książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #21
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Ja też bym nie zaryzykował takiego stwierdzenia. Ale, są GRH/SRH, których członkowie są bardziej obeznani z obsługą broni. Na Forum DWS podawałeś przykład, jak rekonstruktor urwał bezpiecznik w karabinie. Ja nie mam zamiaru sprawdzać, czy to jest możliwe. Dajesz mi broń, ja ją używam na rekonstrukcji w sposób do tego przeznaczony i staram się, aby w oczach widzów wyglądało to realistycznie. I aby nikomu nie zrobić krzywdy. Ponieważ to jest broń, która została wypożyczona przez Ciebie lub któregoś z Twoich Kolegów, to przyzwoitość nakazuje mi, aby dbać o nią i oddać nie zapiaszczoną, a nie daj Bóg uszkodzoną z mojej winy.
06.01.2012 17:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #22
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Messer i poruszyłeś kolejny problem czyli "głupotoodporność" broni. I tu również Mauser "ma w plecy" - jest wrażliwy na niewłaściwą obsługę, a toporny Mosin nie bardzo. Co ciekawe w sumie bardziej wyrafinowany Lee-Enfield jest też dość odporny na niewłaściwą obsługę.

W broni wojskowej należy zakładać, że użytkownik nie do końca będzie przeszkolony, a pewnych sytuacjach będzie w sporym stresie, który może powodować nie do końca właściwą obsługę. Dwa przykłady to właśnie bezpiecznik i wyciąg. Co zrobi żołnierz na polu walki gdy mu się łatwo zanieczyszczający Mauser nie "będzie chciał" odbezpieczyć - będzie szarpał w panice, spróbuje czymś uderzyć ... to i urwie w skrajnym przypadku. Żołnierzom z Lee-Enfieldem (inna konstrukcja bezpiecznika) czy Mosinem (prymitywnie toporny bezpiecznik, w który po prostu nie może się zablokować) to nie grozi. No i kwestia (już wspomniana) czyli wyciąg - przekoszenie naboju na polu walki może się zdarzyć. Użytkownik Mausera musi spokojnie wyjąć nabój i wcisnąć go na podajnik, a potem zamknąć zamek. Ale do niego strzelają i trudno o spokój - to w panice dopchnie nabój do komory. Strzał padnie, ale następny już niekoniecznie bo uszkodzony pazur wyciągu nie wyciągnie łuski. Znowu użytkownikom Lee-Enfieldów i Mosinów to nie grozi - dopychają naturalnie i szybko nabój, a sprężynowemu wyciągowi to nic nie grozi i sobie strzelają dalej. No ale jak wspomniałem Lee i Mosin byli żołnierzami to wyobrażenie sobie takich sytuacji nie było dla nich abstrakcją. Zresztą pierwotny bezpiecznik w karabinie Naganta był podobny do mauserowskiego, Mosin to zmienił - niektórzy twierdzą, że aby ukryć wykorzystanie rozwiązań Naganta, ale mnie się coś wydaje, że doskonale wiedział co robi i dlaczego - doskonale sobie zdawał sprawę z mankamentów poborowej armii.
06.01.2012 18:36
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #23
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Razor, bardzo mi się podoba termin "głupotoodporność" broni. Oczywiście rekonstrukcja historyczna jest bardziej zbliżona do "żywego teatru" niż do pola bitwy. Ale, jakieś przeszkolenie w obsłudze broni powinien człowiek, ktory ją dostanie przebyć. W dobrych GRH/SRH rekrut lub kandydat na pierwszej rekonstrukcji w roli uczestnika w ogóle nie dostaje strzelającej broni. Ma obserwować starszych i bardziej doświadczonych kolegów, podpatrywać jak się ładuje "ślepaki" i jak się posługuje bezpiecznikiem w broni. Lata po polu z odlewem lub repliką ASG, ale ma patrzeć jak strzelają koledzy i obyć się z hukiem wystrzałów. Zresztą nic nie stoi na przeszkaodzie, aby taki człowiek przed lub po rekonstrukcji podszedł do Ciebie i zapytał o obsługę broni, poprosił o krótkie przeszkolenie, pokazanie podstawowych czynności. Jeżeli zrobi to grzecznie i w odpowiednim momencie, to znając Ciebie lub Twoich Kolegów nie będzie problemu.
Ja z kolei na rekonstrukcji staram się nie siłować z bronią i nie stosować kopnięć lub walenia kolbą o glebę. Cóż, skoro sobie nie radzę, to na siłę nie będę próbował, bo mogę uszkodzić jakiś element broni. Wolę oddać po rekonstrukcji i zgłosić zacięcie. Ten, który ją wypożyczył będzie wiedział jak to usunąć, może nawet w stosownej chwili pokaże jak sobie z tym radzić.
06.01.2012 20:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #24
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Messer - ale rekonstrukcja historyczna to nie wojna, nikt do Ciebie nie strzela i błędy są faktycznie tylko brakami wiedzy i umiejętności. Jak do Ciebie strzelają, naokoło coś wybucha i ogólnie "robisz w gacie" ze strachu to może być naprawdę różnie. Dlatego konstrukcja broni powinna to brać przynajmniej w pewnym zakresie pod uwagę - i to jest ta "głupotoodporność", bo przestraszony i niedoszkolony żołnierz może działać całkowicie irracjonalnie. Jak można coś zbyt prosto w takiej sytuacji uszkodzić to jest to ewidentna cecha negatywna danej broni. A Mausera "zepsuć" stosunkowo łatwo - znacznie łatwiej niż Mosina czy Lee-Enfielda, to i w mojej opinii mocno zaniża to ocenę broni.

PS. I na ilu forach mam Tobie powtarzać, że tej broni nie masz ode mnie? Nie jestem ani właścicielem, ani pracownikiem tej firmy. Ja tylko się hobbystycznie bawię w naprawianie tego co "psujecie" i "brudzicie" (bo w sumie lubię się "grzebać w broni", a nie tylko strzelać z niej), a przy okazji nie ukrywam, że nabywam przydatną wiedzę z dziedziny styku broń-człowiek (czego nie da mi żadna książka), bo jednak rekonstrukcje to współcześnie jedyna możliwość praktycznego sprawdzenia jako broń jest mniej wrażliwa i bardziej odporna. Na strzelnicy mogę broń zabrudzić, ale zrobię to sztucznie - rekonstrukcja daje zanieczyszczenia bardziej naturalne. W Wałczu spotkaliśmy się całkowicie przypadkowo - potrzebowałem fotki do artykułu w BiA, to i pojechałem się "przewietrzyć", bo niedaleko było.
06.01.2012 20:38
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #25
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Dobra, przjąłem do wiadomości, że to nie Twoja broń. I w Wałczu byłeś przypadkowo, bo potrzebowałeś zdjęć do art. w piśmie "Broń i Amunicja".

A na broni się znasz bardzo dobrze, to nie tylko hobby. Jesteś mówiąc moim "branżowym" językiem specjalistą w dziedzinie. Następny krok to już ekspertUśmiech
06.01.2012 22:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #26
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
A wracając do tematu rankingu uzbrojenia w okresu DWS to moje prywatne typy wyglądają następująco (biorąc pod uwagę tylko broń produkowaną seryjnie i użytkowaną bojowo w większej liczbie):

1/ Broń krótka - pistolet 9mm FN Browning HP - w zasadzie bez wątpliwości, najwyższe walory taktyczne (pojemność magazynka), przy równie dobrych technicznych (jak potencjalni konkurenci) oraz dodatkowy plus za rozwiązanie bezpiecznika, ale mały minus za możliwość błędnego złożenia. W sumie też nie wiadomo czy się zmieści w kategorii "używana przez WP", choć w jakiś tam śladowych ilościach tak (zarówno w 1939, jak i w PSZ oraz w partyzantkach). Zresztą przecież gdyby nie oszustwo PWU z Vis, to byłby to etatowy pistolet WP IIRP. Jeśli nie brać tego pd uwagę to trzeba by rozstrzygać pomiędzy Vis, TT, a Colt M1911 - w tym przypadku jak dla mnie wygrywa Colt M1911 (jeżeli oczywiście nie bierzemy pod uwagę kompatybilności amunicji pistoletowej z pm-em, bo .45ACP do pm-u jest kiepska).

2/ Pistolet maszynowy - 7,62mm PPS wz. 1943 - też zasadniczo bez wątpliwości, najbardziej udane połączenie prostoty i niskich kosztów wytwarzania, z walorami taktycznymi, odpornością i "przyjazną" obsługą w polu. Przebija inne używane w WP czyli Thompson, Sten, M3 (przez załogi niektórych czołgów) oraz PPSz i broń "konkurencji" czyli MP.40 (oczywiście odrzucam na starcie Morsa, ze względu że trudno go w ogóle zakwalifikować jako broń poprawną, a co dopiero dobrą)

3/ Karabin powtarzalny - 7,7mm Lee-Enfield No.4 - mam wątpliwość co do konkretnego wzoru, różniły się w zasadzie celownikami (sposobu wyjmowania zamka nie liczę - oba są proste i pewne) czyli są trzy opcje: przeziernik większy do strzelania z bliska i mniejszy na większe odległości na ramce, oba przezierniki takie same przy podnoszonej ramce, ale nieco innym sposobie regulacji oraz przeziernik przerzutowy na dwie odległości (300 i 600 jardów) - ten ostatni też ma pewne zalety. Nad samą ramką też można dywagować - brytyjska ze śrubą czy kanadyjska ze sprężynowym zatrzaskiem (precyzja kontra prędkość obsługi), ale moim zdaniem ta druga.

4/ Karabin automatyczny (samopowtarzalny lub samoczynny) - tutaj z trzech kandydatów czyli Garand M1, SWT-40 i G.43 wychodzi mi remis, nie jestem w stanie określić zwycięzcy, każda ma wady i zalety. Biorąc pod uwagę tylko warunki USA i ich logistykę to mógłby być to Garand, ale ogólnie to jednak moje wskazanie jest na SWT-40 (ale z G.43 nie strzelałem - a oba typy są podobne więc trudno rozstrzygnąć bez testów). Poza warunkami USA system ładowania Garanda moim zdaniem by się nie sprawdził, na pewno nie na "froncie wschodnim". Gdyby nie uwaga z początku postu to oczywiście wszystkie przebiłby radziecki SKS, ale jego śladowe użycie w zasadzie w formie testów polowych moim zdaniem z rankingu go eliminuje. Ponieważ ani Garand, ani G.43 (ani SKS w czasie wojny) się nie kwalifikuje do oceny ze względu na to, że nie był używany przez WP to pozostaje SWT-40. Można by podyskutować nad kbsp wz.38M (teoretycznie był bardzo dobry) - ale znowu śladowe użycie i brak możliwości współczesnego użycia ocenę utrudnia.

5/ Ręczny karabin maszynowy - 7,7mm Bren - oczywiście odrzucam RPD bo choć jest wzoru 1944 to do użytku wszedł po wojnie. W każdym razie Bren to szczytowa forma "klasycznego rkm", zasilanego amunicją karabinową i z magazynka. Też nie rozstrzygam poszczególnych odmian - każda miała wady i zalety.

6/ Uniwersalny karabin maszynowy - 7,92mm MG.42 (choć konkurencji niewiele w zasadzie tylko wcześniejszy MG.34), ale mógł swobodnie "powalczyć" z konstrukcjami powojennymi czego dowiodła praktyka długiego i niewymuszonego okolicznościami używania. Tutaj znowu w zasadzie tylko dla porządku bo nie był używany w WP (choć użytkowany jako zdobyczna wielokrotnie). W zasadzie można przy ocenie broni WP tą kategorię odrzucić.

7/ Ciężki karabin maszynowy - 7,62mm SG-43, choć i w tym przypadku jest to dość trudne bo gdyby rozbijać na chłodzone wodą i powietrzem to w kategorii "chłodzony wodą" wygrałby u mnie 7,62mm Browning M1917A1. Znowu są trudności z zakwalifikowaniem M1919A4 - bo jeśli ckm to ze względu na ograniczenia niewymiennej lufy trudno mu konkurować z niektórymi innymi modelami, ale jeśli zakwalifikować go jako lkm, to w kategorii tej broni mógłby "wygrać". Ale z typowo używanych przez WP (klon Browninga M1917 czyli ckm wz.30, Vickers, Maxim i SG-43) to pozostaje SG-43.

Oczywiście pozostają dwie kategorie bez konkurencji czyli StG.44 jako karabinek automatyczny i amerykański kbk M1 jako broń w klasie obecnie oznaczanej jako PDW. Co czyni je wygranymi "z automatu". W obu przypadkach użycie jednak w WP było nieetatowe i w obu przypadkach śladowe. Co powoduje, że można tą klasę odrzucić.

PS. Jeśli jednak uznamy, że AK była faktycznie częścią PSZ (oficjalnie zaliczona dla ochrony jeńców z PW w 1944) czyli uznamy ją za część WP, to można swobodnie oceniać znacznie większą ilość broni, bo dojdzie choćby broń niemiecka i ta zdobywana na Niemcach, a pochodząca z innych krajów podbitych.
07.01.2012 12:20
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #27
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Razorblade1967 napisał(a):Można by podyskutować nad kbsp wz.38M (teoretycznie był bardzo dobry) - ale znowu śladowe użycie i brak możliwości współczesnego użycia ocenę utrudnia.
Mimo tego - Co Kolega sądzi o kbsp wz. 38M.
Rzecz jasna nie pytam o walory użytkowe rodem ze strzelnicy, gdyż mamy w Polsce tylko jeden egzemplarz tej broni w MWP.
Natomiast miło było by coś dowiedzieć się o wartości tejże konstrukcji.
Jakieś wnioski porównawcze na pewno można by wyciągnąć na zasadzie ekstrapolacji dostępnych danych technicznych i zasady działania.
Podejrzewam iż Kolega sobie dokładnie ten rarytasik obejrzał. Uśmiech

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
07.01.2012 15:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #28
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Masz rację jakieś zdanie sobie wyrobiłem - kbsp wz.38M oceniam bardzo dobrze, ze względu na prostotę konstrukcji i łatwość (jak oceniam na podstawie budowy części) utrzymania broni w polu. Wygląda to całkiem solidnie. Nie sądzę by było upierdliwe w rozkładaniu jak Garand (Amerykanie to pod tym względem musieli "bardzo nie lubić" swoich żołnierzy - bo większość ich sprzętu nie jest zbyt przyjazne pod tym względem), uniknięto drobnych części jak w przypadku SWT-40 ... no i G.43 bo przecież Niemcy nie mogąc sobie poradzić z układem gazowym w G.41 skopiowali ten element z radzieckiej broni (działa to w sumie sprawnie i niezawodnie, ale komplikuje rozkładanie broni w polu). W sumie zapewne byłby to dobry karabin samopowtarzalny, do którego można by się w sumie przyczepić za brak wymiennego magazynka. Ale też niezbyt mocno bo i tak w praktyce zarówno SWT-40, jak i G.43 ładowano z łódek nabojowych od góry. W sumie tak "na oko" to ładowanie z łódek SWT-40 jest chyba trochę szybsze i wygodniejsze (ze względu na ukształtowanie elementów) niż byłoby w kbsp wz.38M - ale to tylko tak z obserwacji. Nad umieszczeniem bezpiecznika tez można by dyskutować - ale w końcu inne konstrukcje takiej broni też nie miały lepiej, to jeszcze nie były czasy zwracania wielkiej uwagi na ergonomie manipulatorów.

Kbkp wz. 38M ma u mnie wysoka notę, choć oczywiście ze względu na brak dostępu do jakichkolwiek danych odnośnie rzeczywistego sprawdzania się broni w polu trochę "poza konkursem". Jeżeli jednak próby z 1937 roku były przeprowadzone solidnie i uczciwie (znając realia IIRP takiej pewności oczywiście nie ma) to wszystko wskazuje na to, że niezawodność broni nie powinna budzić zastrzeżeń. Tyle, że sprawa karabinu samopowtarzalnego strasznie się ślimaczyła, bo żeby mieć taką broń w 1939 choćby tylko dla strzelców w drużynach (oczywiście nie myślę o tych kuriozalnych 19-osobowych, ale jakiś normalnych) to trzeba by produkcję zacząć najpóźniej w 1937 roku. Ponoć niewielką liczbę tej broni używały oddziału okupacyjne w Warszawie - ale żadnych konkretów nie spotkałem.
07.01.2012 17:09
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #29
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
Pozostaje zapytać o broń jakimś cudem pominiętą w dotychczasowych rozważaniach;
Browning wz. 1928. Po Wrześniowej Kampanii Niemcy przyjęli tę broń na swój etat pod oznaczeniem IMG 28(p). Zdobyczne Browningi były widziane na defiladzie moskiewskiej w 1941r. Zatem również Sowieci się nim doposażyli.
Interesującym by było rozważenie porównawcze tej broni w opcji z szybkowymienną lufą. Takie coś przed wojną w Polsce opracowano. Zatem widziano celowość dalszego użytkowania tej broni w polskim wojsku.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
08.01.2012 14:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #30
RE: Najlepsza broń używana przez wojsko polskie 1939-1945
poldas napisał(a):Pozostaje zapytać o broń jakimś cudem pominiętą w dotychczasowych rozważaniach;

Ale dlaczego pominiętą "cudem"? Tytuł mówi o najlepszej broni używanej przez WP, a ani BAR, ani jego klon w postaci rkm wz.28 do miana najlepszej broni pretendować raczej nie może. Zresztą trudno się dziwić, bo był projektowany w zasadzie jako karabin automatyczny coś w rodzaju broni szturmowej (do przewidywanego przez USA w czasie PWS "ognia kroczącego"), nawet w pierwotnej wersji nie miał dwójnoga, co w ogóle utrudniało zakwalifikowanie go jako rkm.

Jego klony też w sumie nie było udane - owszem były bronią technicznie poprawną i niezawodną, ale dysponowały słabymi walorami taktycznymi. Miały niską szybkostrzelność praktyczną - a przez to słabo się nadawały jako broń wsparcia (no chyba, że dla niewielkiej grupy żołnierzy).

Amerykanie poradzili sobie z problemem poprzez wprowadzenie na szczebel kompanii "lekkich" ckm w postaci M1919A4, a także tam gdzie pododdziały nie mogły liczyć na wsparcie wozów poprzez zwiększanie ich liczby w drużynie. I tak w USMC w 1944 były po 3 BAR-y w 13 osobowej drużynie oraz dodatkowo pluton liczący 6 M1919A4/A6 w kompanii.

Fakt, że Niemcy użytkowali przejęte rkm wz.28, o niczym nie świadczy. Była to broń, którą można było przejąć "z marszu" bo strzelała standardową dla nich amunicją. Zresztą i tak używano lMG.28(p) tylko w formacjach policyjno-pomocniczych - w sumie w oddziałach okupacyjnych broń się sprawdzała, była stosunkowo poręczna, a takie formacje nie potrzebują dużej siły ognia. Nie walczą na froncie, a ich przeciwnikami bywa zwykle kiepsko wyposażona i wyszkolona partyzantka.

Po prostu siły zbrojne III Rzeszy cierpiały na "głód broni", przyjmowali do uzbrojenia co się dało. Czasem jak np. dobre rkm-y czeskie (ZB-26 i późniejsze) szły do linii, a nawet opracowano specjalne etaty aby najlepiej tą broń wykorzystać, a co było gorsze lub strzelało nietypową amunicją szło do oddziałów policyjno-pomocniczych pełniących rolę okupacyjne w podbitych krajach.

Podobne fakt przewidywane użycia zdobytych w dużej ilości rkm wz.28 (zdaje się przejęli nawet jakiś transport tyłowy), zresztą obok zdobycznych w Polsce kbk Mauser wz.29 dla pomocniczych oddziałów obrony Moskwy też świadczy tylko o problemach ZSRR z uzbrojeniem w najtrudniejszym okresie. Generalnie do wykorzystania tej broni w walkach nie doszło, a oddziały pomocnicze z czasem uzbrojono w broń własną (lub rozwiązano gdy zagrożenie minęło).

Ani Browning M1918A2, ani jego klon w postaci rkm wz.28 trudno zakwalifikować jako jakiś specjalnie dobry rkm - jego konstrukcja wywodząca się z broni o innym przeznaczeniu powodowała, że taktycznie był po prostu słaby. Miał magazynek o małej pojemności, do tego zakładany od dołu (jego wymiany nie mógł dokonać pomocnik celowniczego) i niewymienną lufę.

poldas napisał(a):Interesującym by było rozważenie porównawcze tej broni w opcji z szybkowymienną lufą. Takie coś przed wojną w Polsce opracowano. Zatem widziano celowość dalszego użytkowania tej broni w polskim wojsku.

A jakie mieli wyjście? Najpierw przyjęli ten typ do uzbrojenia (ponoć wkrótce powstanie jakaś publikacja wyjaśniająca kulisy konkursu na rkm dla WP) i naprodukowali dużą ilość, to nie łatwo się tego pozbyć. Sensownym jest podjąć próbę modernizacji - pod warunkiem, że udałoby się opracować takie jej warunki by stosunkowo ekonomicznie przebudować istniejące egzemplarze. Amerykanie też byli "niewolnikami" tej broni. Po PWS aby zastąpić używanego Chauchata naprodukowali ich tyle, że jeszcze na początku wojny M1918A2 powstawały przez przebudową starszych M1918.

Z uzbrojeniem jest tak, że jak już się w coś wejdzie to trudno to nagle wywalić i wprowadzać coś innego, nawet jak na pewnym etapie zdamy sobie sprawę, że broń nie spełnia wymogów zmieniającego się pola walki. Polska też w sumie była "niewolnikiem" tego rkm, gdy go wybierano to też zastępowano nim w większości sprawiającego problemy Chauchata (i częściowo lkm-y), a do tego jeszcze w okolicy zmiany tego uzbrojenia trafił się jakiś "geniusz", który w ogóle miał pewnie w pogardzie siłę ognia lekkiej broni maszynowej (w sumie nie wiadomo czy "im przeszło", bo organizacyjnie to wyglądało, jak wyglądało do wybuchu wojny, nie wiem czy istniały plany usensowienia tej organizacji) - i stąd kuriozalna (bardziej przypominająca PWS) organizacja piechoty, gdzie drużyna liczyła 19 żołnierzy i miała jeden (i to niezbyt wydajny ogniowo) rkm. Co pozostało? Nic tylko próbować jakoś rozpaczliwie podnieść walory tej broni, to i pomysł stworzenia szybkowymiennej lufy (w sumie w tej sytuacji sensowny) - pytanie czy byłby udany i dałoby się przerobić w miarę tanio istniejącą broń? Bo szczegółów tego projektowanego rozwiązania nie znam, choć gdzie indziej udało się przerobić BAR-a na broń z szybkowymienną lufą.

Ale trudno stawiać BAR-a i jago klony jakoś wyżej w rankingu rkm - w przypadku broni używanej przez WP jakoś pierwsza pozycja Brena nie budzi moich wątpliwości, a i w sumie Châtellerault Mle 24/29 używany przez jednostki polskie we Francji trzeba ocenić wyżej. W zasadzie rkm wz.28 mógłby od biedy konkurować z radzieckim DP - ale osobiście tutaj orzekłbym remis ze wskazaniem na broń radziecką.

Choć oczywiście BAR/rkm wz.28 był bronią jak wspomniałem technicznie poprawną i o odpowiedniej niezawodności - choć już chyba wyżej oceniłbym oryginalnego BAR-a. Jego wad wynikających z układu nic nie było w stanie zmienić, a przynajmniej nie "utył" zanadto. Z powodzeniem dało się go wykorzystywać w pierwotnej roli, co "inicjatywa oddolna" często czyniła, pozbawiając broń dwójnogu i opory ramiennej oraz używając go bardziej jako karabin automatyczny niż jako rkm bo tej roli nadawał się "średnio".
08.01.2012 19:31
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz