książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sygnaliści
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,972
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Sygnaliści
W świetle mojej dotychczasowej wiedzy, to na statku, czy okręcie taki człowiek, co to umie wysyłać i odczytywać sygnały optyczne za pomocą reflektora alfabetem Morse'a np.
No ale świat idzie do przodu.
Okazuje się że tym mianem nazywa się obecnie osoby, które donoszą służbom na nieprawidłowe w ich mniemaniu działania bliźnich swych.
Nie żeby tym osobom krzywdę zrobiono. One to robią z poczucia obowiązku.
Przypomina się mi w tym kontekście Pawlik Morozow.
To było na Ukrainie w latach 30-ych ub. wieku.
Jego rodzice ukrywali żywność przed władzą radziecką.
Pawełek posłusznie doniósł o tym i rodziców ukatrupiono,
a on został socjalistycznym bohaterem jako dziecko jeszcze.
Za niemieckiej okupacji, w Polsce takich ludzi nazywano KONFIDENTAMI.
Dostawali karę "czapy" z wyroku Polskiego Państwa Podziemnego.
Obecna władza polska jeszcze się na ten temat jednoznacznie nie wypowiedziała.
Jednak jestem przepełniony obawą iż ochronę prawną sygnalistów poprze.
Właśnie się nad tym w Brukseli zastanawiają.
A wiadomo że jak komisarze tupną mocniej nóżką, to prezes ustąpi.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
13.03.2019 19:50
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 70
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #2
RE: Sygnaliści
(13.03.2019 19:50)poldas napisał(a):  One to robią z poczucia obowiązku.
Przypomina się mi w tym kontekście Pawlik Morozow.
To było na Ukrainie w latach 30-ych ub. wieku.
Jego rodzice ukrywali żywność przed władzą radziecką.
Pawełek posłusznie doniósł o tym i rodziców ukatrupiono,
a on został socjalistycznym bohaterem jako dziecko jeszcze.
O ile ta propagandowa historyjka jest w ogóle prawdziwa... bo jest wiele wątpliwości nie tylko o samo podłoże donosu (nie "polityka" tylko konflikt rodziców), ale w i ogóle czy bohater propagandowej legendy w ogóle osobiście doniósł - bo i tutaj pojawiają się wersje, że donos złożyła jego matka (na swojego eks...), a dzieciak tylko zeznawał w procesie, na którym zresztą ojca skazano nie na śmierć, a na 10 lat gułagu (czy go przeżył też ie wiadomo). Wersji tej historyjki jest wiele, a żadna - łącznie z tą oficjalno-propagandową nie jest udokumentowana.

(13.03.2019 19:50)poldas napisał(a):  W świetle mojej dotychczasowej wiedzy, to na statku, czy okręcie taki człowiek, co to umie wysyłać i odczytywać sygnały optyczne za pomocą reflektora alfabetem Morse'a np.
Nie tylko na morzu... sygnalistą określano (choć nie było to jedyne określenie tej funkcji) w wojskach lądowych żołnierza, który za pomocą trąbki podawał sygnały dźwiękowe.

(13.03.2019 19:50)poldas napisał(a):  Okazuje się że tym mianem nazywa się obecnie osoby, które donoszą służbom na nieprawidłowe w ich mniemaniu działania bliźnich swych.
Tylko, że tutaj mamy dwie strony medalu... Informowanie organów władzy czy służb o łamaniu prawa bynajmniej nie musi być czymś nagannym.

Zresztą jest to nawet zawarte w prawie czyli w art. 304 KPK, a niezawiadomienie o niektórych przestępstwach jest nawet karalne - art. 240 KK.

Z moralnego punktu widzenia wiele zależy od motywacji i intencji informującego organy o łamaniu prawa. Jeżeli wynika to w wewnętrznego przekonania o tym, że łamanie prawa jest naganne oraz z pobudek ochrony praworządności to problemu raczej nie ma...

Natomiast nieco inna jest już ocena moralna takich donosów, gdy są spowodowane tylko i wyłącznie powodami osobistymi... np. donosy na kogoś z kim się jest skonfliktowanym z innych powodów czy donosy z powodów politycznych. I tutaj jest dylemat - z jednej strony jeżeli informacja o łamaniu prawa jest prawdziwa to w sumie działa na rzecz poprawy porządku i bezpieczeństwa publicznego (czy praworządności), ale z drugiej jeżeli motywacją jest tylko "załatwienie prywatnego wroga" to moralnie jest to "śmierdzące".

Odniesienia do okupacji czy systemów totalitarnych są raczej nietrafione... bo nawet obecnie, gdy do władzy można mieć spore zastrzeżenia to jednak nie żyjemy ani w systemie totalitarnym, ani pod okupacją i w sumie ochrona prawa (w każdym razie w większości przypadków) leży jednak w naszym wspólnym interesie.

Z drugiej strony jak można wyczytać w niejednej publikacji to gro donosów w czasie wojny i okupacji czy w systemie totalitarnym było właśnie "załatwianiem osobistych porachunków" rękami jakiejś władzy... wojskowej, okupacyjnej czy totalitarnej.

To o czym piszesz to kwestie dotyczące raczej nadużyć w miejscu pracy i ten sygnalista w oryginale to whistleblower... czyli raczej "informator".

Podobnie jak przypadku przestępstw, to i w przypadku kwestii nadużyć finansowych czy łamania praw pracowniczych działanie w celu zwalczania takich praktyk w sumie jest korzystne dla społeczeństwa. Tylko moralnie znowu ogromne znaczenie mają pobudki i intencje takie "informatora" czy "sygnalisty" jak to się obecnie zwykło nazywać. Działanie na rzecz ochrony prawa czy działanie z osobistych i często niskich pobudek?

Coś do poczytania (choć to tylko jeden punkt widzenia): http://www.batory.org.pl/upload/files/Pr...dowych.pdf
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.03.2019 11:02 przez Razorblade1967.)
17.03.2019 11:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz