książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Środki zapalające
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Środki zapalające
Na początku zaznaczam iż nie jestem jakimś kolejnym Brunonem K. i ta dyskusja ma dotyczyć historii rozwoju tzw. "podpałek.
Na początku była to słoma, wysuszony mech, trawa.
Jednak ludzie mają taką naturę, że jak już opanowali technikę rozniecania ognia, to chcą ją udoskonalić.
Opracowano coś takiego jak ogień grecki. Później pojawiła się nafta, benzyna, olej opałowy/napędowy/gazowy.
Jeszcze później powstańcy w Irlandii nauczyli się używać fosforu, który w powiązaniu z dwusiarczkiem węgla dawał wysoką temperaturę spalania.
Biały fosfór zrobił karierę.
Np. w Wielkiej Brytanii wyprodukowano w latach 1940-1941 6 milionów granatów typu MK 76 z zawartością mieszanki fosforu i benzyny.
Przewidywano je użyć do podpalania niemieckich czołgów, gdy pojawią się na brytyjskiej ziemi.
Mamy też koktajle Mołotowa. Nazwa jest jednak myląca, bo ten pan żadnych mieszanek zapalających nie opracował.
Potem zostaje jeszcze napalm i odmiany glinu (aluminium) zwiększające temperaturę wybuchu/zapłonu.
Taką kombinację wykorzystano w największej bombie konwencjonalnej produkcji USA. Zwie się ona MOAB (GBU-43). Waży 10 ton. Substancji zapalającej jest tam prawie 9 ton.

Mam nadzieję, że tematu nie wyczerpałem.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
05.06.2015 13:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Środki zapalające
Hej
(05.06.2015 13:30)poldas napisał(a):  Jeszcze później powstańcy w Irlandii nauczyli się używać fosforu, który w powiązaniu z dwusiarczkiem węgla dawał wysoką temperaturę spalania.

Nie wydaje mi się by taki mix ("Fenian fire") miał istotnie wyższą temperaturę spalania. No ale kto wie. Wymyślono to jednak przede wszystkim po to, by samozapłon był pewniejszy i bardziej gwałtowny w porównaniu z samym fosforem.
(05.06.2015 13:30)poldas napisał(a):  Biały fosfór zrobił karierę.
Np. w Wielkiej Brytanii wyprodukowano w latach 1940-1941 6 milionów granatów typu MK 76 z zawartością mieszanki fosforu i benzyny.

http://www.lexpev.nl/grenades/europe/uni.../no76.html
No.76 to właśnie taki "koktajl Mołotowa" tylko bardzo skomplikowany. Do butelki wlewano najpierw "mieszankę fosforową" - zapewne ten mix o którym wcześniej wspomniałeś - na to warstewkę wody i na to benzen, do którego wrzucano kawałek gumy, z myślą zapewne że się rozpuści i powstanie coś w rodzaju napalmu. To ostatnie chyba nie wyszło, jak dobrze kojarzę to ostatnio (kilka lat temu) gdzieś chyba w płd. Anglii wykopano zapomniany magazyn amunicji Home Guard m in. z takimi butelkami właśnie. I te gumę na zdjęciach było w nich widać Uśmiech

(05.06.2015 13:30)poldas napisał(a):  Mamy też koktajle Mołotowa. Nazwa jest jednak myląca, bo ten pan żadnych mieszanek zapalających nie opracował.

Wydaje mi się, że to jest takie potoczne określenie na butelki zapalające, niezależnie od ich zawartości i szczegółowego rozwiązania technicznego.

(05.06.2015 13:30)poldas napisał(a):  Potem zostaje jeszcze napalm i odmiany glinu (aluminium) zwiększające temperaturę wybuchu/zapłonu.

Tego bym absolutnie nie wrzucał do jednego worka.

Napalm to ogólnie mieszanka zapalająca złożona z ciekłych węglowodorów i substancji zagęszczających, powodujących, że całość nabiera konsystencji lepkiego syropu, galarety albo i prawie stałej gumowato-ciastowatej masy. Dzięki temu wolniej i dłużej się pali i nie ma tendencji (czy powiedzmy ma zmniejszoną) do spływania z podpalonych przedmiotów, ale raczej przykleja się do nich.

Dodawanie aluminium do typowego materiału wybuchowego (jak np. trotyl) ma na celu nie tylko podniesienie efektu zapalającego ale i zwiększa podmuch. Aluminium w tych warunkach wypala się w kontakcie z powietrzem, dostarczając mnóstwo ciepła, dzięki czemu powietrze rozszerza się gwałtownie za frontem fali uderzeniowej i niejako "dopycha" ją, przedłużając czas jej oddziaływania na przeszkodę. Działa to też pod wodą (aluminium w tych warunkach pali się także i z nią).

(05.06.2015 13:30)poldas napisał(a):  Taką kombinację wykorzystano w największej bombie konwencjonalnej produkcji USA. Zwie się ona MOAB (GBU-43). Waży 10 ton. Substancji zapalającej jest tam prawie 9 ton.

Mam nadzieję, że tematu nie wyczerpałem.

No tu jednak już trochę przesadziłeś. MOAB to bomba burząca, obliczona na maksymalny podmuch, działanie zapalające ma niejako wtórny i pomocniczy, dodatkowy charakter. Mieszanka którą jest elaborowana to tritonal (80% TNT, 20% Al) lub H-6 (44% RDX/NC, 29,5% TNT, 21%Al, 5% parafiny, 0,5%CaCl2). To są typowe kruszące materiały wyb.

I gwoli ścisłości, może lepiej byłoby użyć oznaczenia BLU-120. To jest właśnie oznaczenie samej głowicy bojowej, a o tym tu przecież rozmawiamy. GBU-43 zaś to cała bomba kierowana, złożona z głowicy BLU-120 oraz modułu kierowania i powierzchni aerodynamicznych KMU-593/B. Tak się akurat składa, że głowicę BLU-120 wykorzystano w tej jednej jedynej aplikacji; ale to raczej wyjątek niż reguła i zazwyczaj tę samą głowicę (czy amunicję) BLU-xx wykorzystuje się w wielu różnych bombach kierowanych GBU-xx (czy kasetowych CBU-xx)

No i pewnie że nie wyczerpałeś tematu Uśmiech Broń i amunicja zapalająca (i w ogóle wszelka broń i amunicja) to moje hobby i z wielką przyjemnością zawsze odkrywam takie wątki, w których się mogę "powymądrzać" Duży uśmiech.

Pozdrawiam
Speedy
05.06.2015 15:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #3
RE: Środki zapalające
Speedy;
Po to ów temat stworzyłem abyś mógł się powymądrzać.

Bombę tego rodzaju nazywam paliwowo-powietrzną.
Głowica zwana (niech Ci będzie) BLU-120 stanowiła 90% masy nośnika, zwanego dalej wyżej wskazaną przeze mnie bombą.
Skoro tak, to pozostawało zaledwie ok. 1 tony masy na to, aby taka bomba mogła mieć własności burzące.
Ale obudowa też ma swoją masę i w przypadku takiej bomby, o wadze 10 ton brak już masy na jakiś balistyczny czepiec, który by się wbił w cel i dopiero potem detonował.
Ta bomba działała powierzchniowo.
Ona nie służy do burzenia, lecz do wypalania powierzchniowego.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
05.06.2015 16:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 183
Dołączył: 21.01.2015
Okres: II wojna światowa
Post: #4
RE: Środki zapalające
Największą siłą bomby paliwowo-powietrznej inaczej termobarycznej jest ciśnienie ,skuteczność takiej bomby jest prawie pięciokrotnie wyższa niż porównywalnej bomby z ładunkiem trotylowym.Obok bomb stosuje się również termobaryczne pociski artyleryjskie .
06.06.2015 06:50
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #5
RE: Środki zapalające
Hej
(05.06.2015 16:21)poldas napisał(a):  Speedy;
Po to ów temat stworzyłem abyś mógł się powymądrzać.

Dzięki Duży uśmiech

(05.06.2015 16:21)poldas napisał(a):  Bombę tego rodzaju nazywam paliwowo-powietrzną.

Bomby czy ładunki paliwowo-powietrzne (FAE - Fuel-Air Explosive) to jednak co innego. Wytwarzają one chmurę palnej substancji (najczęściej tlenek etylenu bo ma szerokie granice wybuchowości; ale inne rzeczy też stosowano, i bardzo pokręcone np. jakieś związki boroorgaiczne i prozaiczny propan) która miesza się z powietrzem i następnie jest detonowana. Uzyskuje się wtedy ciekawy efekt, nadciśnienie na czole fali uderzeniowej jest mniejsze niż przy detonacji zwykłego m.w. ale czas oddziaływania tej fali jest o wiele dłuższy i w efekcie siła niszcząca generalnie rośnie. Wadą jest skomplikowana budowa i mała pewność działania takiej broni - to mieszanie z powietrzem ma chaotyczny, przypadkowy przebieg, raz wyjdzie a raz nie. Podstawowe zastosowanie FAE to rozminowanie: długo działająca fala ciśnienia bardzo skutecznie pobudza wszelkie miny z zapalnikiem naciskowym, podmuch jest w stanie również naciągi zrywać i takie miny też odpala. Ale oczywiście i do celów nazwijmy to taktycznych też można tego używać.

Tutaj (sorry, strona w jakimś dziwnym języku) http://strike-eagle.masdf.com/fae.html sekwencja zdjęć z testu bomby FAE. Wbrew opisowi nie jest to CBU-72 lecz BLU-96, bomba o wagomiarze 900 kg z ładunkiem 635 kg tlenku propylenu, pomyślana jako głowica bojowa do bomby kierowanej GBU-15 ale chyba na uzbrojenie nie weszła.

(05.06.2015 16:21)poldas napisał(a):  Głowica zwana (niech Ci będzie) BLU-120 stanowiła 90% masy nośnika, zwanego dalej wyżej wskazaną przeze mnie bombą.
Skoro tak, to pozostawało zaledwie ok. 1 tony masy na to, aby taka bomba mogła mieć własności burzące.

Rozumiem o co ci chodzi, że bomby burzące powinny wbijać się w niszczony obiekt. No właśnie nie, nie muszą. Mogą oddziaływać samą falą uderzeniową. Może to faktycznie jest nie do końca ściśle zdefiniowane. Ale od dawna robiono takie bomby, o cienkiej skorupie i ogromnej zawartości m.w., nieprzystosowane do uderzania w cokolwiek a tylko działające samym podmuchem eksplozji. Na własny użytek nazywam je podmuchowymi. MOAB to właśnie taka "bomba podmuchowa".

A tego BLU- to się czepiłem tylko dla zasady, bo w danym przypadku nie ma to znaczenia. BLU-120 to właśnie ta konkretna głowica bojowa. A GBU-43 teoretycznie mogłaby być scalona z jakąś inną głowicą i dalej prawdopodobnie nazywałaby się GBU-43 (nie jest to regułą, ale np. bomby systemu Paveway zachowują nazwę niezależnie od typu głowicy, o ile tylko ma zachowany wagomiar).

(05.06.2015 16:21)poldas napisał(a):  Ta bomba działała powierzchniowo.
Ona nie służy do burzenia, lecz do wypalania powierzchniowego.

No nie, właśnie nie. Służy do oddziaływania na cel swym podmuchem.

A jeszcze tapir:
Cytat:Największą siłą bomby paliwowo-powietrznej inaczej termobarycznej jest ciśnienie ,skuteczność takiej bomby jest prawie pięciokrotnie wyższa niż porównywalnej bomby z ładunkiem trotylowym.Obok bomb stosuje się również termobaryczne pociski artyleryjskie .

Niektórzy autorzy utożsamiają te dwa pojęcia, niektórzy nie. Ja osobiście uważam, że to co innego. Bomba FAE działa dwufazowo: rozpyla palną substancję i detonuje jej mieszaninę z powietrzem. Termobaryczna detonuje, a produkty wybuchu gwałtownie wypalają się w kontakcie z powietrzem. Jak dobrze pamiętam, jedna z pierwszych ujawnionych termobarycznych kompozycji to było 25% kruszącego m.w. (tylko jak pamiętam jakiegoś egzotycznego, nitropropan bodajże) i 75% proszku aluminiowego. Efektem jest właśnie potężne oddziaływanie termiczne (Al ma chyba najwyższe ciepło spalania w przyrodzie albo w każdym razie jest w ścisłej czołówce) i takie przedłużone oddziaływanie podmuchu na otoczenie. Efekt burzący nie jest tak dramatyczny jak w FAE, ale niezawodność działania jest bez porównania większa.

Pozdrawiam
Speedy
06.06.2015 15:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #6
RE: Środki zapalające
Jeszcze spotkałem się z taką informacją, że bomby paliwowo-powietrzne wysysają tlen w rejonie swego wybuchu. Więc jeśli nawet kogoś nie zabije podmuch, czy wysoka temperatura, to się udusi.
Jeszcze tak porównując; Istniały bomby Grand Slam o niemal tej samej masie co MOAB. Jednak oddziaływały na innej zasadzie.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
07.06.2015 12:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 183
Dołączył: 21.01.2015
Okres: II wojna światowa
Post: #7
RE: Środki zapalające
Grand Slam to bomba burząca projektu słynnego Wallisa użyta coś około 40 razy jej wybuch powodował małe trzęsienie ziemi aby była skuteczna .i penetrowała odpowiednią głębokość obiektu musiała być rozpędzona do prędkości 305 m/sek
aby osiągnąć tą prędkość musiała być zrzucona z wysokości 6-8 km, a to czyniło ją bardzo niecelną ale bombardowanie
budowanych podziemnych zakładów w Wizernes,kiedy to Grand Slam spadł obok obiektu, wybuch spowodował taki ruch górotworu, że nastąpiły uszkodzenia wewnątrz obiektu, czyniąc dalszą jego budowę bezsensowną.
polecam http://www.forum.spotter.pl/forum/spotte...ksze-bomby
07.06.2015 13:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Środki zapalające
Tu właśnie widzę róznicę między tymi dwoma rodzajami bomb.
MOAB nie jest w stanie spowodować lokalnego trzęsienia ziemi.
Jednak lepiej "wymiata" na powierzchni.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
07.06.2015 15:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #9
RE: Środki zapalające
Hej
(07.06.2015 12:14)poldas napisał(a):  Jeszcze spotkałem się z taką informacją, że bomby paliwowo-powietrzne wysysają tlen w rejonie swego wybuchu. Więc jeśli nawet kogoś nie zabije podmuch, czy wysoka temperatura, to się udusi.

Też się z tym spotkałem. Ale sądzę że to bujda. Jak długo na otwartej przestrzeni utrzymałyby się takie beztlenowe warunki? Przecież zaraz napłynęłoby świeże powietrze z otoczenia. Co innego w jakichś podziemiach, tunelach na przykład - kto wie. Ale myślę że u podstaw takich historii leży wygląd zwłok ludzi zabitych przez podmuch. Często mają otwarte usta i siną skórę (fala uderzeniowa uszkadza naczynia krwionośne) i wygląda to jak uduszenie.

(07.06.2015 12:14)poldas napisał(a):  Jeszcze tak porównując; Istniały bomby Grand Slam o niemal tej samej masie co MOAB. Jednak oddziaływały na innej zasadzie.

Tapir już tam o nich napisał więc ograniczę się do drobnych korekt i uzupełnienia.

1. Ogólnie tak jak napisał, działanie opierało się na efekcie sejsmicznym: bomba która nie trafiła w cel lecz upadła obok niego, zagłębiała się w ziemię i wybuchając wytwarzała falę sejsmiczną, która na podobieństwo trzęsienia ziemi mogła uszkodzić fundamenty atakowanego obiektu i spowodować jego zawalenie się. Barnes Wallis wpadł na ten pomysł jeszcze w 1939 roku, tylko nie miał możliwości jego realizacji. Dopiero po opracowaniu "skaczącej" bomby Upkeep i udanym ataku na zapory w zagłębiu Ruhry w maju 1943 jego pozycja tak się poprawiła, że mógł zażądać pieniędzy na inne projekty - w tym właśnie ten swój pierwotny, który nazwał Tallboy. Latem 1943 zaprojektował sobie taką bombę w trzech rozmiarach, oznaczonych podobnie jak rozmiary ubrania Uśmiech S (small), M (medium) i L (large). Tallboy S o wagomiarze 4000 lb (1800 kg) ostatecznie nie wszedł do użytku, wyprodukowano tylko małą partię próbną. Tallboy M, 12000-funtowy (5400 kg) produkowany był na skalę masową. Nazywano go po prostu krótko Tallboy. Tallboy L (22000 lb czyli 10.000 kg) nazwany potem Grand Slam lub Volcano też wszedł do produkcji, z tym że w bardzo małych ilościach. Studzenie tak masywnego odlewu (głowica bojowa była jednoczęściowym odlewem ze staliwa) trwało bardzo długo (bodajże kilka tygodni); jak również bardzo długo trwało zastyganie materiału wybuchowego po elaboracji. Bardzo spowalniało to proces produkcyjny, dopiero podjęcie licencyjnej produkcji w USA trochę poprawiło sytuację.

2. Nie jest dokładnie tak z tą wysokością zrzutu. Tzn. początkowo Wallis sugerował największą jak się da. Ale w czasie testów i akcji bojowych okazało się że Tallboy'e bardzo spokojnie się wbijają w grunt nawet jak aż tak super-szybko nie lecą. Np. tunel w Naumur bombardowany był z wysokości 1800-2400 m i jak najbardziej zawalił się wskutek tej fali sejsmicznej po trafieniu w zbocze góry niedaleko od jednego z wylotów. Generalnie Tallboy miał raczej dobre własności balistyczne i uchodził za bombę bardzo celną.

Jeśli szukać analogii do MOAB, to były nią brytyjskie bomby HC (High Capacity - wysoka pojemność, w sensie wysokiej zawartości materiału wyb.). Brytyjczycy wymyślili je jeszcze w 1941 a może i w 1940 były już próby. HC zwykle miały super-uproszczoną konstrukcję, walcowy cienkościenny kadłub z symbolicznym statecznikiem (np. odcinek pustej rury) albo i w ogóle spadochronem. HC produkowane były w wagomiarach 2000 lb (900 kg), 4000 lb (1800 kg, to była najpopularniejsza bomba HC, zwana cookie, zrzucono ich na Niemcy ponad 100 tys.) oraz 8000 lb (3600 kg) i 12000 lb (5400 kg). HC nie były w stanie wbijać się w cokolwiek, miały czułe zapalniki natychmiastowe i oddziaływały na cel samym podmuchem.

Tu fotka z wiki (HC 4000 lb Mk.IV): http://upload.wikimedia.org/wikipedia/co...CWHM_2.jpg

Ale żeby nie było całkie offtopowo (bo wszak to wątek o broni zapalającej), to dodam, że w oparciu o korpus HC 4000 lb zrobiono też bombę zapalającą o wagomiarze 2700 lb (1225 kg) z mieszanką chyba typu napalmowego. Użyto tego w niewielkiej ilości (m. in. w tzw. Bitwie o Berlin, serii nalotów od listopada '43 do marca '44), nie bardzo się sprawdzała taka duża piguła. Wybuch, który ją rozcalał i rozrzucał zawartość, z konieczności dość duży, rozpylał też tę zawartość trochę za mocno i wypalała się ona bardzo szybko. Potem jeszcze w tej samej skorupie zrobiono marker Pink Pansy (o tym samym wagomiarze), czyli bombę do oznaczania celu, z mieszanką dającą barwny płomień.

Pozdrawiam
Speedy
07.06.2015 18:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #10
RE: Środki zapalające
Tak to robiono w Wietnamie - https://www.youtube.com/watch?v=wSnxevpSflM
Efekt ciekawy. Jakich bomb użyto?

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
08.06.2015 08:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz