książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Środki zapalające
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #11
Zdjęcie RE: Środki zapalające
(08.06.2015 08:10)poldas napisał(a):  Tak to robiono w Wietnamie - https://www.youtube.com/watch?v=wSnxevpSflM
Efekt ciekawy. Jakich bomb użyto?

Tzn. to jest fragment filmu fabularnego; zapewne więc wysadzono jakieś pojemniki z napalmem ustawione na ziemi czy wkopane. A co to miało być w oryginale: przypuszczam, że bomby-zbiorniki z napalmem. Zwłaszcza te bez statecznika, zrzucane z małej wysokości, miały tendencje do takiego "rozmazania się" wzdłuż osi lotu. Było to dosyć wygodne: zazwyczaj przy bombardowaniu większy błąd popełnia się w odległości (zrzucając bomby zbyt wcześnie lub późno) niż w azymucie (na lewo lub prawo od celu) - łatwiej upilnować sam tylko kierunek, niż jednocześnie prędkość/wysokość/czas. Więc jak bomba rozpryskiwała napalm na powierzchni takiej bardzo wydłużonej elipsy, to ten błąd odległości był powiedzmy kompensowany w jakimś stopniu. Poza tym trzeba pamiętać że napalm to też efekt psychologiczny: taka ogromna ściana ognia np. postawiona w poprzek osi natarcia przeciwnika z pewnością działała demoralizująco.

Bomby-zbiorniki wymyślono chyba w czasie wojny hiszpańskiej (Legion Condor), na większą skalę używali ich Amerykanie podczas II wojny, głównie na wyspach Pacyfiku. Wykonywano je z lotniczych odrzucanych dodatkowych zbiorników paliwa - wypełniano je napalmem i zaopatrywano w taki moduł zapalający, złożony z bezkierunkowego zapalnika uderzeniowego i ładunku rozrywająco-zapalającego (najpierw był to układ typu czarny proch + proszek magnezowy, potem TNT + fosfor). Przy uderzeniu w ziemię z prędkością kilkuset km/h cienkościenna powłoka zbiornika pękała i mieszanka zapalająca rozpryskiwała się; jednocześnie następował wybuch ładunku zapalającego, który wspomagał owo rozrywanie i rozpryskiwanie i podpalał mieszankę.

Tutaj taka bardziej nowoczesna bomba tego typu, BLU-1/B z czasów wojny wietnamskiej. http://www.designation-systems.net/usmil...blu-1b.jpg Występowała też w wersji z usterzeniem, do zrzutów z większej wysokości, gdy trzeba było normalnie celować. Zbiorniki z II wojny czy wojny koreańskiej, stosowane przez samoloty ze śmigłowym napędem miały zwykle bardziej pękaty, kroplowy kształt, te dla odrzutowców były bardziej wydłużone, cylindryczno-wrzecionowate.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.06.2015 11:07 przez Speedy.)
08.06.2015 11:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #12
RE: Środki zapalające
Ad. Speedy;
Cytat:Bomby-zbiorniki wymyślono chyba w czasie wojny hiszpańskiej (Legion Condor)
Czyli w domyśle mamy okres 1936-1939r.
To ciekawa sprawa.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
08.06.2015 11:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #13
RE: Środki zapalające
(08.06.2015 11:51)poldas napisał(a):  Ad. Speedy;
Cytat:Bomby-zbiorniki wymyślono chyba w czasie wojny hiszpańskiej (Legion Condor)
Czyli w domyśle mamy okres 1936-1939r.
To ciekawa sprawa.

Tak. Poszukam może później jakiejś fotki (tu w pracy mam sporo stron poblokowane, w razie potrzeby mogę sprawdzać to czy tamto na smartfonie ale na większą skalę to zbyt żmudne). Ogólnie bomba zrobiona była z dodatkowego zbiornika paliwa, przenoszonego pod kadłubem przez He 51 i Hs 123 (bodajże 170 l). Zbiornik napełniano mieszaniną benzyny oraz zużytych olejów i smarów silnikowych. Z boku mocowano do niego 2-3 bomby 10 kg odłamkowe i zapalające. Bomba odłamkowa miała bezkierunkowy zapalnik uderzeniowy (wybuchała przy upadku/uderzeniu w dowolnej pozycji, co było ważne w przypadku chaotycznie koziołkującego zbiornika), a zapalająca działała wtedy jak rozpałka. "Diabelskie Jajo" to się chyba nazywało.

Ten skład mieszanki wcale nie jest taki głupi i przypomina nieco pierwszy napalm Louisa Fiesera z 1942, tylko jakby słabo zagęszczony. Owym zagęstnikiem były tam sole glinowe i/lub wapniowe kwasów tłuszczowych: naftenowego i palmitynowego (stąd nazwa napalm). Takie właśnie sole kwasów tłuszczowych, tradycyjnie zwane mydłami, są typowymi komponentami materiałów smarowniczych wszelkiego rodzaju (w połączeniu z olejami mineralnymi). Tak więc mieszając benzynę ze zużytymi smarami dostawało się powiedzmy podobny efekt, tylko słabszy, bo się pewnie aż 5-10% tych soli nie uzbierało (chociaż kto wie).

Dla przypomnienia dodam, że słowem "napalm" określano początkowo samą tylko tę substancję zagęszczającą dodawaną do benzyny celem uzyskania mieszanki zapalającej; potem nazwa rozszerzyła się na całą mieszaninę, a potem na wszelkie mieszanki tego typu, niekoniecznie oparte już o te mydła. Gdy np. w latach 50. czy 60. firma DuPont wymyśliła mieszankę zapalającą zagęszczoną polistyrenem, początkowo nadała jej fabryczną nazwę Alecto; ale nie przyjęła się ona, dalej wszyscy określali to jako napalm (obecnie oficjalna nazwa to Napalm B). Ja sam raczej też na własny użytek stosuję tę rozszerzoną definicję - napalm to wszelkie mieszanki złożone z ciekłych węglowodorów i zagęstników, jakie by one nie były.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.06.2015 13:15 przez Speedy.)
08.06.2015 13:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #14
RE: Środki zapalające
Taką bombę zapalającą zrobić to niewielka filozofia;
Wystarczy odrzucany zbiornik napełnić benzyną + zużyty olej silnikowy. Ktoś bardziej kumaty by jeszcze dosypał tam wióry aluminiowe celem zwiększenia temperatury spalania i bomba napalmowa gotowa.
Spotkałem się ze zdjęciem takiej frontowej prowizorki i to z września 1939 roku, gdzie do dodatkowego zbiornika paliwa doczepiono dwie bombki zapalające.
Czym on był napełniony to nie wiem, ale na Frampol tego nie użyto.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
09.11.2015 14:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #15
RE: Środki zapalające
(09.11.2015 14:28)poldas napisał(a):  Taką bombę zapalającą zrobić to niewielka filozofia;
Wystarczy odrzucany zbiornik napełnić benzyną + zużyty olej silnikowy. Ktoś bardziej kumaty by jeszcze dosypał tam wióry aluminiowe celem zwiększenia temperatury spalania i bomba napalmowa gotowa.

Wióry raczej magnezowe, czy ze stopu Al-Mg, samo aluminium raczej w takich warunkach nie bardzo by się paliło. No i jak mówię, z tego co opisałeś to wyjdzie taki napalm jak w PRL-u, w postaci gęstego syropu, ale generalnie ciecz. Amerykanie jak zauważyłem dawali tych zagęstników więcej i bardziej dbali o żelowanie, starając się uzyskać konsystencję takich ciastowatych i galaretowatych glutów,

(09.11.2015 14:28)poldas napisał(a):  Spotkałem się ze zdjęciem takiej frontowej prowizorki i to z września 1939 roku, gdzie do dodatkowego zbiornika paliwa doczepiono dwie bombki zapalające.
Czym on był napełniony to nie wiem, ale na Frampol tego nie użyto.

Nie tak dawno było na Odkrywcy. Z tym że bomba wygląda na SC10 bez usterzenia (była taka wersja, do zrzutu z bardzo małej wysokości).

[Obrazek: _57_6_copy80.jpg]

Pozdrawiam
Speedy
09.11.2015 14:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #16
RE: Środki zapalające
Ad. Speedy;
Cytat: Amerykanie jak zauważyłem dawali tych zagęstników więcej i bardziej dbali o żelowanie, starając się uzyskać konsystencję takich ciastowatych i galaretowatych glutów
Co to dawało?
Możliwość długotrwałego przechowywania?

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
09.11.2015 15:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #17
RE: Środki zapalające
(09.11.2015 15:43)poldas napisał(a):  Ad. Speedy;
Cytat: Amerykanie jak zauważyłem dawali tych zagęstników więcej i bardziej dbali o żelowanie, starając się uzyskać konsystencję takich ciastowatych i galaretowatych glutów
Co to dawało?
Możliwość długotrwałego przechowywania?

Raczej nie, może trochę, wszelkie żele mają generalną tendencję żeby się "cofnąć" do zolu czyli zawiesiny/roztworu. Natomiast to ma ponoć lepszy ten zapalający efekt. Dlaczego w ogóle zagęszczano te mieszanki, bo przecież sama benzyna też się dobrze pali? Bo sama benzyna jest bardzo lotna i bardzo szybko się wypala, ma tendencje do rozpylania się na drobne krople i spływania z podpalanych przedmiotów. A właśnie te gęste gluty palą się wolniej i mają tendencję do przyklejania się do wszystkiego i już tak bardzo nie spływają.

Pozdrawiam
Speedy
09.11.2015 16:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #18
RE: Środki zapalające
Był jeszcze taki ciekawy pomysł z nietoperzami, które to chcieli Yankesi zapodać Japończykom z podwieszonymi do nich minibomkami zapalającymi.
Przypadkowo przeprowadzono udany test nietoperzyków tak wyposażonych, czego dowodem jest spalenie lotniska w USA, gdzie je przechowywano w stanie uzbrojonym.

Tak z ciekawości;
Co wlewano do zbiorników miotaczy ognia. Były na to jakieś normy, czy też "róbta, co chceta"?

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
09.11.2015 17:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 814
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #19
RE: Środki zapalające
(09.11.2015 17:15)poldas napisał(a):  Był jeszcze taki ciekawy pomysł z nietoperzami, które to chcieli Yankesi zapodać Japończykom z podwieszonymi do nich minibomkami zapalającymi.

O nietoperzach chyba tu kiedyś było w jakimś wątku, już się tam powytrząsałem nad tym pomysłem Uśmiech. Dodam tylko że miały one na pokładzie właśnie bombę napalmową, mniejszą bodajże 17-gramową albo większą 28 g.

(09.11.2015 17:15)poldas napisał(a):  Tak z ciekawości;
Co wlewano do zbiorników miotaczy ognia. Były na to jakieś normy, czy też "róbta, co chceta"?

Nie no, w wojsku zazwyczaj na wszystko są normy i instrukcje Uśmiech. Generalnie wlewano mieszaniny zawierające benzynę + jakieś cięższe węglowodory (naftę, olej napędowy, mazut, tego typu rzeczy) o różnych proporcjach, w mieszance nazwijmy to zimowej było więcej benzyny, w letniej więcej tych cięższych. Jeśli w danym kraju/armii znano już napalm, to używano i tego, tym razem zrobionego "na rzadko", o konsystencji takiej właśnie rzadkiej galarety albo syropu. Taką zagęszczoną mieszankę można było miotać na wyraźnie większą odległość (mniejsza skłonność do rozpylania się) no i miała te inne napalmowe zalety o których już wcześniej pisałem.

Co ciekawe spotkałem się kiedyś w jakimś artykule z opinią, że w pewnych sytuacjach właśnie niezagęszczona mieszanka była lepsza od takiej napalmowej, np. w przenośnych miotaczach stosowanych w miarę powszechnie przy wspieraniu szturmów na ufortyfikowane obiekty. Benzyna miała większe tendencje do spływania, ale też i do wpływania przez jakieś otwory czy szczeliny do wnętrza celu. Szybciej się wypalała no i dobrze, szturmujące oddziały szybciej mogły zaatakować po akcji własnych miotaczy. A mniejszy zasięg miotania nie miał w tym momencie aż takiego znaczenia.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2015 18:04 przez Speedy.)
09.11.2015 18:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,129
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #20
RE: Środki zapalające
Nie jest mnie dokładnie znana konsystencja płynnego fosforu.
Takie coś Niemcy stosowali do zdobywania fortów w Sewastopolu (1942r.).
Czyli wyższa szkoła jazdy.
Ponoć jest to traktowane jako broń chemiczna.
Opary fosforu w każdym razie nie są zdrowe i wskazana jest maska p/gazowa.
Podczas zdobywania gmachu poczty w Gdańsku to zdobywcy poszli na łatwiznę i pompowali do piwnic zwykłą benzynę. Obrońcy jednak na takie zagranie odpowiedzieli poddaniem się.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
09.11.2015 18:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz