książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena broni rodem z ZSRR
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 50
Dołączył: 12.03.2012
Okres:
Post: #1
Ocena broni rodem z ZSRR
Przytoczony fragment nie jest mojego autorstwa co łatwo sprawdzić np http://www.cmhq.pl/node/3259
tu jest mój post i ten przywołany tu fragment jest u mnie w cudzysłowie co jednoznacznie wskazuje na cytat:
http://pl.misc.militaria.narkive.com/YdK...schmeisser
a tu fragment mojej wypowiedzi:
"sformułowanie - kopia nie odpowiada prawdzie ale pełne wykorzystanie
doświadczeń przede wszystkim z MP43 nie ulega najmniejszej wątpliwości
tylko nie pisz, że nabój do Arisaki to był ten na którym opierał siê
kałasznikow - schmeiser przy konstrukcji pistoleto - karabinu AK-47
i oczywiście nie zapomnij że pierwsze AK-47 były tłoczone a nie frezowane co
oczywiście z MP-43 nic nie miało wspólnego a wszelkie próby udowadniania, ¿e
Hugo Schmaiser konstruował tam jakąś bron są niepoważne bo on w ZSRR
projektował maszyny do pisania" - to jest moja wypowiedź

>I prawdopodobnie stąd, wzięło się twoje przekonanie o ich podobieństwie . Polecam spoglądnąć do przekrojów obu tych broni .>
a po co? Przecież wskazałem co było wykorzystane w AK
Wiem jak oba wyglądają w środku - znów sugerujesz, że uważałem AK za kopię MP?
>Mors jest przykładem , jak nie powinno się projektować>
Nie znasz się na broni z tamtego czasu
fiński Suomi, Erma, czeski ZK i Mors to były podobne parametrami konstrukcje - Morsa wyprodukowano wersję próbną i po zebraniu doświadczeń podobnie jak było z VISem wprowadzono by do niego korekty
Krtykowana przez tych od PPSzy wymienność lufy to było trzy elementy raptem czyli tyle samo co było do blokady lufy PPSzy
ale dyskusji nie podejmę bo wg podobnych do twoich pogladów to rączka w Morsie to był błąd a dokładnie w tym samym miejscy rączka w kolnie AK to dobre rozwiązanie
Zbytnie przywiązanie do ZSRR przeszkadza w prawidłowej ocenie faktów
15.01.2013 23:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #2
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(15.01.2013 23:01)SJS napisał(a):  Zbytnie przywiązanie do ZSRR przeszkadza w prawidłowej ocenie faktów
Bez urazy, ale czytając Twoje teksty można zauważyć, że ta "ocena faktów" jest zaburzona nie tylko przez niechęć do ZSRR, ale także przez jakąś niezrozumiałą sympatię do IIRP. A PPSz to chyba Tobie kiedyś z półki na nogę spadł, że zupełnie irracjonalnie prezentujesz awersję do tego, w sumie jednego z lepszych pm-ów DWS.

Mors był przykładem kompletnej ignorancji w konstruowaniu pistoletu maszynowego (no bo jeśli nie totalna ignorancja to ...). W sumie pasuje do "Twojego zestawu" czyli Suomi, Zk 383 i Erma EMP - pistolety maszynowe tworzone bez zrozumienia roli pistoletu maszynowego w armii. Przy czym akurat te wspomniane pistolety maszynowe, choć nie do końca udane to były technicznie sprawną bronią bez nadmiernych "udziwnień". W sumie Suomi można zarzucić nadmierna masę i zbyt duże rozmiary, ZK 383 miał bezsensowny dwójnóg, a EMP miał niezbyt poręczne uształtowanie - bo akurat tą "debilną" podpórkę, którą skopiowali nieudolni (lub cwani) twórcy Morsa to wstawiono tylko do jakiejś oferty eksportowej i nikt tego nie chciał w seryjnej odmianie, zresztą w sumie niewielu w ogóle chciało ten mało udany pm.

Przy okazji to akurat te trzy wymienione pistolety jakiegoś wielkiego sukcesu nie odniosły. Finowie używający Suomi gdy tylko zdobyli radziecki PPS przystąpili do kopiowania - bo zobaczyli, że ten sam efekt można osiągnąć proście, taniej i lepiej. Największym sukcesem Ermy była sprzedaż sporej ilości EMP na wojnę domową w Hiszpanii (mało wybrzydzano), a ZK383 też nie chciała nawet własna armia, tyle co sprzedali trochę do Bułgarii. Dwa ostatnie pistolety maszynowe brało SS, które do czasu ujednolicenia systemu zaopatrywania musiało kombinować będąc w "ogonie list zaopatrzenia".

(15.01.2013 23:01)SJS napisał(a):  nie zapomnij że pierwsze AK-47
Tak na dzień dobry można stwierdzić, że nazywanie karabinka automatycznego AK mianem "AK-47" jest przykładem bronioznawczej ignorancji. Nigdy nie było czegoś takiego jak AK-47 ... poza prototypami i to bynajmniej nie finalnymi. Można sobie pospekulować, że skoro prototypy AK-47 nr2, nr3 i nr4 trafiły do prób poligonowych to pewnie gdzieś tam w informacjach wywiadowczych "na zachodzie" przewinęło się to określenie AK-47 (właściwe wtedy dla określenia prototypów AK). Potem już zapewne umknęły kolejne prototypy oznaczone AK-48 nr1 (z kolbą stałą) i AK-48 nr2 (z kolbą składaną), a przecież to właśnie one (stworzone po próbach poligonowych prototypów AK-47 nr2...4) zostały przyjęte do uzbrojenia ZSRR jako AK z kolbą stałą i składaną (56-A-212 i 56-A-212M). Potem pewnie na bazie tych szczątkowych danych mówiących o AK-47, gdzieś to wypłynęło i od tej chwili każdy "kałach" (obojętnie czy AK czy AKM, AKMS czy inne pododmiany) to w kulturze masowej AK-47. Tyle, że nie istniała broń wojskowa, produkowane seryjnie i będąca w wyposażeniu armii, nosząca oznaczenie AK-47!

(15.01.2013 23:01)SJS napisał(a):  Krtykowana przez tych od PPSzy wymienność lufy to było trzy elementy raptem czyli tyle samo co było do blokady lufy PPSzy
Tyle, że w PPSz lufa nie była wymienna, a wspomniane elementy były tylko łączeniem lufy ze szkieletem. Bo wymienna lufa w pm-ie to akurat jest nonsens lub tzw. "wodotrysk", służący tylko wyciągnięciu kasy za nikomu niepotrzebne rozwiązanie techniczne.

(15.01.2013 23:01)SJS napisał(a):  ...ale dyskusji nie podejmę bo wg podobnych do twoich pogladów to rączka w Morsie to był błąd a dokładnie w tym samym miejscy rączka w kolnie AK to dobre rozwiązanie
A tak z ciekawości o co chodzi z tą "rączką"?
16.01.2013 22:43
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 782
Dołączył: 14.11.2012
Okres: Epoka napoleońska
Post: #3
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(16.01.2013 22:43)Razorblade1967 napisał(a):  A PPSz to chyba Tobie kiedyś z półki na nogę spadł, że zupełnie irracjonalnie prezentujesz awersję do tego, w sumie jednego z lepszych pm-ów DWS.

To chyba jedyne sensowne wytłumaczenie tej awersji .
Ale wracając do tematu . Podstawowym ckm-em Armii Czerwonej był Maxim wz.1910 , była to konstrukcją opracowaną u schyłku XIX wieku, skomplikowana i czasochłonna w produkcji .Moje pytanie jest takie . Dlaczego prace nad nowym ckm-emem trwały tak długo . Decyzja o rozpoczęciu prac zapadła w 1928, a dopiero w maju 43r skierowano do produkcji SG-43 . Na czym polega trudność w budowie ckm ,lotnicze karabiny maszynowe [wprawdzie to nie to samo ] SzKAS ,SzWAK, BS, UB opracowywano dużo szybciej
I takie małe pytanie dodatkowe ,jak SG-43 prezentował się na tle innych konstrukcji tego okresu ,wart był tych 15 lat oczekiwań na nowy ckm?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2013 13:07 przez welder.)
17.01.2013 12:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #4
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(17.01.2013 12:30)welder napisał(a):  Podstawowym ckm-em Armii Czerwonej był Maxim wz.1910 , była to konstrukcją opracowaną u schyłku XIX wieku, skomplikowana i czasochłonna w produkcji .Moje pytanie jest takie . Dlaczego prace nad nowym ckm-emem trwały tak długo . Decyzja o rozpoczęciu prac zapadła w 1928, a dopiero w maju 43r skierowano do produkcji SG-43 . Na czym polega trudność w budowie ckm ,lotnicze karabiny maszynowe [wprawdzie to nie to samo ] SzKAS ,SzWAK, BS, UB opracowywano dużo szybciej
No cóż opuściłeś jeden element i dlatego wyszło Tobie "tak długo". Otóż pomiędzy Maximem 1910 (który zresztą sporo się zmienił w czasie produkcji), a SG-43 był jeszcze jeden ckm, a mianowicie DS-39. Była to broń konstrukcji Diektiariowa (tego np. od rkm DP) - tylko, że dość pośpieszne wprowadzenie broni do uzbrojenia, bez odpowiednich testów spowodowało, że nie wykryto na czas problemów z mechanizmem zasilania. Wkrótce po wprowadzeniu do eksploatacji DS-39, broń trzeba było wycofać i w 1941 roku ponownie podjęto produkcję ckm Maxim wz. 1910 - zresztą w kolejnej odmianie. Zresztą w innej konstrukcji broni maszynowej Diektiariowa czyli w wkm DSzK też początkowo były w tym problemy (choć było to zasilanie magazynkowe, a nie taśmowe), a zasilanie broni (już taśmowe) opracował od nowa Szpagin (ten od PPSz) i stąd to "Sz" w nazwie broni.

Trudność w budowie ckm polega zwykle na tym, że taka broń jest przeznaczona do długotrwałego i intensywnego ognia. Ckm musi móc oddać tysiące strzałów bez większych problemów i bez dłuższych przerw. Mechanizmy ckm-ów pracują w związku z tym pod dość sporym obciążeniem, wykonują wiele powtórzeń cyklu automatyki, zanieczyszczenie broni resztkami produktów spalania jest większe itd. - to i często drobne niedociągnięcia, które w inne broni automatycznej mogą przejść bez większych problemów, w ckm-ach potrafią objawiać się dość "boleśnie".

(17.01.2013 12:30)welder napisał(a):  I takie małe pytanie dodatkowe ,jak SG-43 prezentował się na tle innych konstrukcji tego okresu ,wart był tych 15 lat oczekiwań na nowy ckm?
Jak napisałem wcześniej nie czekano na niego tyle lat, a tylko około trzech, po fiasku DS-39.

A jak się prezentował? W zasadzie można powiedzieć, że był to chyba najlepszy "klasyczny" ckm - po prostu był w zasadzie ostatnim przedstawicielem tej klasy broni. Potem już nikt nie budował "klasycznych" ckm-ów (pomijam oczywiście "klony" już istniejącej broni), nastała era ukm-ów. Oczywiście najdoskonalsza była wersja poprawiona po wojnie czyli SGM - którą przy okazji dostosowano do zmieniających się warunków pola walki.

Zresztą sam SG-43 już był bardzo dobrym ckm-em - przede wszystkim prosty i niezawodny oraz łatwy w obsłudze (czego o większości ckm-ów powiedzieć się nie da), w zasadzie każdy żołnierz ogólnie obeznany z bronią automatyczną mógł obsługiwać ten ckm w zasadzie "z marszu". Zresztą w sumie nic dziwnego - większość innych ckm-ów powstała albo jak Maxim pod koniec XIX wieku, albo jak Browning, Hotchkiss, Fiat itd. w pierwszym 20-leciu XX-wieku. SG-43 był bronią powstałą w latach 40-tych ... to i był niejako "produktem finalnym" tej klasy broni strzeleckiej. Miał już stosunkowo niewielką masę - sam karabin to 13,8kg i szybkowymienną lufę (trzy w komplecie broni). Oczywiście w wersji pierwotnej (SG-43) masę broni zwiększała masa kołowej podstawy (broń z podstawą 40,4kg) - ale widać w ACz uważano, że warto jednak ciągnąć ckm przy zmianie stanowiska niż go przenosić. W SGM (modernizacja w chwili gdy klasyczna piechota stawała się już przynajmniej zmotoryzowana, a do rkm-ów wprowadzono zasilanie taśmowe) była już lżejsza podstawa trójnożna (broń z podstawą Malinowskiego i Sidorenki - 27,7kg). Biorąc pod uwagę, że ACz miała spore doświadczenia z ckm-em na kołowej podstawie oraz to że w sumie podstawa trójnożna jest prostsza i tańsza w produkcji wyraźnie widać, że była to decyzja świadoma - oparta zapewne na analizie wad i zalet takiego rozwiązania.
17.01.2013 17:10
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 782
Dołączył: 14.11.2012
Okres: Epoka napoleońska
Post: #5
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(17.01.2013 17:10)Razorblade1967 napisał(a):  No cóż opuściłeś jeden element i dlatego wyszło Tobie "tak długo". Otóż pomiędzy Maximem 1910 (który zresztą sporo się zmienił w czasie produkcji), a SG-43 był jeszcze jeden ckm, a mianowicie DS-39. Była to broń konstrukcji Diektiariowa (tego np. od rkm DP) - tylko, że dość pośpieszne wprowadzenie broni do uzbrojenia, bez odpowiednich testów spowodowało, że nie wykryto na czas problemów z mechanizmem zasilania.

Ten element w postaci DS-39 do niczego się nie nadawał, dlatego go sobie odpuściłem . Czy był pospiech przy wdrażaniu konstrukcji Diektiariowa?, ja szczerze mówiąc nie bardzo go widzę . Prototyp DS-39 to 1934 , przyjęcie do uzbrojenia 1939 czasu było sporo na dopracowanie . Czy warunki badan 'poligonowych' tak odstają od tego co istnieje na realnym polu walki ? widocznie tak
17.01.2013 19:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #6
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(17.01.2013 19:06)welder napisał(a):  Ten element w postaci DS-39 do niczego się nie nadawał, dlatego go sobie odpuściłem .
Nie przesadzajmy, gdyby nie zbiegło się to z wojenną sytuacją to pewnie broń miała szansę zostać dopracowana. Niejedna broń z początku miała problemy, pewnie w DS-39 wystarczyłoby przekonstruować układ zasilania (reszta nie sprawiała problemów, układ mechaniczny był całkiem udany), może korzystając z doświadczeń innych konstruktorów (w ZSRR nie było z tym problemu - istniała tradycja tzw. "kolektywnego" konstruowania, w nierynkowym systemie polityczno-gospodarczym bez skrępowania wykorzystywano rozwiązania innych, przy niejednej broni). Tyle, że wyszło to w momencie gdy trudno było sobie na to pozwolić - stąd skądinąd słuszna decyzja o ponownym rozpoczęciu produkcji broni może już dość starej, przyciężkiej, ale działającej jak najbardziej sprawnie, no i generalnie niezawodnej (choć dość skomplikowanej).

(17.01.2013 19:06)welder napisał(a):  Czy był pospiech przy wdrażaniu konstrukcji Diektiariowa?, ja szczerze mówiąc nie bardzo go widzę . Prototyp DS-39 to 1934 , przyjęcie do uzbrojenia 1939 czasu było sporo na dopracowanie .
W zasadzie należałoby sięgnąć dalej, bo przecież prace nad bronią maszynową Fiodorowa i Diektiariowa (działali razem, Diektiariow w zasadzie uczył się konstruowania "pod okiem" Fiodorowa, a potem został jego szefem) trwały znacznie dłużej.

(17.01.2013 19:06)welder napisał(a):  Czy warunki badan 'poligonowych' tak odstają od tego co istnieje na realnym polu walki ? widocznie tak
Często tak ... w sumie nie jedyna to broń, która na próbach działała niby sprawnie, a potem w rzeczywistej eksploatacji wychodziły różne problemy. Nawet w Browningu M1917 (w sumie przecież bardzo udany ckm) musiały nastąpić poprawki, po pewnym okresie eksploatacji.
17.01.2013 19:30
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #7
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
Hej

Gwoli ścisłości
(17.01.2013 17:10)Razorblade1967 napisał(a):  broń konstrukcji Diektiariowa (tego np. od rkm DP)

On się nazywał Diegtiariow
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wasilij_Diegtiariow

Co do rosyjskiego ckm spojrzę jeszcze w wolnej chwili czy w Bołotinie czegoś nie ma o jakichś próbach w międzyczasie. Na szybko mogę powiedzieć z pamięci, że gdy w początkach lat 20. próbowano w Rosji stworzyć zunifikowany system broni strzeleckiej oparty na mechanizmach karabinu Fiodorowa, wśród skonstruowanych w jego ramach broni był również ckm. Niestety nie wiem o nim nic bliższego, nie widziałem też nigdy zdjęcia czy rysunku. Mogę jedynie pospekulować, że prawdopodobnie był w tym "odwróconym" układzie, tak jak karabin czołgowy i lotniczy, czyli z zasilaniem od góry, prawdopodobnie zasilany był z magazynka jak wszystkie rodzaje broni tego systemu, prawdopodobnie mógłby to być ten sam magazynek co w karabinie lotniczym (talerzowy 1-rzędowy na 50 naboi), prawdopodobnie z uwagi na bardzo małą masę byłby instalowany na podstawie trójnożnej a nie na tradycyjnym łożu z kołami.

Pozdrawiam
Speedy
18.01.2013 11:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #8
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(18.01.2013 11:09)Speedy napisał(a):  On się nazywał Diegtiariow
Masz rację ...

(18.01.2013 11:09)Speedy napisał(a):  Na szybko mogę powiedzieć z pamięci, że gdy w początkach lat 20. próbowano w Rosji stworzyć zunifikowany system broni strzeleckiej oparty na mechanizmach karabinu Fiodorowa, wśród skonstruowanych w jego ramach broni był również ckm.
Problem w tym, że "system Fiodorowa" był na 6,5mm x 50SR i po decyzji o naboju 7,62mm x 54R w zasadzie nie miał możliwości kontynuacji.
18.01.2013 21:28
Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #9
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
(18.01.2013 11:09)Speedy napisał(a):  ...w początkach lat 20. próbowano w Rosji stworzyć zunifikowany system broni strzeleckiej oparty na mechanizmach karabinu Fiodorowa, wśród skonstruowanych w jego ramach broni był również ckm. Niestety nie wiem o nim nic bliższego, nie widziałem też nigdy zdjęcia czy rysunku. Mogę jedynie pospekulować, że prawdopodobnie był w tym "odwróconym" układzie, tak jak karabin czołgowy i lotniczy, czyli z zasilaniem od góry, prawdopodobnie zasilany był z magazynka jak wszystkie rodzaje broni tego systemu,
W artykule L.Erenfeichta dot. DP jest wzmianka o tym, że ckm z "systemu Fiodorowa" miał mieć zasilanie taśmowe (ale czy w ogóle doszło do fazy prototypu to mam wątpliwości - system "upadł" w 1924, chyba Fiodorow nie zdążył z ckm). W sumie stworzenie systemu broni, która ma wiele elementów wspólnych, a jednocześnie obejmuje broń zasilaną zarówno z taśmy, jak i z magazynka nie jest jakoś specjalnie trudne. Przykłady powstałej faktycznie broni dowodzą, że jest to jak najbardziej możliwe i praktykowane. Choćby kwestia RP-46, który był w zasadzie DPM dostosowanym do zasilania taśmowego (zresztą to rozwiązanie pojawiało się w prototypach Diegtiariowa już wcześniej.

Jeśli natomiast chodzi o ogólną ocenę używanej przez ZSRR broni piechoty to wypada ona całkiem nieźle na tle innych krajów uczestniczących w wojnie:

1/ W dziedzinie pistoletu - TT reprezentuje się raczej przeciętnie, ale jednocześnie można zauważyć, że wiele krajów używało broni gorsze, przestarzałej (np. P.08), na "mało wojskową", słabą amunicję lub wręcz starych rewolwerów (Wielka Brytania). Na tle całości broni krótkiej w czasie DWS pistolet TT nie prezentuje się źle, więcej było broni gorszej w użyciu wojskowym niż lepszej od TT.

2/ W dziedzinie pistoletu maszynowego, akurat ZSRR raczej przodowała mając w użytku dwa bardzo udane modele PPSz i PPS, przy czym ten drugi może śmiało pretendować do miana najlepszego pistoletu maszynowego okresu DWS. Nawet starszy PPD w poprawionej wersji wcale nie wypada źle na tle innych konstrukcji tamtego okresu, a i przy okazji należy wziąć pod uwagę, że były państwa, które w ogóle nie miały przed wojną pm-u i wprowadzały go dopiero w trakcie i to dość "rozpaczliwymi" konstrukcjami (jak brytyjski Sten), których jedyną zaletą było to, że w ogóle strzelały. Do tego część państw wprowadziła nowoczesne pm-y dopiero pod koniec wojny (USA ze swoim M3).

3/ W dziedzinie karabinu powtarzalnego, ZSRR prezentuje się raczej przeciętnie z Mosinem, mającym zarówno wady, jak i zalety. W sumie broń ogólnie porównywalna z tym co używano w wielu armiach, porównywalna z popularnym systemem Mauser (akurat nie potrafię dać palmy pierwszeństwa żadnemu z tych dwóch karabinów - oba mają zalety i wady, pewnie w porównywalnej ilości), choć na pewno gorsza od brytyjskiego Lee-Enfielda, ale lepsza od broni używanej choćby przez Włochów.

4/ W dziedzinie karabinu samopowtarzalnego ZSRR wypada całkiem nieźle. W zasadzie tylko USA i ZSRR zdążyła wprowadzić udane modele tej broni do użytku wojskowego, przed przystąpieniem do wojny. Znowu w porównaniu z Garandem, radziecki SWT ma wady i zalety. Ale wypada całkiem dobrze jeśli się weźmie np. pod uwagę perturbacje z niemieckim karabinem samopowtarzalnym, który zresztą doprowadzono do "porządku" dopiero po skopiowaniu układu gazowego z SWT (G.41 -> G.43), czy fakt, że w niektórych krajach w ogóle takiej broni nie było (Wielka Brytania).

5/ W dziedzinie ręcznego karabinu maszynowego znowu przeciętnie. DP rewelacją nie był, ale był sprawną i odporną bronią, sprawdzającą się w walce. Na pewno wypada gorzej od Brena, ale już można w użyciu, w czasie DWS znaleźć o wiele gorsze konstrukcje (np. włoskie).

6/ W dziedzinie ciężkiego karabinu maszynowego, akurat w ZSRR "nie wyszło", powrót do starego (choć sprawdzonego i działającego dobrze) Maxima to raczej porażka, dopiero SG-43 naprawił sytuację. Jednak też można zauważyć, że w takiej Wielkiej Brytanii w sumie też ckm systemu Maxim (Vickers) był używany masowo w piechocie przez całą wojnę i jeszcze parę lat po niej (wyelimował go dopiero ukm).

7/ W dziedzinie wielkokalibrowego karabinu maszynowego, też ZSRR ze swoim DSzK wypada nieźle. Broń może i gorsza od amerykańskiego Browninga, ale lepsza od innych konstrukcji (np. Francuskich).

8/ W dziedzinie karabinów przeciwpancernych, start nieco z opóźnieniem, ale potem bardzo udana amunicja 14,5mmx114, która pozwoliła na utrzymanie się w linii takiej broni do końca wojny (może już nie do niszczenia czołgów, które "utyły" - ale zdolny zwalczać wiele celów na polu walki).

9/ Nie posiadali karabinka automatycznego - ale takowy posiadali w zasadzie wyłącznie Niemcy (nie liczę M2), podobnie jak tylko Niemcy posiadali ukm. Czyli w zasadzie trudno powiedzieć by ZSRR odstawał od "reszty świata" w tej materii.

10/ Nie posiadali ręcznego granatnika ppanc, ale znowu takowe udane konstrukcje mieli tylko Niemcy i Amerykanie - czyli znowu bynajmniej nie "w ogonie".

11/ ZSRR nieźle stał w zakresie broni wsparcia - udane konstrukcje moździerzy 50mm, 82mm i 120mm (choć akurat w zakresie moździerzy ponad 80mm to wszyscy zasadniczo kopiowali rozwiązania Stockesa). Za to w 1938 w ZSRR wprowadzono bardzo udany lekki moździerz (a potem modernizowany w 1940 i 1941) - łączył cechy broni o sporym jak na ten kaliber zasięgu (i niezłej celności) oraz broni zdatnej do prowadzenia szybkiego ognia. To akurat było raczej rzadko spotykane - bo inne konstrukcje (o podobnym kalibrze) miały albo niezły zasięg, albo niezłą szybkostrzelność, raczej inne konstrukcje nie łączyły udanie tych dwóch cech. Choć oczywiście palmę pierwszeństwa mają Amerykanie, bo oni wprowadzili wcześnie do masowego użytku lekki moździerz o bardziej praktycznym kalibrze czyli 60mm.

W sumie więc w dziedzinie broni piechoty ZSRR wypada na tle innych państw całkiem nieźle i jakieś sugestie, że "odstawali" in minus są całkowicie chybione.
19.01.2013 12:47
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 782
Dołączył: 14.11.2012
Okres: Epoka napoleońska
Post: #10
RE: Ocena broni rodem z ZSRR
ZSRR chyba w ogóle zachowywał się dosyć pragmatycznie, w kwestii uzbrojenia . Gdy DS-39 okazał się niewypałem ,wrócono do starego ale sprawdzonego Maxima, a dla Diegtiariowa dano czas na poprawienie konstrukcji . Stalin i spółka chyba nie mieli pędu w stronę jakiejś mitycznej wunderwaffe , która wygra za nich wojnę . Dobrym przykładem jest tutaj T 34 ,mimo tego że byli w pełni świadomi jego niedostatków ,nie zdecydowali się na wdrożenie T34M

Jeszcze mam takie pytanie . Jakie było np; w 1945 nasycenie oddziałów frontowych SG-43 . W kronikach filmowych z tamtego okresu, 'króluje' niepodzielnie Maxim . Czy jest to spowodowane małą liczbą wyprodukowanych ckm Goriunowa, czy też nowy ckm 'ginął' po prostu w ogromnej liczbie Maximów
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2013 20:51 przez welder.)
19.01.2013 18:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz