Ankieta: Czy powstanie warszawskie miało szanse powodzenia?
Tak
Nie
[Wyniki ankiety]
 
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 594
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #11
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Potencjał bojowy sowietów był uzależniony od dostaw zachodnich aliantów – nie wystarczały im jedynie te świetne T-34, a strefa operacyjna dla Stalina to chora wiara Roosevelta w dobre zamiary Gruzina. Armia Andersa nie uciekła do Iranu lecz za zgodą Stalina ewakuowała się, co było na rękę Churchillowi – wtedy Polacy jeszcze Brytyjczykom byli bardzo potrzebni. Nie wyobrażam sobie Armii Andersa i Armii Czerwonej pod Warszawą, ponieważ obie strony miały całkiem inne interesy, co historia później pokazała. W ramach Akcji Burza sowieci współpracowali z AK, a później co zrobili z polskimi żołnierzami ? A jak było w trakcie walk o Wilno ? Kiedy Churchill interweniował aby Stalin podjął kroki w celu wsparcia Powstania, ten w dniu 5 sierpnia 1944 roku odpowiedział premierowi: „(...) Uważam informacje przekazane Panu przez Polaków, za mocno przesadzone i mało wiarygodne. Armia Krajowa składa się z kilku niewielkich oddziałów, które określa się błędnie jako dywizje. (…) Nie umiem sobie wyobrazić, jak takie oddziały miałyby zdobyć Warszawę (...)”. Jakby nie patrzeć na te całkowicie fałszywe informacje, Stalin dobrze wiedział jaki jest potencjał AK, i czy on wystarczy do zdobycia Warszawy przez powstańców. Pstrykanie palcem oczywiście, że nie wystarczało, ale w tym wszystkim chodziło Stalinowi o powojenną strefę wpływów CCCP oraz utrzymanie tego co zagarnął we wrześniu 1939 roku. Między innymi z tego też powodu żadne oficjalne współdziałanie z Rządem Polskim na uchodźstwie nie było możliwe.
Nadal podtrzymuje to co napisałem w poprzednim swoim wpisie.
Nie zmienia to jednak faktu, że Powstanie Warszawskie było wielkim błędem za wywołanie którego nikt do dzisiaj nie poniósł konsekwencji.
Pozdrawiam - Kozak
03.01.2012 10:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 10
Dołączył: 14.11.2011
Okres:
Post: #12
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Cytat:Twórcy tej "rozróby" winni być potępieni, co by komuś w przyszłości podobny pomysł do głowy nie przyszedł.

Zastanawiam sie dlaczego Niemcy nie mścili sie na tych twórcach tylko na zwyklych mieszkańcach Warszawy.

Czyżby chcieli pokazać ich słabość i tym samym odwrócić uwage od wielkiego heroizmu Polaków.Huh
31.01.2012 20:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #13
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Za głupotę elit odpowiada społeczeństwo.
Kwestia rozliczenia, to już odrębna sprawa.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
31.01.2012 21:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Strażnik Teksasu
Zasłużony
     
Liczba postów: 123
Dołączył: 28.10.2011
Okres: Średniowiecze
Post: #14
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Według mnie Polacy z góry byli skazani na porażkę. Brak pomocy ze strony Sowietów i lepiej zorganizowana armia niemiecka to czynniki, które bezpośrenio przyczyniły się do klęski. Sowieci niby walczyli z Niemcami, a o dziwo kiedy doszło do powstania stali sobie na drugim brzegu Wisły i czekali na dalszy rozwój zdarzeń. Dzięki heroizmowi Polaków powstanie warszawskie jakoś utrwaliło się na kartach historii naszego kraju, z biegiem lat wymazywanej przez komunistyczne władze.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2012 00:46 przez Quik.)
03.02.2012 00:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 406
Dołączył: 28.11.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #15
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
(03.02.2012 00:44)Quik napisał(a):  Według mnie Polacy z góry byli skazani na porażkę. Brak pomocy ze strony Sowietów i lepiej zorganizowana armia niemiecka to czynniki, które bezpośrenio przyczyniły się do klęski. Sowieci niby walczyli z Niemcami, a o dziwo kiedy doszło do powstania stali sobie na drugim brzegu Wisły i czekali na dalszy rozwój zdarzeń. Dzięki heroizmowi Polaków powstanie warszawskie jakoś utrwaliło się na kartach historii naszego kraju, z biegiem lat wymazywanej przez komunistyczne władze.

Moim zdaniem, AK powinna nie dać się sprowokować komunistom z radiostacji ,,Kościuszko", i rozpocząć powstanie dopiero w momencie przekraczania Wisły przez całą Armię Czerwoną, znajdującą się na przedpolach Warszawy, a nie pod wpływem impulsu, jakim było dostrzeżenie przez AK-owców patrolu radzieckiego na Pradze.
03.02.2012 20:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 3
Dołączył: 03.02.2012
Okres: Inny
Post: #16
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Jeżeli chodzi o powstanie to polecam film:


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2012 12:10 przez Cebuś.)
03.02.2012 23:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
PISARZ WIELKI KORONNY
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 412
Dołączył: 03.02.2012
Okres: Średniowiecze
Post: #17
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Jednym ze skutków powstania było zniszczenie większości (chyba min. 90%) zasobów archiwalnych przeniesionych do Warszawy z prowincji. Przedwojenny naczelny dyrektor archiwów wpadł na "genialny" jak się okazało pomysł i kazał pościągać archiwalia z oddziałów prowincjonalnych. Gdyby nie to, moglibyśmy mieć dostęp do źródeł z jakich korzystali międzywojenni historycy. Wtedy problemem był nadmiar źródeł, teraz ich niedostatek. Straciliśmy bezpowrotnie część wiedzy o naszej historii. Warszawę odbudowaliśmy. Spalonych dokumentów nie da się odzyskać.
Co do zasadności wybuchu powstania. Wygrać nie miało szans. To był heroiczny zryw bez szans powodzenia. Tak jak później na Węgrzech w '56 r.

"Jak mawiał mój nauczyciel: w szkole są dwa najważniejsze przedmioty - przysposobienie obronne, żeby wiedzieć, jak strzelać i historia, żeby wiedzieć do kogo" - Michał Dielagin, rosyjski polityk i ekonomista
http://www.blog.avehistorica.edu.pl
http://www.avehistorica.edu.pl
31.03.2012 21:06
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #18
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Quik napisał(a):Sowieci niby walczyli z Niemcami, a o dziwo kiedy doszło do powstania stali sobie na drugim brzegu Wisły i czekali na dalszy rozwój zdarzeń.
A tak z ciekawości co mieli niby zrobić? Przecież to całe powstanie wybuchło w idiotycznym momencie, kiedy ofensywa w zasadzie się zatrzymywała (akurat to, że ACz sobie lała WH jak chciała to jeden z PRL-owskich mitów, bynajmniej wcale im tak łatwo to nie szło). I co mieli dużym wysiłkiem i stratami udzielić pomocy PW? I co dalej ... zdobyć przyczółek w dużym mieście i utrzymywać go przez kolejne miesiące? W jakim celu? Przecież to strategiczny bezsens - jak z takiego terenu wyprowadzić natarcie? Koszty utrzymania terenu są nieadekwatne do strat. A co zrobić z tą masą cywilów? Przecież to trzeba albo żywić, albo ewakuować. Ten cały "heroiczny" zryw AK miał jeden podstawowy mankament - nawet jakby jakimś cudem wyparli siły niemieckie z Warszawy, to co żarłaby przez następne miesiące ta wielotysięczna masa ludzi? Skoro już w połowie powstania kończyły się zapasy, a we wrześniu jednymi z bardziej atrakcyjnych zrzutów były te, gdzie im zrzucono parę razy martwą krowę. Wojna to nie tylko strzelanie ...
31.03.2012 22:32
Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #19
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
Razorblade1967 napisał(a):a we wrześniu jednymi z bardziej atrakcyjnych zrzutów były te, gdzie im zrzucono parę razy martwą krowę.
A to ciekawe. Było jeszcze coś takiego, jak "szafa", zwana właśnie inaczej "krową", tj. ponoć Nebelwerfer. Zaraz zaraz, a Sturmtiegerów tam nie stosowano?
Natomiast zrzuty krów (tych jadalnych) - Ot ciekawostka. No, no... Człowiek będzie jednak wiecznie głupi i niedouczony.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
31.03.2012 22:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Razorblade1967
Unregistered
     
  Okres:
Post: #20
RE: Powstanie warszawskie 1944-czy miało szanse powodzenia?
poldas napisał(a):Natomiast zrzuty krów (tych jadalnych) - Ot ciekawostka. No, no... Człowiek będzie jednak wiecznie głupi i niedouczony.
Kwestia z tymi krowami, a w zasadzie dokładnie z połową krowy (z całą to Po-2 miałby problem) wyszła kiedyś na forum DWS, przy próbie dokładniej analizy wielkości radzieckich zrzutów do PW. Relacja o takim zrzucie pochodziła od jednego z powstańców (krewny jednego z forumowiczów, "przesłuchany" na okoliczność dyskusji) - ponoć był to zrzut, z którego wspominający najbardziej się ucieszył w tych dniach, po od paru dni nie mieli co jeść. Generalnie pomysł z krowią półtuszą wcale nie głupi, ani dziwny - bo przecież zrzuty z Po-2 były dokonywane w workach, bez spadochronów z małej wysokości - największe prawdopodobieństwo dotarcia do adresata, bo w warunkach PW zrzuty spadochronowe były mało skuteczne (mały obszar do podjęcia zrzutu). Nawet jeśli część bardziej wrażliwego materiału (broń) została uszkodzona to i tak procent skuteczności wychodził dużo lepszy w stosunku do zrzutu spadochronowego z dużej wysokości. W zasadzie od 24 września (przedtem raczej broń i amunicję) zrzucano głównie żywność, a więc pomysł ze zrzutem półtusz na pewno trafiony. To jednak jednorazowa dostawa sporej ilości żywności - więcej niż ta sama masa żywności w konserwach (choć faktycznie zrzuty obejmowały z tego co wiem głównie konserwy - jak to na wojnie). A w drugiej części PW problem żywności był duży - choć generalnie, jako "mało atrakcyjny" rzadko bywa szerzej omawiany. Wszędzie mówi się o broni i amunicji, liczy się ilości km-ów, pm-ów i granatów, a jakoś zapomina się, że do walki nie tylko broń i amunicja jest potrzebna - trzeba coś żreć, przynajmniej od czasu do czasu.
Oskarius napisał(a):Armia Czerwona stała obok Warszawy po drugiej stronie Wisły i czekała na zakończenie buntu. Gdy powstanie upadło Armia czerwona "wybawia" Polaków od Niemców, a po wojnie uznano uczestniczących w powstaniu zdrajcami, ponieważ przez nich prawie doszczętnie zniszczono stolicę.
Może jednak bez przesady, pomimo całej propagandy okresu PRL, to ocena PW była często dużo bliższa prawdzie niż pojawiające się już po zmianie ustroju "rewelacje" w stylu jak to ACz zatrzymała całą ofensywę na Wiśle, na parę miesięcy tylko dlatego, że Warszawie wybuchły walki partyzanckie i że to całe PW uratowało pół Europy przed "radziecką strefą wpływów" (tak, tak - bywają i takie "rewelacje" głoszone np. w różnych zabawnych programach TV). Jak się człowiek przyjrzy to momentami obecna propaganda bywa głupsza od tej PRL-owskiej.

Co do oceny tych co PW wywołali to raczej trudno mówić o nich pozytywnie (co oczywiście w żaden sposób nie wpływa negatywnie na ocenę ludzi walczących tam bezpośrednio), bo decyzja zarówno z wojskowego, jak i politycznego punktu widzenia była błędem graniczącym z głupotą. Powstanie nie mogło odnieść zwycięstwa, bo nie było takich możliwości. I tak długotrwałość walk była wynikiem użycia przez stronę niemiecką głównie formacji policyjno-pomocniczych, o dużo mniejszej wartości bojowej niż jednostki liniowe. Faktycznie jedynie co przyniosło to tylko ogromne straty, głownie wśród cywilnej ludności - z tej perspektywy to można chyba żałować, że Niemcy nie skierowali tam do walki jakiejś regularnej dywizji, załatwiła by to szybko i chyba ludność ucierpiała by mniej, bo jednak można przypuszczać, że regularne oddziały WH były mniej skłonne do mordów niż np. ta zbieranina Dirlewangera, która nie nadawała się do niczego, za wyjątkiem terroryzowania ludności i ewentualnych potyczek ze słabo uzbrojoną i wyszkoloną partyzantką. Zresztą podobnie jak większość zgrupowania von Bacha.

A w całej propagandzie okresu PRL, związanej z PW najzabawniej to wyglądało, jak trzeba było wyjaśnić zatrzymanie ACz na linii Wisły. Bo przecież ta sama propaganda wcześniej pokazywała niepowstrzymany pochód niezwyciężonej ACz na zachód, ogromną przewagę jakościową ACz nad WH itd. Nijak to się nie miało do rzeczywistości parcia na zachód w ciężkich walkach i przy ogromnych stratach, które często powodowały, że rzeczywista siła bojowa daleko odbiegała od formalnej. Tutaj mieli niezły "zgryz" ...
01.04.2012 08:00
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz