chodziło mi o to gdzie mógłbym "sprawdzić" swoje pochodzenie. Tak, urodziłem się w Polsce, w Krakowie. Chciałbym jednak dotrzeć do korzeni swojej Rodziny ze strony Ojca.
Nistety nie potrafię znaleźć interesujących mnie informacji bo wszcyscy członkowie Rodziny Ojca już nie żyją.
Jeszcze raz dziękuję za liczne odpowiedzi.
alijan
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2012 13:49 przez aliijan.)
03.12.2012 13:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 339
Dołączył: 05.03.2012
Okres: Starożytność
Post: #14
RE: Moje "korzenie"
(03.12.2012 13:24)aliijan napisał(a):  gdzie mógłbym "sprawdzić" swoje pochodzenie.

Urzędy stanu cywilnego, archiwa parafialne i archiwum państwowe.

Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść.

Veni, vidi, vici.
03.12.2012 18:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz