książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Słynne naloty - 21.III.1945 Operacja Catrhage
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 737
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Słynne naloty - 21.III.1945 Operacja Catrhage
Muszę posiedzieć po godzinach, nudzi mi się, to pomyślałem że coś napiszę na ulubione przeze mnie bombowe tematy Uśmiech

"Kartagina" była jedną z operacji specjalnych RAF, wykonywanych na rzecz SOE (Special Operations Executive, dowództwa operacji specjalnych). Zazwyczaj były to precyzyjne ataki z małej wysokości na obiekty związane z niemieckimi służbami bezpieczeństwa. Tak też było i w tym przypadku.

Pod koniec 1944 duński ruch oporu przeżywał ciężkie chwile: seria zdrad, wpadek i aresztowań zdziesiątkowała tamtejsze podziemie. Jak sądzę było to spowodowane utratą przez Niemcy znacznej części podbitych terytoriów na wschodzie, co sprawiło że zwolniło się do wykorzystania sporo personelu Gestapo i podobnych służb. Duńczycy naciskali więc na SOE, żeby coś zrobiło, konkretnie żeby dobrać się jakoś do duńskiego Gestapo, najlepiej ichniego archiwum. SOE naciskało na RAF, tym bardziej, że byli w tym zainteresowani osobiście, gdyż wśród schwytanych w Danii bojowników byli też ich ludzie. RAF z kolei wzbraniał się, bo kwatera główna Gestapo w Kopenhadze mieściła się w środku miasta i należało liczyć się z masą przypadkowych ofiar spośród mieszkańców. A tego w okupowanych przez Niemców miastach generalnie starano się unikać, o ile tylko nie było bezwzględnej konieczności.

Niemniej w grudniu 1944 zadecydowano o przeprowadzeniu nalotu. Opóźniła go jeszcze niemiecka ofensywa w Ardenach, późniejsze operacje w styczniu, przedłużająca się zła pogoda, ale w marcu wszystko było już prawie gotowe. Do akcji wyznaczono jednostki 140.Skrzydła, mieszanej jednostki złożonej z dywizjonów brytyjskich, australijskich i nowozelandzkich. Goście wykonywali już wcześniej takie operacje i w miarę się na tym znali. Mieli m.in specjalny zespół do budowy makiet celów i przyległych terenów, które wykorzystywali do szkolenia podczas przygotowywania swoich misji. Aktualnych zdjęć okolicy celu dostarczyło duńskie podziemie w dosyć ko(s)miczny sposób Uśmiech: współpracujący z nimi redaktor jednej z gazet zamieścił obszerny reportaż z budowy wznoszonego tam nowego budynku rządowego, bogato ilustrowany zdjęciami, na których znajdująca się nieopodal kwatera główna Gestapo też była dobrze widoczna. Niemiecka cenzura jakoś się tym nie zainteresowała i reportaż zwolniono do publikacji. A duńskie gazety dostępne były w nieodległej Szwecji, kraju neutralnym, gdzie każdy sobie mógł je kupić i wysłać gdzie chciał, np. do Anglii Duży uśmiech.

Ową siedzibą Gestapo był budynek zwany Shellhus ("dom Shella"), nowoczesny 6-kondygnacyjny gmach o żelbetowo-murowanej konstrukcji wzniesiony w 1932 jako siedziba duńskiego oddziału firmy Shell. Za okupacji Niemcy przeznaczyli go na centralę dochodzeniową i siedzibę policyjnego archiwum. Nie trzymali tam wielu więźniów, których generalnie dowożono na przesłuchania z kopenhaskiego więzienia Vestre faengsel. Na ostatnim piętrze budynku zbudowano jednak niewielką sekcję więzienną z kilkunastoma celami. Duńczycy liczyli się ze śmiercią osadzonych, uważali jednak, że więzieni w samym Shellhus to osoby generalnie przeznaczone do likwidacji, więc tak czy tak skazane na śmierć, a przynajmniej za cenę ich życia mogą ocaleć inni. Poza tym Brytyjczycy zaplanowali swój nalot między godz. 11:30 a 12:00 - wiedziano bowiem, że Niemcy zazwyczaj właśnie ok. 12 idą na obiad, a więc będą się starali zakończyć przesłuchania wcześniej i odesłać przynajmniej tych więźniów przewiezionych z zewnątrz.

[Obrazek: shellhuset_from_kb.jpg]

Siedziba Shella

[Obrazek: shellhousebefore.jpg]

Siedziba Gestapo

Operacja rozpoczęła się 21.III.1945. Z bazy Rosieres- en-Santerre we Francji (wg innej informacji z macierzystej bazy w Fersfield w Norfolk) wyruszyło 20 samolotów typu Mosquito: 18 w myśliwsko-bombowej wersji FB.Mk.VI i 2 bombowe B.Mk.IV ze specjalnej jednostki rozpoznawczej PRU/FPU, specjalizującej się w fotografowaniu i filmowaniu powietrznym, mające rejestrować przebieg nalotu. Samoloty uderzeniowe zabrały po 2 bomby 500-funtowe (227 kg) typu MC z typowymi do ataku z małej wysokości zapalnikami z długą zwłoką (11 lub 30 s). Z kalkulacji liczby zrzuconych bomb wychodzi mi że również samoloty filmujące zabrały bomby o tym samym wagomiarze (po 4, najpewniej zapalające, być może amerykańskie AN-M76). Mówi o tym relacja jednego z pilotów tych maszyn, który wzmiankuje, że miał na pokładzie bomby zapalające z rozkazem zrzucenia ich nieopodal, celu ale w pewnej odległości, aby spotęgować zamieszanie w mieście, co miałoby ułatwić ewentualną ucieczkę więźniów. Formacja leciała na małej wysokości tuż nad wodą, dla uniknięcia niemieckich radarów. Spowodowało to kolejne kłopoty: mgiełka wodna unosząca się nad powierzchnią morza osiadała na szybach kabiny i wysychając pozostawiała solny osad, zakłócający widoczność.

Eskortę stanowiło 31 myśliwców typu Mustang Mk.III z 11.Grupy Myśliwskiej z Bentwaters. Prócz zapewnienia obrony przed ewentualnymi myśliwcami wroga miały one za zadanie ataki szturmowe na pozycje obrony przeciwlotniczej w rejonie celu. Po drodze 3 Mustangi musiały przerwać misję i powrócić do bazy, jeden z powodu kolizji z mewą Uśmiech, dwa wskutek problemów technicznych.

Reszta armady dotarła nad Zelandię i przegrupowała się nad jeziorem Tisso zgodnie z planem w 3 formacje uderzeniowe po 6 maszyn, mające atakować w odstępie mniej więcej minuty. Samoloty filmujące dołączyły do pierwszej i ostatniej fali. 12 Mustangów towarzyszyło 1. fali, pozostałe miały operować swobodnie i wyszukiwać cele w okolicy.

Pierwsza fala przybyła do Kopenhagi nieco przed czasem, około 11:20, zgodnie z planem podróżując na ekstremalnie małej wysokości ok. 30 m. Poza 1 Mosquito, który rozbił się wskutek kolizji z masztem oświetleniowym na stacji kolejowej, pozostałe odnalazły cel i efektywnie go zbombardowały. Drugiej fali nie poszło już tak dobrze, co najmniej 1-2 Mosquito omyłkowo zrzuciły bomby na inny obiekt (o czym dalej), z trzeciej fali pomyliły cel prawie wszystkie samoloty (poza filmującym i jednym, który ostatecznie nie zrzucił bomb, nie mogąc zidentyfikować celu).

[Obrazek: Shell-Huset-mosquito.jpg]

Mosquito rozpoczynają roboty rozbiórkowe

Generalnie akcja powiodła się z militarnego punktu widzenia. W Shellhus trafiło aż 8 bomb: 6 w skrzydło zachodnie i 2 we wschodnie. Zachodnie skrzydło zawaliło się niemal do parteru; ponadto wybuchł w nim pożar, który podsycany wiejącym tego dnia silnym zachodnim wiatrem ogarnął wkrótce cały budynek. Zginęło 55 niemieckich żołnierzy i funkcjonariuszy oraz 47 pracujących dla Gestapo Duńczyków. Wg relacji jednego ze świadków już po pierwszej bombie liczni pracownicy zaczęli uciekać przez drzwi i okna parteru; w szybkim oddaleniu się przeszkodziły im jednak otaczające budynek zasieki z drutu kolczastego. Chwilę potem kolejna bomba uderzyła w stojący na ulicy przed wejściem betonowy bunkier-wartownię i eksplodując zabiła większość tych ludzi.

[Obrazek: 640px-Shellhuset_210345.jpg]

Ups... zawaliło się, oj....

[Obrazek: C7efQzZXwAAbSDk.jpg]

...i jeszcze sfajczyło w dodatku, no co za pech.

[Obrazek: shellhuset_2mthsoncont.jpg]

Niemcy kontynuują rozbiórkę, tak efektywnie zapoczątkowaną przez Brytyjczyków

Jak przewidywano, nie obyło się niestety bez cywilnych ofiar. W Shellhus przebywało w momencie nalotu 26 więźniów. 8 z nich zginęło, za to co najmniej kilku (a może nawet wszystkim 18) udało się uciec. Najwięcej ofiar spowodował jednak, w pośredni i bezpośredni sposób, pechowy samolot z 1. fali. Spadając po kolizji z owym masztem zaczepił najpierw o dach domu przy Sønder Boulevard, gubiąc przy tym bomby (uderzyły one w dom po przeciwnej stronie ulicy i zburzyły go, uśmiercając 12 osób), a następnie rozbił się na terenie kompleksu garaży Alléenberg Garages przylegającego do budynku Instytutu Joanny d'Arc - katolickiej szkoły z francuskim językiem wykładowym, prowadzonej przez zakonnice ze zgromadzenia św. Józefa. Budynek szkoły przypominał nieco Shellhus od którego oddalony był o ok. 1,5 km i znajdował się na trasie 2. fali (a 3. fala w ogóle z lekka zabłądziła i nadleciała na miasto z innego niż planowano kierunku, więc już sobie całkiem wszystko pomyliła). Wznoszący się nad nim słup ognia i dymu z rozbitego Mosquito zmylił sporą liczbę załóg które wzięły go za właściwy cel ataku i w związku z tym zbombardowały celnie szkołę, podpalając ją. W budynku znajdowało się wówczas 482 osoby; zginęło 86 dzieci (spotyka się też liczby 87, 88) i 18 dorosłych, głównie sióstr zakonnych.

[Obrazek: Institut_Jeanne_d%27Arc_1924_by_Stender.jpg]

Pechowy instytut Joanny d'Arc, niestety zdjęcia z nalotu nie znalazłem

Brytyjczycy stracili łącznie 4 samoloty Mosquito i 2 Mustangi. Poza tym jednym pechowcem, wszystkie one padły ofiarami artylerii przeciwlotniczej. Zginęły wszystkie załogi z wyjątkiem 1 pilota Mustanga, który lądował przymusowo na płw. Jutlandzkim i dostał się do niewoli.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.03.2019 18:47 przez Speedy.)
25.03.2019 18:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,974
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Słynne naloty - 21.III.1945 Operacja Catrhage
Speedy napisał(a):RAF z kolei wzbraniał się, bo kwatera główna Gestapo w Oslo mieściła się w środku miasta i należało liczyć się z masą przypadkowych ofiar spośród mieszkańców.
Miałeś na myśli Kopenhagę?

Ponadto myślę że robienie takiej akcji u schyłku wojny było bez sensu.
Z nudów to zrobili.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
26.03.2019 17:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 737
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #3
RE: Słynne naloty - 21.III.1945 Operacja Catrhage
(26.03.2019 17:19)poldas napisał(a):  
Speedy napisał(a):kwatera główna Gestapo w Oslo
Miałeś na myśli Kopenhagę?

Nieśmiały Oczywiście - już poprawiłem. Na swe usprawiedliwienie mam, że na Oslo też był taki nalot i zastanawiałem się, czy jego nie opisać na początek. Ale ten był bardziej spektakularny.

W ramach zadośćuczynienia postaram się powrzucać trochę fotek z duńskiej strony, z której m.in korzystałem

(26.03.2019 17:19)poldas napisał(a):  Ponadto myślę że robienie takiej akcji u schyłku wojny było bez sensu.
Z nudów to zrobili.

Duńczycy się domagali; akurat w marcu Niemcy schwytali jakiegoś ich szefa podziemia i mogła być już z tego mega-wpadka. Poza tym, skąd mieli wiedzieć że to jest "u schyłku"? Zresztą nawet i u schyłku Niemcy mogliby im do końca tych patriotów wytłuc, ot tak na wszelki wypadek.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.03.2019 18:19 przez Speedy.)
26.03.2019 18:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz