książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Schrony w Nowej Hucie - wystawa
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 730
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Schrony w Nowej Hucie - wystawa
Nowohuckie Muzeum PRL-u zaprasza na otwarcie wystawy "Stan Zagrożenia" zlokalizowanej w schronie z okresu "zimnej wojny" mieszczącym się pod budynkiem Zespołu Szkół Mechanicznych Nr 3 przy os. Szkolnym 37. Wernisaż wystawy odbędzie się 28.II.2019 o godz. 17 w samym budynku Muzeum PRL (os. Centrum E1, budynek dawnego kina "Światowid") skąd uczestnicy udadzą się następnie na miejsce.

Wystawa Stan Zagrożenia

Ma to być zalążek projektowanej od kilku lat trasy turystycznej "Podziemna Nowa Huta" obejmującej wystawy tematyczne oraz schrony znajdujące się pod następującymi adresami: os. Szkolne 9 (bud. mieszkalny/przychodnia lek.), os. Szkolne 22 (bud. mieszk.), os. Szkolne 37 (wspomniany zespół szkół) i os. Krakowiaków 43 (nie udało mi się zlokalizować na Google tak na 100%, albo budynek mieszkalny, albo przychodnia lekarska).

Podziemna Nowa Huta

W skład trasy nie wejdą, przynajmniej na razie, dwa największe i najciekawsze schrony w Nowej Hucie: obiekty pod Centrum Administracyjnym kombinatu oraz pod szpitalem im. Żeromskiego (os. Na Skarpie 66). Ten pierwszy był zapasowym centrum dowodzenia wojewody i jest bogato wyposażony w sprzęt łączności, centrale telefoniczne itp., sale narad, a także pomieszczenia mieszkalne dla licznego personelu. Budynki Centrum Administracyjnego zostały jednak ostatnio sprzedane, a z nowym właścicielem nie zawarto jeszcze wszystkich niezbędnych uzgodnień. Schron pod szpitalem to oczywiście podziemny szpital z całą niezbędną infrastrukturą, salami operacyjnymi, porodówką, a nawet sekcją psychiatryczną. Zachowały się w nim znaczne zasoby medykamentów (w tym zakonserwowanej krwi), narzędzi i sprzętu med. Niestety stan techniczny obiektu nie jest najlepszy, ostatnio zalewa go woda gruntowa, a na remont/zabezpieczenie póki co brak pieniędzy. Oba wspomniane schrony są okazjonalnie udostępniane do zwiedzania kilka razy do roku.

A tu fotoreportaż właśnie z nich:
Schrony pod szpitalem i Centrum Adm.

W Nowej Hucie dostępny do zwiedzania jest jeszcze jeden schron - pod budynkiem właśnie samego Muzeum PRL (dawne kino Światowid). Ten miałem przyjemność zwiedzić dwa lata temu a ponieważ interesuję się militariami, "zimną wojną", bronią i strategią nuklearną itp. to bardzo mi się oczywiście podobało. Schron przeznaczony był dla 140 osób i należał do pierwszych zaprojektowanych w Nowej Hucie. Zapewne dlatego ('pierwsze koty za płoty") jest, w mojej ocenie, powiedzmy sobie taki średnio udany. Ale niewątpliwie zobaczyć go warto (choćby dla nauki: "patrzcie dzieci, tak się nie powinno schronów budować!" Duży uśmiech).

Nowa Huta jest chyba najbardziej "uschronowionym" miejscem w Polsce, łączna liczba tego typu obiektów przekracza tam 250. Wg legend są one połączone ukrytymi tunelami, tworząc całe podziemne miasto. To akurat raczej bujda, z różnych względów to nie jest taki całkiem dobry pomysł, niemniej sama skala budownictwa schronowego niewątpliwie imponuje.

A na koniec jeszcze mały akcent humorystyczny: pamiętam z lekcji PO z podstawówki (lata 70.) że dla schronu pod budynkiem odległość awaryjnego wyjścia/czerpni powietrza od budynku powinna wynosić minimum 1/3 wysokości budynku + 3 m. A oto czerpnia powietrza (z prawej pod drzewem) przed wspomnianym wcześniej budynkiem przy os. Szkolnym 9 w Nowej Hucie:

3 metry??

Powiedziałbym nieśmiało, że nie ma tu ani 1/3 wysokości, ani nawet tych 3 metrów. Może w czasach stalinizmu metry dla oszczędności też były krótsze? Albo z powodu powojennej biedy i nędzy architekt nie miał linijki?

(A serio pewnie jeszcze wtedy tej normy nie było - ale głupie to i tak).

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2019 18:17 przez Speedy.)
18.02.2019 17:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 730
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Schrony w Nowej Hucie - wystawa
Jeszcze jedna mnie naszła refleksja. Schrony klasy I wg ówczesnych norm miały strop żelbetowy grubości min. 275 cm i miało to być ochroną przed bombami 1000 kg. Powiedzmy, że co do bomb burzących może to być poniekąd prawda (szczególnie rosyjskich, które zazwyczaj nie miały jednoczęściowego korpusu, lecz spawany z kilku kawałków). Choć np. francuskie normy z Linii Maginota przypisują taką odporność stropom grubości 3,5 m.

Mówimy jednak o okresie wczesnych lat 50. ub.w. Otóż w amerykańskich dokumentach tego okresu (przełom lat 40./50.) niezwykle często pojawia się 1600-funtowa (725 kg) bomba przeciwpancerna czy "półpancerna" AN-Mk.1. Zasadniczo była to broń marynarki wojennej, ale USAF też ją miał i nieustannie pojawia się ona w wymaganiach dla takich czy innych samolotów. W czasie II wojny przenosiły ją np. myśliwce nocne P-61, stosowane szeroko do nocnych ataków na cele naziemne, obiekty infrastruktury kolejowej itp. A także brytyjskie bombowce pokładowe Barracuda, atakujące pancernik Tirpitz. Realizowany od końca lat 40. program "penetration fighter" (coś w rodzaju samolotu myśliwsko-bombowego dalekiego zasięgu) zakładał w wymaganiach przenoszenie 2 bomb 725 kg. Tyle samo przenosić mógł późniejszy "sztandarowy" myśliwiec bombardujący F-84, jak i ciężki myśliwiec F-89 Scorpion, zasadniczo służący do obrony powietrznej, ale także z tymi bombowymi możliwościami. Standardowym ładunkiem AJ-1 Savage (pokładowy bombowiec strategiczny można powiedzieć) było 6 takich bomb. itd., itd. Czyli wygląda na to, ze w tym momencie nie traktowano tego wyłącznie jako specjalistycznego pepanca, ale taką broń ogólnego przeznaczenia do rozwału rozmaitych celów. Ładunek zresztą też miała spory jak na pepanca (98 kg Explosive D czyli pikrynianu amonowego).

Otóż jak sobie znalazłem w takim dokumencie:

Aircraft Munition vs. Specific Targets

...wspomniana bomba przy prędkości uderzenia 1310 fps (400 m/s) była w stanie przebić warstwę betonu o wytrzymałości 5000 psi (340 kg/cm2) grubości 9,5 ft (2,9 m) lub betonu 3400 psi (234 kg/cm2) - 11,5 ft (3,5 m). Taka prędkość wyrasta co prawda poniekąd poza stabelaryzowane tam dane, które kończą się na wysokości zrzutu 35000 ft (10670 m), ale też w tamtych czasach zapewne starano by się bombardować z wysokości jeszcze większej, tak dużej jak się da. A możliwości ówczesnych bombowców na to pozwalały (np. pułap operacyjny wspomnianego Savage to 40800 ft czyli 12435 m).

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2019 15:56 przez Speedy.)
24.02.2019 15:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz