Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szybciej, wyżej, dalej
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #41
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Ale o co chodzi?
Testy rakiet ASAT przeprowadzono z pozytywnym finałem w dniu 13 września 1985 roku kiedy to Yankesi zestrzelili sobie własnego satelitę (już niepotrzebnego), lecącego ok. 600 kilometrów nad powierzcnią Ziemi.
Tym samym pokazano Sowietom że system działa i USA ma w tej materii przewagę.
Nawet jeśli USAF nie miały tego oficjalnie na stanie, to były w stanie rakietę użyć.
W razie draki to by się nie szczypano z użyciem takich pocisków, bo niby nie są w oficjalnym rejestrze.
Rok później było jednak spotkanie w Reykjaviku, odwilż, rozbrojenie i Yankesi odpuścili sobie produkcję tych kosztownych zabawek.

Tak nawiasem;
Ciekawie tą rakietkę zrobiono, bo w późniejszej fazie lotu uruchamiało się na niej ok 30 silniczków sterowanych czujnikiem ciepła poprzez komputer.
Nawet gdyby satelita był w stanie manewrować, to miałby marną szansę na ucieczkę.

Odnośnie broni laserowej;
Coś takiego zamontowano na transportowcu USS Ponce w ubiegłym roku.
Ponoć jest ona zdolna do bojowego użycia.
Czy to coś wprowadzono formalnie na stan Marynarki Wojennej USA? Nie wiem.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.08.2015 20:00 przez poldas.)
10.08.2015 14:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #42
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Bron laserowa owszem ale mnie bardziej interesuje Railgun...firma General Atomics, zaprezentowała model lądowej wersji swojego działa elektromagnetycznego (railgun) Blitzer. Zdaniem producenta już za 2-3 lata takie działo może być gotowe. Firma pracuje nad działem od 2007 roku i posiada w pełni działający, przetestowany demonstrator technologii.
Blitzen to nie tylko samo działo, ale też przetestowany impulsowy system zasilania i pocisk wraz z sabotem (elementem prowadzącym). Wystrzeliwane przez ten system pociski przekroczyły pięciokrotną prędkość dźwięku zasięg 400 km.
US Navy ogłosiła, że prototyp morskiego railguna [BAE Systems] zostanie zamontowany na USNS Millinocket - szybkim okręcie transportowym typu JHSV (Joint High Speed Vessel),pocisk wylatuje z lufy z prędkością hipersoniczną prawie 7000 km/h, czyli około 2000 m/s.
10.08.2015 17:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #43
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Działo elektromagnetyczne;
Czy aby Niemcy nie kombinowali z czymś takim w latach czterdziestych ub. wieku?

Cytat:,pocisk wylatuje z lufy z prędkością hipersoniczną prawie 7000 km/h, czyli około 2000 m/s.
A mnie wychodzi jedynie 324 metrów na sekundę.
Natomiast z przeliczenia 2000 m/s. wychodzi mi 43200 kilometrów na godzinę.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.08.2015 21:24 przez poldas.)
10.08.2015 17:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #44
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Hej
(10.08.2015 14:23)poldas napisał(a):  Ale o co chodzi?
Testy rakiet ASAT przeprowadzono z pozytywnym finałem w dniu 13 września 1985 roku kiedy to Yankesi zestrzelili sobie własnego satelitę (już niepotrzebnego), lecącego ok. 600 kilometrów nad powierzcnią Ziemi.

Udane testy broni przeciwsatelitarnej to oni mieli ze 20 lat wcześniej.

(10.08.2015 14:23)poldas napisał(a):  Nawet jeśli USAF nie miały tego oficjalnie na stanie, to były w stanie rakietę użyć.
W razie draki to by się nie szczypano z użyciem takich pocisków, bo niby nie są w oficjalnym rejestrze.

Zauważ jednak, że tych pocisków wyprodukowano raptem 15 (z czego 5 zużyto do prób). I przystosowano 2 myśliwce F-15 do roli nosicieli. A ilu pilotów przeszkolono to trudno mi powiedzieć. Z drugiej strony, być może zapotrzebowanie na broń antysatelitarną jest, czy wówczas było, właśnie tego rzędu... Niemniej plany były zakrojone szerzej, zamierzano wyprodukować 112 pocisków i uzbroić w nie 20 samolotów z 2 dywizjonów myśliwskich (Fighter Interceptor Squadron - FIS): 48.FIS stacjonujący w bazie Langley (Langley AFB) w st. Wirginia i 318.FIS (McChord AFB w st. Waszyngton).

I zauważ, że 1. stopień ASM-135 wykorzystywał silnik od SRAM-a (AGM-69B). A właśnie z powodu szybszego niż zakładano starzenia się silników AGM-69B wycofano z użytku wkrótce potem (czerwiec 1990). SRAM miał zresztą jakiegoś pecha do tych silników, w połowie lat 70. AGM-69A wycofano dokładnie z tego samego powodu, zastępując wersją B z nowym ulepszonym silnikiem (ale jak widać nie do końca mu się poprawiło). Więc nie tylko, że tak powiem, fiku-miku w Reykiaviku, ale gdyby chcieli ciągnąć program ASM-135 to chyba jednak jakiś nowy silnik trzeba by wykołować, a to już w miarę poważna sprawa.

(10.08.2015 14:23)poldas napisał(a):  Tak nawiasem;
Ciekawie tą rakietkę zrobiono, bo w późniejszej fazie lotu uruchamiało się na niej ok 30 silniczków sterowanych czujnikiem ciepła poprzez komputer.

Tzn. ASM-135 był zbudowany nowocześnie, po zakończeniu pracy 2. stopnia oddzielał się od niego malutki pocisk przechwytujący MHV (Miniature Homing Vehicle) o wadze 13,6 kg, z bardzo zaawansowanym układem samonaprowadzania termowizyjnego (chłodzony ciekłym helem ze zbiornika zamontowanego w F-15 w miejsce komory amunicyjnej działka). I MHV właśnie wykorzystywał takie jak napisałeś monoimpulsowe silniczki korekcyjne do manewrów. Silniczków było więcej niż piszesz bo aż 68: 56 dużych, do większych manewrów, 8 mniejszych, do precyzyjnych manewrów końcowych, i 4 odrębne silniczki w tylnej części, do korygowania rotacji MHV (żeby się centrycznie kręcił).
(10.08.2015 14:23)poldas napisał(a):  Odnośnie broni laserowej;
Coś takiego zamontowano na transportowcu USS Ponce w ubiegłym roku.
Ponoć jest ona zdolna do bojowego użycia.
Czy to coś wprowadzono formalnie na stan Marynarki Wojennej USA? Nie wiem.

Nie - próby jak na razie. I to na razie nie jest powiedzmy działo laserowe o nie wiadomo jakich osiągach tylko laserowy odpowiednik takiego "cekaemu", do niszczenia małych samolotów bezzałogowych, szybkich łodzi itp. Z tym że bardzo fajnie i nowocześnie kierowany, joystickiem z obserwacją celu na ekranie, z funkcją śledzenia itp. Zademonstrowano m.in. zestrzelenie takiego bezzałogowego samolociku oraz zatrzymanie łodzi z silnikiem doczepnym przez zniszczenie owego silnika w sposób nieszkodliwy dla ewentualnej załogi.

(10.08.2015 17:53)poldas napisał(a):  Działo elektromagnetyczne;
Czy aby Niemcy nie kombinowali z czymś takim w latach czterdziestych ub. wieku?

Cytat:,pocisk wylatuje z lufy z prędkością hipersoniczną prawie 7000 km/h, czyli około 2000 m/s.
A mnie wychodzi jedynie 324 metrów na sekundę.
Natomiast z przeliczenia 2000 m/s. wychodzi mi 43200 kilometrów na godzinę.

Niemcy kombinowali, ale bez efektów o charakterze użytkowym.

A z prędkościami to pomieszałeś. Aby przeliczyć z m/s na km/h wystarczy pomnożyć przez 3,6 tylko. I tak 2000 m/s = 7200 km/h. A dopiero 12.000 m/s to byłoby 43.200 km/h.

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2015 15:41 przez Speedy.)
11.08.2015 15:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #45
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Ad. Speedy;
Cytat:Udane testy broni przeciwsatelitarnej to oni mieli ze 20 lat wcześniej.
Co oni wtedy zestrzelili/zniszczyli ? Yankesów mam na myśli.

Ponadto;
Zgadza się - Źle policzyłem.
Winno być 7200 kilometrów na godzinę.
Jednak rezultat dwóch tysięcy metrów na sekundę, uzyskany w dziale elektromagnetycznym, nie imponuje w porównaniu z tym, że taka czołgowa armata RH-120 wystrzeliwuje pocisk podkalibrowy DM-53 z prędkością 1750 metrów na sekundę bez tych całych kombinacji elektromagnetycznych.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
11.08.2015 16:47
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #46
RE: Szybciej, wyżej, dalej
(11.08.2015 16:47)poldas napisał(a):  Ad. Speedy;
Cytat:Udane testy broni przeciwsatelitarnej to oni mieli ze 20 lat wcześniej.
Co oni wtedy zestrzelili/zniszczyli ? Yankesów mam na myśli.

Nic Uśmiech ale testy uznali za udane Uśmiech

Jako pierwsi bawili się w to lotnicy. W II połowie lat 50. USAF dłubał sobie coś takiego jak WS-199 (Weapon System). W zasadzie nie była to broń jako taka, ale taki można powiedzieć demonstrator technologii rakiety balistycznej wystrzeliwanej z samolotu. No i Martin zbudował sobie taki stateczek WS-199B Bold Orion. Był on początkowy 1-stopniowy z silnikiem rakietowym na paliwo stałe (smp) Thiokol TX-20 od rakiety Sergeant, potem dodano mu jeszcze 2. stopień, też smp, ABL X-248 Altair. W tej konfiguracji miał zasięg 1800 km. Przeprowadzono 12 strzelań próbnych (pierwszy udany w maju 1958). Nosicielem był B-47 Stratojet. No i właśnie w ramach tych prób 13.X.1959 pyknięto sobie do satelity. Celem był konkretnie satelita naukowy Explorer VI, może nawet w tej roli nie tak beznadziejny z uwagi na strasznie eliptyczną orbitę 41900 x 237 km, co oznaczało że w tym perygeum pędzi jak szalony i to po dosyć zakrzywionej trajektorii. Dzielny nasz ASAT nie miał żadnego samonaprowadzania końcowego, kierował się programowo do wyliczonego punktu spotkania.

Start wyglądał tak, że Stratojet rozpędził się na maxa w locie poziomym i wszedł w bardzo strome wznoszenie. Rakieta wystartowała na wys. 11 km, poleciała prawidłowo i minęła cel o "mniej niż 4 mile" (6,4 km); w latach 90. pojawiły się doniesienia, że pod tym eufemistycznym określeniem kryła się odległość znacznie mniejsza, poniżej 1 km czy nawet mniejsza jeszcze. Tak czy inaczej, działo się to w środku ery atomowej i z pewnością docelowy ASAT miałby na pokładzie ładunek nuklearny sporej wielkości, który załatwiłby sprawę bez problemu. Przechwycenie miało miejsce na wysokości 251 km.

(muszę teraz wyjść, wieczorem dopiszę jeszcze trochę o tym, bo sporo ciekawostek wyszperałem).

Równolegle budowany był podobny, mniejszy pocisk WS-199C High Virgo firmy Lockheed. Był jednostopniowy, napędzany tym samym silnikiem TX-20, w locie balistycznym uzyskano zasięg 300 km. Nosicielem był naddźwiękowy bombowiec B-58 Hustler. Odbyły się 4 testy, ostatni z nich, 22.IX.1959 również był testem broni antysatelitarnej. Pocisk, ochrzczony dumnym imieniem "King Lofus IV" otrzymał specjalny rejestrator z pierścieniem 13 kamer na obwodzie, mających zarejestrować minięcie satelity (tym razem celem był Explorer V - kłóci się to trochę z faktem, że z tego co wiem Explorer V w ogóle się nie zaorbitował, może chodzi o tego samego Explorera VI co poprzednio). Start nastąpił z B-58 przy prędkości 2 Ma. Niestety już po 30 s lotu wysypała się telemetria tzn. utracono kontakt z pociskiem. Nie udało się też odzyskać kapsuły z rejestratorem, tak więc nie wiadomo czy test się powiódł.

Jako kolejni przystąpili do akcji marynarze, a konkretnie NOTS – Naval Ordnance Test Station. Jak nietrudno zgadnąć Morska Stacja Badawcza Uzbrojenia mieściła się w China Lake na pustyni Mohave, zaledwie 250 km od morza Uśmiech. Ośrodek w China Lake to ogólnie strasznie mądrzy ludzie są, wymyślili mnóstwo wspaniałych zabawek (i zresztą wymyślają nadal, obecnie wciąż ośrodek jest aktywny, teraz nazywa się Naval Air Weapon Station, NAWS) m. in pocisk Sidewinder, samonaprowadzanie TV i bombę Walleye, multum bomb kasetowych i w ogóle. Większość rzeczy co ma -eye w nazwie pochodzi właśnie stamtąd. Z tym konkretnym jednak projektem im bardzo nie szło. Może nie mieli przekonania do niego i tylko go tak ciągnęli z rozpędu, żeby się nie zmarnował… (no i nie miał –eye w nazwie, nic dziwnego że nie wyszedł).

Na początku był to NOTS-EV-1, potocznie określany niezbyt dobrze brzmiącym po polsku akronimem NOTSNIK (połączenie słów NOTS i Sputnik). Była to miniaturowa rakieta nośna do wystrzeliwania mikrosatelitów i ładunków suborbitalnych, wyrzucana z pokładu myśliwca odrzutowego F-6 Skyray. Ważyła całe 900 kg Uśmiech za to była aż 5-stopniowa Uśmiech Uśmiech . Wynieść miała satelitę o imponującej masie 1,05 kg na silnie eliptyczną orbitę z apogeum 2520 km, a perygeum nie podali pewnie ze wstydu. Co też za mikrosatelitę mieli oni zamiar zmajstrować (i to wojskowego!) w technologii lat 50. to jest wielka zagadka. NOTSNIK odbył 10 lotów próbnych: 4 z wyrzutni naziemnej (wszystkie nieudane) i 6 z samolotu (2 razy eksplozja w momencie zapłonu 1. stopnia, raz brak zapłonu 1. stopnia, raz niepełny zapłon 2.stopnia i 2 razy poprawny lot lecz pad telemetrii czyli utrata łączości radiowej – jest legenda że jeden z tych ogłuchłych, 22.VIII.1959, jednak się zaorbitował). No i program skreślono.

Ale się zaraz odkreślił i już na samiutkim początku lat 60. wrócił do gry jako NOTS-EV-2 zwany też NOTS-500 i Caleb. Caleb nadal był rakietą nośną, trochę już większą (1350 kg) i o ładunku użytecznym zwiększonym 7 krotnie (czyli 7 kg Uśmiech) na 500 km orbitę kołową. Caleb był 4-stopniowy, z tym że nigdy nie przetestowano takiej konfiguracji. Startował nadal z myśliwca F-6 Skyray, a potem F-4 Phantom II. Odbyły się 2 próbne starty (z myśliwca Skyray): w konfiguracji 1-stopniowej (udany) i 2-stopniowej (brak zapłonu 2.stopnia). Po rezygnacji z projektu, pozostałe Caleby przeznaczono do eksperymentów z bronią antysatelitarną (SIP – Satellite Interception Program) i jako rakietę badawczą do sondowania górnych warstw atmosfery Hi-Hoe. W obu przypadkach rakieta była 2-stopniowa. Przeprowadzono 2 testy SIP, z wyrzutni naziemnej na Wyspie Świętego Mikołaja (San Nicolas Island) oba udane z osiągnięciem pułapu 20 km (oczywiście docelowy ASAT startowałby z samolotu). Odbyły się również 3 testy Hi-Hoe (z pokładu myśliwca Phantom); dwa zakończyły się na samym Hi że tak powiem (nie odpalił drugi stopień), trzeci jednak (25.II.1962) poszedł pomyślnie i stateczek wykaraskał się na przyzwoite 1166 km, co jak na takiego malca jest wcale zacnym wynikiem. No i po raz kolejny program uznano za nieprzydatny i skreślono.

Jak widać więcej w tym było marzeń, szalonych pomysłów i wyciągania pieniędzy, niż sensu. Niemniej wg mnie jest tu pewne drugie dno. Skoro na poważnie rozpatrywano takiego Caleba – SIP to trzeba zauważyć, że w tak małym nosicielu nie dałoby się umieścić wielkiej głowicy nuklearnej. NOTS musiał więc już wtedy mieć na uwadze jakiś system samonaprowadzania końcowego (może tę ich magiczną telewizję?) i przewidywać głowicę konwencjonalną niszczącą cel w bezpośrednim trafieniu. Pewnie jednak nie dałoby się tego zrealizować w technologii lat 60. …

No i na koniec USArmy. Może to i ludzie bez polotu, ale im za to zaprocentowało długoletnie rozwijanie rakiet przeciwlotniczych serii Nike. Od 1959 w bazie na wyspie Kwajalein testowali oni sobie przeciwrakietę Nike Zeus. Z początku była to kicha, potem jednak latała coraz lepiej i lepiej, i uzyskiwano powtarzalne przechwytywanie głowic – celów (przypominam – era atomowa, można było sobie troszkę chybić). W 1962 sekretarz Robert McNamara zwrócił się do ekipy Nike z zapytaniem, czy nie da się z tego zrobić broni ASAT. Oczywiście się dało; goście dali większy booster, podnosząc pułap ze 160 do 280 km, wsadzili trochę większe baterie i więcej silników korekcyjnych z uwagi na dłuższe fruwanie w kosmosie. I wio: po pierwszych dwu nieudanych testach 23.V.1963 udało się elegancko przechwycić rakietę Agena D, nie wiem niestety na jakiej orbicie ale pewnie nie jakiejś dramatycznej (w lotach Gemini/Agena to były niskie kołowe orbity 140-260 km, nie wiem czy w tym teście mogło być coś więcej). No i przechwycić to oznaczało przelecieć nie za daleko; Zeus o którym tu mowa miał głowicę W50 o mocy 400 kt.
No i skoro tak ładnie poszło, to od tego czasu przez kolejne lata na atolu Kwajalein otrzymywano w stałej gotowości 1 pocisk antysatelitarny Zeus, do mniej więcej 1966 roku.

Od 1967 zastąpił go w tej roli pocisk balistyczny Thor. Z pozoru wydaje się to dziwne – Thor napędzany paliwem ciekłym miał nieporównanie dłuższy okres przygotowania do startu – ale widocznie przy zwalczaniu satelitów nie grało to aż takiej roli. Thor miał za to bez porównania większy pułap (1300 km) i zasięg (wiki podaje 2800 km, co kłóci się nieco z normalnym zasięgiem Thora ziemia-ziemia 2400 km, no ale niech to nawet będzie połowa z tego, i tak więcej niż Zeusowe 320 km). I przenosił większą pigułę W49 o mocy 1,44 Mt – zakładano, ze taki wybuch wystarczy do zniszczenia satelity w odległości 8 km a wytworzony impuls elektromagnetyczny (EMP) i promieniowanie uwięzione w ziemskim polu magnetycznym będzie zakłócać pracę satelitów w promieniu 1500 km.

W ramach tzw. Programu 437 na wyspie Kwajalein utrzymywane były stale 2 pociski Thor i 2 zapasowe zmagazynowane na kontynencie w Vandenberg AFB. Konieczność użycia tych ostatnich oznaczała, że czas od wydania rozkazu do zniszczenia satelity może wynosić 14-30 dni. System utrzymywany był w gotowości do 1976 roku (z przerwą od sierpnia 1972 do marca 1973 wywołaną zniszczeniami w instalacjach wywołanymi przez tropikalny sztorm).

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2015 21:58 przez Speedy.)
11.08.2015 17:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #47
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Tak armata Rh 120 wystrzeliwuje pocisk do celów lądowych z w/w prędkością z celnością około 1 m na dystansie 1800 m , pomijając fakt że potrzebne są ładunki miotające , żywotność lufy też ma określoną ilość wystrzałów i tych kombinacji jest całkiem sporo .Blitzer może strzelać do wszystkiego czyli zwalczać cele lądowe ,morskie i powietrzne bez żadnych kombinacji prochowych na odległość 400 km dla przykładu Blitzer może zwalczać cele powietrzne dzięki amunicji rozcalającej się w locie, a opracowanej przez Boeing Phantom Works. Na dystansie 10 km jej skuteczność ma być równa 5 pociskom kal. 30 mm typu AHEAD rażącym z odległości 100 m.
Druga sprawa to ..rachunek ekonomiczny, który wyraźnie wskazuje, że działo elektromagnetyczne jest o wiele tańszym środkiem do zwalczania np. pocisków balistycznych niż wykorzystywane w tym celu rakiety. Oblicza się bowiem, że użycie do tego zadania pocisku Standard z współpracującego systemem AEGIS kosztuje nawet około 11 milionów dolarów.

Tymczasem koszt pocisku do railguna wynosi kilkadziesiąt razy mniej, można strzelać z większą częstotliwością, zabrać większą ilość amunicji na okręt. Nie stanowi sama w sobie zagrożenia (nie zawiera materiałów wybuchowych).
11.08.2015 18:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #48
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Bold Orion wystrzelony z B-47 miał system naprowadzania nie lepszy niż w niemieckiej rakiecie A-4, używanej 14 i 13 lat wcześniej.
To coś leciało w kosmos na zasadzie inercji.
Trafienie w cel było zależne od tego, czy uda się rakietę wystrzelić z latającej platformy w odpowiednim miejscu i momencie.
Wstępne naprowadzanie było, ale potem rakieta sobie leciała niczym pocisk.
Zatem główną wadą tego rozwiązania był brak możliwości podążania pocisku za celem.
Oczywiście można było w pocisku rakietowym umieścić głowicę nawet termonuklearną, ale... W którym momencie lotu rakiety należy ją odpalić?

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
11.08.2015 20:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #49
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Hej
(11.08.2015 20:05)poldas napisał(a):  Bold Orion wystrzelony z B-47 miał system naprowadzania nie lepszy niż w niemieckiej rakiecie A-4, używanej 14 i 13 lat wcześniej.

Lepszy, lepszy. W V-2 był tak naprawdę zwykły autopilot jak w samolocie, pilnujący pochylenia i przechylenia w oparciu o żyroskopy stanowiące odniesienie. A przyspieszeniomierz (i integrator) był tylko jeden, osiowy i służył do określania prędkości. A w latach 50-60. była już na pewno prawdziwa platforma bezwładnościowa, z 3 miernikami przyspieszenia względem prostopadłych do siebie osi. Dokładność więc była nieporównywalna.

(11.08.2015 20:05)poldas napisał(a):  Trafienie w cel było zależne od tego, czy uda się rakietę wystrzelić z latającej platformy w odpowiednim miejscu i momencie.

I owszem. Zauważ jednak, że i cel poruszał się po ustalonym torze z astronomiczną dokładnością. No i powiedzmy sobie Bold Orion to taka przymiarka tylko, czy się da takie rzeczy robić. Dało się no i dobra.

(11.08.2015 20:05)poldas napisał(a):  Oczywiście można było w pocisku rakietowym umieścić głowicę nawet termonuklearną, ale... W którym momencie lotu rakiety należy ją odpalić?

No cóż, jakoś se radzili chłopaki. Może docelowo byłby jakiś system śledzący cel i rakietę i podający komendę do detonacji... a może nawet na samej tej bezwładnościowej dokładności można by jechać (w końcu głowice dużej mocy były jak najbardziej dostępne)

Pozdrawiam
Speedy
11.08.2015 22:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #50
RE: Szybciej, wyżej, dalej
Tyle z tego rozumiem iż na przełomie lat 50/60 byłby wymagany silny ładunek wybuchowy uruchamiany zapalnikiem czasowym, bądź radiowym.
Inaczej jeszcze nie dawano rady, ponieważ nie istniały ku temu potrzebne systemy naprowadzania/celowania.
Około 25 lat później opracowano i wypróbowano skutecznie rakietkę ASAT, która nie potrzebowała robić jakiejś nuklearnej "rozpierduchy" w kosmosie.
Następowało zderzenie wyłącznie kinetyczne i trafiony obiekt dalej sobie latał (chyba we fragmentach), ale już do niczego się nie nadawał.
Tu widzę radykalny postęp.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.08.2015 13:48 przez poldas.)
12.08.2015 11:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz