Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nietypowe narzędzia i metody walki
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,769
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Nietypowe narzędzia i metody walki
Tu nie rozchodzi się o miotacze ognia, biały fosfór, czy też bombę atomową.
Coś bardziej nietypowego by pasowało znaleźć.
Mamy inspirację;
Ad. Tapir ;
Cytat:W tej kwestii...
Czytałem o przypadku jak Niemiec w czasie wojny, na froncie, zabił Amerykanina pompką od roweru...
Czytałem o przypadku jak Niemiec w czasie wojny, na froncie, skutecznie bronił się za pomocą procy...
Wiem że to było na żarty, ale inspiracja jest.
Sam wiem, że w trakcie walk wewnątrz budynków mieszkalnych i w okopach, to używano pięści, noży, a nawet ciskano do siebie nawzajem hełmami.
W trakcie Powstania Warszawskiego używano katapult do miotania butelek ze środkami zapalającymi.
13 sierpnia 1944r. powstańcy zdobyli jednego Borgwarda B IV.
To takie gąsienicowe "bydlę", co miało pod barykadą zostawić ładunek wybuchowy i się wycofać.
Uciecha ze zdobyczy trwała krótko, bo go powstańcy nie rozbroili i ten eksplodował, zabijając ok. 200 osób. Tłum ciekawskich się przy nim zebrał, stąd i taki spektakularny wynik.
Ponadto, kojarzę instrukcję zwalczania czołgów z 1943 roku dla grenadierów Wehrmachtu i SS, zrobioną w formie komiksu, co by bardziej przystępnym był, gdzie pokazywano jak to można drągiem żelaznym unieruchomić trakcję wrażego czołgu. Pokazano też jak się można wspiąć na jego lufę i wsadzić do środka granat. Jego eksplozja winna zdeformować przewód lufy.

Generalnie rozchodzi się o to, co w tytule tematu.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2015 23:45 przez poldas.)
31.03.2015 19:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 659
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
Czy ograniczamy się tylko do okresu II wojny?

(31.03.2015 19:06)poldas napisał(a):  W trakcie Powstania Warszawskiego używano katapult do miotania butelek ze środkami zapalającymi.

... bo w czasie I ws Brytyjczycy wprowadzili też procę z naciągiem gumowym do wystrzeliwania granatów (w 1915 bodajże). Była to spora machina, strzelające ze stałej podstawy. Miała mechanizm korbowy do napinania. Donośność max. 150 m, ale m. in. narzekano na marną celność (gumowe taśmy szybko się rozciągały i już po kilku strzałach zmieniały swoje właściwości).

A z kolei na początku lat 50. XX w. w USA rozpoczęto projekt NIBLICK - lekkiej wyrzutni granatów mniejszych od moździerzowych, ale celniejszej i o większej donośności od granatów nasadkowych (zaowocowało to na koniec powstaniem granatnika M79). Bardzo szybko opracowano awangardowy granat z kulistą częścią bojową o wymuszonej fragmentacji, zamkniętą w aluminiowym płaszczu pocisku, nadającym mu normalny "balistyczny" kształt. Dłuższy czas natomiast rozważano różne układy miotające. No i była wśród nich wyrzutnia poruszana sprężyną, o której niestety nic bliższego nie wiem. W każdym razie niemal na pewno nie miałaby takiej donośności, jaką w końcu sobie zażyczono (350-400 m).

I jeszcze w książce M. Lundsena "Incendiary Weapons" jest mała wzmianka o jakimś wynalazku testowanym przez US Army w czasach wojny koreańskiej. Była to, jak to autor określa, katapulta miotająca beczkę z napalmem na odległość do 200 m. Z tym, że nie była już to machina czysto mechaniczna, lecz napędzana nabojem pirotechnicznym na bazie bliżej nieokreślonej amunicji 37 mm.

Notatka od poldas, 01.04.2015 18:33 :

"Czy ograniczamy się tylko do okresu II wojny?"
Już nie. Uśmiech


Pozdrawiam
Speedy
01.04.2015 15:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,769
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #3
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
To jeszcze kojarzę (też z powieści Jungera) wzmiankę o pewnym Brytyjczyku, co to zapuszczał się nocą do niemieckich okopów i zabijał wrogich żołnierzy za pomocą pałki.
Ponadto kojarzę jeszcze saperkę jako przydatne narzędzie do walki wręcz.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
01.04.2015 18:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 659
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #4
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
(01.04.2015 18:36)poldas napisał(a):  To jeszcze kojarzę (też z powieści Jungera) wzmiankę o pewnym Brytyjczyku, co to zapuszczał się nocą do niemieckich okopów i zabijał wrogich żołnierzy za pomocą pałki.
Ponadto kojarzę jeszcze saperkę jako przydatne narzędzie do walki wręcz.

Ano właśnie. Ogólnie rzecz biorąc takie wynalazki brały się w dużej mierze z "nędzy". Gdy atak się powiódł i trzeba było walczyć w okopach przeciwnika, klasyczny karabin z bagnetem słabo się sprawdzał - był za długi do walki wręcz w ciasnych przejściach, a szybkostrzelność miał taką sobie. Stąd zaczęto wymyślać do walki wręcz rozmaite sztylety i kastety i stalowe pałki do kruszenia hełmów (ponoć to działało, choć wydaje się wątpliwe). Prawdę mówiąc lepiej byłoby po prostu dać wszystkim pistolety czy rewolwery, ale potwornie obciążony wojną przemysł z pewnością by się z tym nie wyrobił.

Pozdrawiam
Speedy
06.07.2015 10:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 183
Dołączył: 21.01.2015
Okres: II wojna światowa
Post: #5
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
Saperka saperką ale co wyrabiali na froncie włoskim Gurkhowie z 43 brygady za pomocą noża kukri .
06.07.2015 15:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 659
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #6
Zdjęcie RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
W sumie nie wiedziałem do jakiego działu to wrzucić, więc może tu. Oto cztery ciekawostki jakie ostatnio wyszperałem, z czasów wojny wietnamskiej i okolic.

1. XM-37 Linear Anti-personnel mine (FRAGMACORD):

[Obrazek: 1y77vs.jpg]

Właściwie nie jest to typowa mina, może raczej "odłamkowy ładunek wydłużony", tak to by chyba należało nazwać. Pierwsze takie wynalazki improwizowano ponoć z odcinków lontu detonującego z nawleczonymi stalowymi nakrętkami czy podkładkami. Tu mamy jednak do czynienia z "fabrycznym" wyrobem, testowanym polowo w 1967. Generalnie był to taki gruby lont detonujący, albo cienki ładunek wydłużony, o średnicy 1/2" (12,7 mm), dość solidnie wypełniony plastycznym materiałem wybuchowym w ilości 100 gr/ft czyli 21,2 gramów na metr; dla porównania typowy lot det. z tamtych czasów miał 55 gr/ft czyli 11,7 g/m). Na całej długości zamocowane były na nim cylindryczne elementy odłamkowe o długości 1" (25,4 mm) w odstępach 1/4" (6,4 mm), tak, że całość zachowywała pewną giętkość. Fragmacord produkowany był w odcinkach o dł. 25 ft (7,6 m). Miner mógł w razie potrzeby odciąć z tego fragment o długości odpowiedniej do wykonywanego zadania lub też połączyć z sobą dwie miny (lub więcej) za pomocą specjalnej tulei łączącej, by uzyskać ładunek odpowiedniej długości.

Mina detonowana była za pomocą standardowej spłonki saperskiej, najczęściej elektrycznej, najczęściej zdalnie przez operatora, chociaż oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, by zastosować jakiś standardowy czujnik (zapalnik) naciskowy, czy naciągowy itp. Promień rażenia wynosił 30 m w każdą stronę. Typowym zastosowaniem Fragmacordu były rozmaite zasadzki, np. ułożenie miny wzdłuż ścieżki i zdetonowanie w momencie, gdy poruszał się tam oddział przeciwnika; podłożenie miny w przydrożnym rowie, do którego skryją się w momencie ataku przechodzący drogą żołnierze; ogrodzenie ciągiem min (ułożonych na ziemi lub np. zawieszonych na drzewach) obozu wojskowego czy umocnionej pozycji obronnej i zdetonowanie w momencie ataku przeciwnika, itp. Krótkie odcinki Fragmacordu z odpowiednimi zapalnikami można też było wykorzystać w roli ręcznych granatów.

2. XM-61 Linear Anti-personnel mine

[Obrazek: 35lau89.jpg]

Ulepszona wersja Fragmacordu, testowana w 1968. Różniła się zastosowaniem lontu detonującego o odmiennej konstrukcji (większa wodoodporność) i mniejszej średnicy 7/16" (11,1 mm), z tym samym jednak "obłożeniem" m.w. (21,2 g/m). Zapewne miało to na celu uzyskanie większej giętkości. Segmenty odłamkowe w liczbie około 150 nałożone były rzadziej (z tego samego zapewne powodu), w odstępach 2" (51 mm). Każdy z nich miał długość 1 1/4" (32 mm), grubość ścianki 2,4 mm i wykonany był ze zwiniętej spiralnie stalowej taśmy, nacinanej od wewnątrz. Mina produkowana była o odcinkach o dł. 7,6 m, jak poprzednio istniała możliwość ich dzielenia lub łączenia. Pole rażenia miało w przybliżeniu postać koła o średnicy równej długości miny. Sposób detonowania i zastosowanie było oczywiście nadal takie samo.

Próby Fragmacordu wypadły w zasadzie dobrze; jednak równolegle z nim testowana była kierunkowa mina odłamkowa Claymore, którą oceniono znacznie wyżej, i pod względem skuteczności rażenia, i wygody użytkowania, tak więc to ją przyjęto na uzbrojenie.

3. Mk 56 Mod 0 Explosive Sheet Charge - nie znalazłem niestety dobrego zdjęcia czy rysunku, może dlatego, że jak właśnie ustaliłem całe ustrojstwo jest jeszcze na uzbrojeniu sił specjalnych (występuje w instrukcji z 2008 r., również bez obrazka, z odesłaniem do niejawnego dokumentu po szczegóły). Trochę obrazków jest w tym wątku na BOCN: http://www.bocn.co.uk/vbforum/threads/82...demo-sheet z którego też zaczerpnąłem większość informacji, ale nie wiem czy zdjęcia tam nie są dostępne tylko dla zalogowanych.

Ogólnie rzecz biorąc, była to przeróbka ładunku arkuszowego Mk. 57 na amunicję przeciwpiechotną, wykonana przez komórkę sił specjalnych o nazwie Swimmer Weapons System w 1969. Ładunek ów wykonany był w postaci arkusza elastycznego m.w. o wymiarach 36"x10"x1/4" (91,4x25,4x0,6 cm). Można było owinąć go wokoło niszczonego przedmiotu, wepchnąć w jakąś szczelinę itd. Przeróbka zaś czyli Mk.56 polegała na uzupełnieniu arkusza m.w. o dwie dodatkowe warstwy: koszulkę odłamkową i piankę, przyklejone po przeciwnych jego stronach.

Koszulka odłamkowa zrobiona była z drobnej siatki z tworzywa sztucznego (standardowej nylonowej moskitiery), w którą wplecione były czy też wklejone gotowe odłamki w postaci kwadratowych stalowych płytek o wymiarach 1/4"x1/4"x1/16" (6,4x6,4x1,6 mm - dawałoby to masę około 0,5 g). Odłamki wytłaczane były z arkusza blachy walcowanej. Było ich przeciętnie 5000.

Z przeciwnej strony niż koszulka odł. do ładunku przyklejona była warstwa piankowego tworzywa szt. W instrukcji użyto nazwy Styrofoam - styropian - ale chyba nie taki, jakiego używamy do ociepleń czy opakowań, bo ten byłby nazbyt sztywny i kruchy do tego zastosowania. Miała ona na celu najpewniej uzyskanie odpowiedniej (bliskiej zera) pływalności całego ustrojstwa, wymyślanego jak się wydaje dla bojowych nurków (oddziałów podwodnej dywersji), choć w celach raczej lądowych. Chodzi o to, by bagaż nie obciążał zbytnio nurka pod wodą, ani też nie miał zbyt wielkiej tendencji do wypychania go na powierzchnię.

Ładunek Mk.56 był w każdym razie dość giętki, można było owinąć go wokół przedmiotu o średnicy min. 6" (15 cm), jak np. przydrożne drzewa czy słupy. Można było ciąć go na fragmenty o dowolnym rozmiarze; czy były jakieś akcesoria do łączenia arkuszy tego nie wiem, ale niewykluczone. Detonowany był przez standardową spłonkę saperską z adapterem do ładunku arkuszowego. Zastosowaniem były przede wszystkim różne pułapki, od przydrożnych min wspomnianych wcześniej po typowe już niespodzianki np. arkusz przyczepiony do drzwi czy ściany budynku, ukryty na podłodze pod dywanem, na ścianie za obrazem itp.

Masa ładunku wyb. w arkuszu wynosiła 2,04 lb (0,93 kg - Flex-X na bazie heksogenu); doliczając powiedzmy 2,5 kg na odłamki i jeszcze trochę na te elementy z tworzywa (siatkę, piankę, klej) pewnie całość ważyła między 3,5 a 4 kg. Efektywność oceniono na podobną do miny Claymore.

4. Astrolity

Ogólnie jest to nazwa ciekłych materiałów wybuchowych opartych o sole hydrazyny, przede wszystkim azotany i nadchlorany. Wynalazł je Gerald Hurst, pracujący w latach 60. dla firmy Aerojet, specjalizującej się w napędach rakietowych ale jak widać nie tylko. Potem robiła je Atlas Powder Company i EXCOA (Explosive Corporation of America) i inne jeszcze firmy (albo te same pod innymi nazwami Uśmiech). Podstawowe dwie kompozycje - na tyle ciekawe, że warto było się nimi zajmować i na tyle bezpieczne, że nie groziły w każdej chwili przypadkową eksplozją - to Astrolit G i Astrolit A. Ten pierwszy to roztwór azotanu hydrazyny w hydrazynie, ten drugi - to samo z dodatkiem proszku aluminiowego, co obniżyło prędkość detonacji, ale zwiększyło działanie burzące, istotne np. przy urabianiu gruntu, jak i efekt termiczny eksplozji.

Astrolit G był przezroczystą, oleistą cieczą, bezbarwną lub o lekkim żółtawym odcieniu zależnie od czystości komponentów. Astrolit A był szarobiały i mętny, przypominał wyglądem mydło w płynie. Producent reklamował toto jako "najsilniejszy materiał wybuchowy na świecie po broni atomowej" co oczywiście było sporą przesadą. Prędkość detonacji wynosiła 8600 m/s dla Astrolitu G i 7800 m/s dla Astrolitu A. Siła wybuchu przypominała mniej więcej heksogen lub mieszaniny na nim oparte. Rzeczą zupełnie niesamowitą była średnica krytyczna na przeniesienie detonacji, wynosząca zaledwie 0,1 mm (!!! - nawet dla silnych i wrażliwych materiałów wybuchowych, nitroestrów w rodzaju nitrogliceryny czy pentrytu są to wartości rzędu kilku mm, a dla większości m.w. jeszcze większe). Oznaczało to możliwość robienia z astrolitem całkiem niezwykłych rzeczy. Można było np. wylać go na ziemię i wsadzić w mokrą plamę zapalnik, uzyskując w ten sposób minę lądową, aktywną przez kilka dni do kilku tygodni (w najbardziej niekorzystnych warunkach - deszcz i ciepło - 4 dni). Astrolit prawidłowo detonował od typowej spłonki saperskiej, choć być może taki "wsiąknięty" wymagałby dodatkowego detonatora. A może i nie.

Wojsko zainteresowało się tym przede wszystkim pod kątem kopania dołków. W 1968 firma EXCOA zaczęła reklamować swój Astro-Pak Instant Foxhole Digger Uśmiech Był to niewielki indywidualny ładunek astrolitu, w założeniu noszony przez każdego żołnierza i pozwalający mu na szybkie przygotowanie sobie 1-osobowego okopu (albo np. wysadzenie czegoś innego w powietrze). Astro-Pak miał postać plastykowej butelki z wydłużoną końcówką do wyciskania, podobną jak przy pojemnikach z klejami czy szpachlówkami itp. Wewnątrz znajdowały się dwa oddzielone pojemniki z "komponentem ciekłym" (hydrazyną) i "komponentem stałym" (azotan amonowy). Przez odpowiednie zgniecenie butelki następowało rozerwanie pojemników; butelkę należało potem wytrząsać i ugniatać przez pewien czas, aby reagenty wymieszały się i połączyły ze sobą. W opisie nic nie ma na temat powstającego w reakcji amoniaku, być może był on jakoś wiązany, albo może zakrętka butelki działała jak zawór, wypuszczając gaz, albo wreszcie butelka była dość mocna, by mógł on sobie tam w niej bezpiecznie zostać, zwiększając ciśnienie i ułatwiając wyciskanie zawartości. Oferowany był Astro-Pak o zawartości 1,5 oraz 3 lb materiału wyb. (odp. 0,68 kg i 1,36 kg).

Wg reklamy, aby szybko się okopać, należało zrobić bagnetem dziurę w gruncie i wlać do niej zawartość przygotowanego wcześniej Astro-Pak-a, następnie wsadzić tam dołączoną do zestawu spłonkę z kawałkiem lontu, odpalić i cieszyć się okopem, czy raczej dołem strzeleckim, o średnicy 3 ft (0,9 m) i takiejże głębokości, wykonanym w mniej niż 60 s. Wyglądało to interesująco, więc wojsko zamówiło więc sobie do prób 1000 Astro-Paków (3-funtowych) i testowało je w różnych jednostkach od Korei Pd. po Alaskę. Zwłaszcza po wiecznej zmarzlinie wiele sobie obiecywano, bo wszak to w niej najtrudniej jest kopać.

W praktyce aż tak dobrze to nie poszło. Zależało to oczywiście od warunków, rodzaju gruntu itp., ale generalnie taka ilość astrolitu nie wystarczała zazwyczaj do wykonania dołu o zadowalających rozmiarach. Ze zmarzliną też nie poszło za fajnie i słabą pociechą było, że klasyczny dynamit zrobił dziurę jeszcze o wiele mniejszą. Ponadto hydrazyna jest substancją dosyć niebezpieczną, silnie toksyczną i żrącą, zdolną też do samorzutnego rozkładu. Chociaż amerykańskie siły zbrojne wykorzystują ją dosyć szeroko, jako składnik paliwa rakietowego i do generatorów awaryjnego rozruchu silnika w samolotach, to jednak zajmuje się tym lotniczo-kosmiczny personel o wysokich kwalifikacjach. A używanie tak niebezpiecznej rzeczy na masową skalę w wojskach lądowych uznano za nazbyt kłopotliwe i ryzykowne. No i tyle było z tego kopania dołków.

Tu http://yarchive.net/explosives/astrolite.html jest wątek z jakiejś grupy dyskusyjnej sprzed 20 lat z wypowiedziami Geralda Hursta na temat astrolitów. A tu inny dokument, z dict: http://www.dtic.mil/dtic/tr/fulltext/u2/b029348.pdf raport na temat tego wybuchowego kopania dołów z użyciem astrolitu i innych materiałów, także dosyć egzotycznych.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.08.2015 18:26 przez Speedy.)
19.08.2015 18:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,769
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #7
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
Speedy;
Odnośnie tych astro-paków;
Kojarzę iż Niemcy skombinowali sobie na potrzeby Frontu Wschodniego jakieś naboje wiertnicze do użycia w zamarzniętej ziemi, celem wydrążenia choćby dołków strzeleckich.

Co do reszty - Czeka mnie duuużo lektury. Uśmiech

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
19.08.2015 19:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 659
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
Jeszcze może coś tu napiszę, wątek stary ale wymaga drobnego sprostowania

(19.08.2015 19:49)poldas napisał(a):  Kojarzę iż Niemcy skombinowali sobie na potrzeby Frontu Wschodniego jakieś naboje wiertnicze do użycia w zamarzniętej ziemi, celem wydrążenia choćby dołków strzeleckich.

Nabój wiertniczy być może faktycznie jest niemieckim wynalazkiem (Bohrpatrone, stąd chyba nazwa) ale na pewno nie z II wojny - znacznie znacznie starszym, przypuszczam że XIX w. albo coś koło tego. To po prostu ładunek wyb. w kształcie cylindra o średnicy około 3 cm, dopasowanej do otworów nawiercanych jakimś standardowym świdrem mechanicznym używanym w przemyśle, górnictwie itp. Można taką dziurę wywiercić i w zmarzniętej ziemi oczywiście, nie ma problemu.

Niemiecki Bohrpatrone 28 stosowany w czasach II wojny:

[Obrazek: 2068882.png]

Nabój miał długość 100 mm, ważył 100 g (masa m.w.) i wykonany był z prasowanego trotylu (Fp 02) lub kwasu pikrynowego (Grf 88). Wg książki Fleischera "Deutsche Nahkampfmittel" od 1943 produkowano też naboje z pentrytu. Otoczka była z impregnowanego papieru (była też wersja z bakelitowym korpusem). Uwagę zwraca gniazdo (otwór) dla spłonki, dosyć płytkie ale zaopatrzone w nagwintowaną wstawkę, ułatwiającą ewentualne osadzenie jakiegoś bardziej skomplikowanego zapalnika. W polskich np. nabojach współczesnych gniazdo zapalnikowe nie ma gwintu, za to jest głębsze (56 mm), spłonkę osadza się tylko na wcisk.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2017 01:14 przez Speedy.)
26.01.2017 01:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,769
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #9
RE: Nietypowe narzędzia i metody walki
To będzie w temacie.
Kojarzę taką rozmowę Guderiana z Adolfem w grudniu 1941 roku.
Sowieci zaatakowali, 2 Armia Pancerna zaczęła się cofać spod Tuły.
Hitler nakazał się okopać.
Guderian odparł że to niemożliwe. Ziemia jest zbyt zamarznięta.
Adolf powiedział że przecież można użyć haubic polowych i na podstawie wybuchów ich granatów
wygrzebać sobie schronienie. Tak przecież robiono w Szampanii podczas Wielkiej Wojny.
Guderian nie dał się zbić z tropu i odparł, że efekt wybuchu takiego haubicznego granatu, w zamarzniętej rosyjskiej ziemi daje rezultat o głębokości miski.

Stąd i te naboje wiertnicze.
Z tym że nie jest to wynalazek wojenny, lecz cywilny.
Takie naboje stosuje się w górnictwie.
Jak zresztą wyżej wskazałeś.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2017 12:40 przez poldas.)
26.01.2017 09:50
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz