książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nie brać jeńców
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 29
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #11
RE: Nie brać jeńców
Speedy napisał(a):Ale w tak "klinicznej" sytuacji - 40 terrorystów obezwładnionych gazem - czy nie należało zostawić przy życiu chociaż kilku z nich? Na przesłuchaniach mogliby przecież zdradzić nazwiska jakichś swoich wspólników, ujawnić plany innych zamachów terrorystycznych lub może inne jeszcze cenne informacje.
Kuszące z jednej strony, ale bardzo niebezpieczne z drugiej strony... Owszem zostali porażeni gazem (który wcześniej w sumie nie był sprawdzony w realnych sytuacjach) tylko, że to porażenie gazem było w tak wielkim budynku bardzo różne - od zejść śmiertelnych do braku jakiejś większej reakcji na jego użycie.

Czy w sytuacji gdy wiadomo, że przynajmniej część z terrorystów ma na sobie ładunki wybuchowe (nie wspominam, że wystarczyłoby, gdyby niektórzy mieli tylko niewielkie urządzenie odpalające dla ładunku gdzieś umieszczonego) zaryzykujesz, że za chwilę się ocknie i "narozrabia"? Ja bym nie ryzykował... w imię ewentualnego przesłuchania, które i tak może niewiele dać, bo poza przywódcami reszta i tak może niewiele wiedzieć.

Speedy napisał(a):Po likwidacji terrorystów nie zapewniono sprawnej ewakuacji porażonych gazem zakładników, nie przygotowano samochodów do ich szybkiego transportu do szpitali, nie poinformowano służb medycznych o tym jakiego rodzaju gazu użyto ani nawet o samym fakcie jego użycia.
No fajnie... tylko przy takiej skali akcji terrorystów nikt nie wie jakie mają wsparcie (choćby informacyjne) na zewnątrz. Krąg "wtajemniczonych" musi być zminimalizowany, aby nie dawać sygnału "co się szykuje". Inaczej akcja w ogóle nie ma żadnych szans powodzenia, bo tylko całkowite zaskoczenie jest szansą na powodzenie akcji w tak trudnych warunkach.

Speedy napisał(a):Natomiast czy zakładnicy przeżyją to już najwyraźniej nie jest aż takie ważne.
welder napisał(a):zmarło aż 129
A może tylko 129?
Na właśnie... czemu tylko się piszę ilu zmarło, a jakoś pomija tę dużą większą liczbę uratowanych?

Straty zakładników w akcja były, są i zawsze będą... procentowo tym większe im większa jest trudność prowadzenia działania. Na te straty ma też wpływ na ile do danej sytuacji można przygotować się wcześniej, na ile jest ona przewidywalna, przećwiczona, środki sprawdzone itd.

Problem w tym, że nikt wcześniej nie miał z czymś takim do czynienia czyli z taka ilością zakładników i terrorystów. Przecież niejednokrotnie właśnie pewna "nowość" działania terrorystów i wynikających z tego okoliczności jest powodem porażek działań antyterrorystycznych i powodem większych strat wśród zakładników. Wystarczy sobie popatrzeć na 1974 i zajęcie budynku szkoły w Izraelu... trzech terrorystów i 89 zakładników oraz budynek prostszy do opanowania niż teatr w Moskwie - efekt ataku 26 zabitych i kilkudziesięciu rannych. Oczywiście po tej akcji zaczęto zmieniać i trenować inne procedury takich szturmów i zaczęto bardziej liczyć się z samobójczymi skłonnościami terrorystów. Późniejsze akcje na budynki zajęte przez kilku terrorystów mających kilkudziesięciu zakładników były już bardziej udane, a straty mniejsze. Przy czym można to powiedzieć o niejednej akcji... często gdy coś było pewną nowością to straty bywały spore, a czasem akcje w ogóle nieudane.

Odbijanie budynków z zakładnikami z czasem było już dość dobrze opanowane, grupy AT to analizowały, ćwiczyły i choć zdarzały się i potem błędy (wynikające czasem ze zbiegu niesprzyjających okoliczności) to akcje były już bardziej udane, a straty procentowe mniejsze.

Tylko ma się to nijak to sytuacji na Dubrowce - bo nikt i nigdzie nie miał wcześniej do czynienia z kilkudziesięcioma terrorystami (gotowymi na własną śmierć) oraz kilkuset zakładnikami w tak niesprzyjającym do działania i dużym budynku. To była nowość... użycie bojowych środków chemicznych koniecznością, zachowanie pełnej tajności przygotowań również (bo to były już czasy zupełnie innych środków łączności), działanie samego środka w takim budynku było nieprzewidywalne (tylko na filmach padają od razu jak muchy i potem budzą się w podobnym czasie), a niewiadomych strasznie dużo.

Efekt był jaki był... spore straty wśród zakładników - około 20%. Z jednej strony dużo, z drugiej strony to oznacza że uratowano 80% zakładników. Co bardziej liczyć? Ten procent strat czy może procent uratowanych w tak nietypowo trudnej sytuacji?

Po fakcie ocenia się łatwo... można było zrobić to czy owo inaczej i o większości akcji antyterrorystycznych można to powiedzieć. To trochę tak jak z omawianiem historycznych bitew - analizując je po fakcie łatwo można je "wygrać", tylko "tam i wtedy" jest jakby "nieco" inaczej.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2018 08:43 przez Razorblade1967.)
06.01.2018 08:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 740
Dołączył: 14.11.2012
Okres: Epoka napoleońska
Post: #12
RE: Nie brać jeńców
https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelanina_w_Magdalence

Coś mi się wydaje, że nie poszło nam najlepiej.Okres ten sam,brak zakładników,był czas na przygotowanie.Jednak coś poszło nie tak
07.01.2018 13:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 670
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #13
RE: Nie brać jeńców
Hej
(06.01.2018 08:38)Razorblade1967 napisał(a):  
Speedy napisał(a):Po likwidacji terrorystów nie zapewniono sprawnej ewakuacji porażonych gazem zakładników, nie przygotowano samochodów do ich szybkiego transportu do szpitali, nie poinformowano służb medycznych o tym jakiego rodzaju gazu użyto ani nawet o samym fakcie jego użycia.
No fajnie... tylko przy takiej skali akcji terrorystów nikt nie wie jakie mają wsparcie (choćby informacyjne) na zewnątrz. Krąg "wtajemniczonych" musi być zminimalizowany, aby nie dawać sygnału "co się szykuje". Inaczej akcja w ogóle nie ma żadnych szans powodzenia, bo tylko całkowite zaskoczenie jest szansą na powodzenie akcji w tak trudnych warunkach.

Nie mam pretensji, że nie zrobiono tego PRZED atakiem gazowym. Ale czemu nie zrobiono tego PO ataku?

To się nie działo na bezludnej pustyni lecz w centrum wielomilionowego miasta, stolicy mocarstwa. Czy ściągnięcie powiedzmy dodatkowych 100 samochodów w ciągu 15 minut było dla służb, policji, wojska, nieosiągalne? I czemu PO ATAKU nie poinformowano lekarzy, że są ofiary ataku chemicznego i jaki środek został użyty?

Pozdrawiam
Speedy
08.01.2018 12:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 740
Dołączył: 14.11.2012
Okres: Epoka napoleońska
Post: #14
RE: Nie brać jeńców
(08.01.2018 12:34)Speedy napisał(a):  Hej
(06.01.2018 08:38)Razorblade1967 napisał(a):  
Speedy napisał(a):Po likwidacji terrorystów nie zapewniono sprawnej ewakuacji porażonych gazem zakładników, nie przygotowano samochodów do ich szybkiego transportu do szpitali, nie poinformowano służb medycznych o tym jakiego rodzaju gazu użyto ani nawet o samym fakcie jego użycia.
No fajnie... tylko przy takiej skali akcji terrorystów nikt nie wie jakie mają wsparcie (choćby informacyjne) na zewnątrz. Krąg "wtajemniczonych" musi być zminimalizowany, aby nie dawać sygnału "co się szykuje". Inaczej akcja w ogóle nie ma żadnych szans powodzenia, bo tylko całkowite zaskoczenie jest szansą na powodzenie akcji w tak trudnych warunkach.

Nie mam pretensji, że nie zrobiono tego PRZED atakiem gazowym. Ale czemu nie zrobiono tego PO ataku?

To się nie działo na bezludnej pustyni lecz w centrum wielomilionowego miasta, stolicy mocarstwa. Czy ściągnięcie powiedzmy dodatkowych 100 samochodów w ciągu 15 minut było dla służb, policji, wojska, nieosiągalne? I czemu PO ATAKU nie poinformowano lekarzy, że są ofiary ataku chemicznego i jaki środek został użyty?

Skąd masz wiedzę jakie działania podjęto ,a jakich nie?
09.02.2018 14:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz