Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tajna broń USA
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #1
Tajna broń USA
Powszechnie wiadomo, że stworzenie bomby atomowej przez Amerykanów w czasie II wojny światowej było ich głównym osiągnięciem naukowym i technologicznym tego okresu. Znacznie mniej wiadomo, że opracowano inną broń, która pod względem znaczenia ustępowała tylko bombie atomowej, a na jej stworzenie wydano ponad 1 miliard dolarów. Były to zapalniki radarowe.

Dyrekcja Uzbrojenia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych opracowuje zapalniki radarowe od wczesnych lat 30. XX wieku. Przy ich opracowywaniu zadaniem było stworzenie pocisku, za pomocą którego, aby trafić w cel, nie byłoby konieczne osiągnięcie bezpośredniego trafienia w cel – wystarczy, że wybuchnie w bezpośrednim sąsiedztwie celu, zadając mu maksymalne obrażenia odłamkami. W tym czasie zdalne zapalniki już istniały, ale musiały być ustawione ręcznie przed oddaniem strzału i nie były w stanie zrekompensować manewru przeciwlotniczego wrogiego samolotu.
W artykule A. Feshina „Instalacja radiowa w pocisku przeciwlotniczym” (magazyn „Radio”, 1947, nr 1, s. 62), napisanym na podstawie materiałów z czasopism „Elektronika” (grudzień 1945) i „ Radio Craft” (grudzień 1945), podano krótki opis działania takiego zapalnika.

W nasadzie pocisku był mały nadajnik. W zależności od przeznaczenia pocisku, jako antena służy albo główny korpus pocisku, albo izolowana metalowa nasadka. Nadajnik zasilany jest ze specjalnej baterii, która nie jest napełniana elektrolitem przed odpaleniem. Akumulator wylewa się w momencie strzału, ponieważ pod wpływem ogromnych przyspieszeń i siły odśrodkowej od obrotu pocisku w gwintowaniu lufy naczynie z elektrolitem pęka. Kiedy pocisk opuszcza lufę, nadajnik zaczyna działać, emitując w sposób ciągły fale o ultrawysokiej częstotliwości. Fale odbite od celu są odbierane przez antenę nadajnika, w wyniku czego zmienia się jej pozorna odporność na promieniowanie (antena), a także tryb pracy nadajnika; jego prąd anodowy wzrasta, gdy pocisk zbliża się do celu. W znanej odległości pocisku od celu prąd anodowy nadajnika wzrasta tak bardzo, że tyratron zostaje odblokowany, co zamyka obwód baterii bezpiecznika. Pole fal odbitych jest wprost proporcjonalne do odległości. Pozwala to na precyzyjne dopasowanie momentu aktywacji detonatora w zasięgu celu za pomocą odłamków pocisku.
Głównym zadaniem przy opracowywaniu bezpiecznika radarowego było stworzenie miniaturowego nadajnika zdolnego wytrzymać obciążenia udarowe wystrzeliwane z broni palnej. Myśląc o tym, jakie lampy próżniowe należy zastosować w nadajniku bezpiecznika radarowego, twórcy zwrócili uwagę na subminiaturowe lampy przeznaczone do aparatów słuchowych. Ostatecznie taka lampa o nominalnej odporności na wstrząsy 20 000 g stała się główną częścią bezpiecznika radarowego. Bezpiecznik radarowy zasilał pięć lamp, w tym jedną tyratron.
W 1940 roku Stany Zjednoczone i Anglia połączyły siły, aby stworzyć zapalniki radarowe. Jedna trzecia amerykańskiego przemysłu elektronicznego była zaangażowana w ten projekt, a podczas II wojny światowej wyprodukowano łącznie 20 milionów jednorazowych zapalników radarowych.
Dla wojsk amerykańskich i brytyjskich stworzono dwa rodzaje zapalników radarowych: bezpiecznik bateryjny i bezpiecznik wiatrowy . Zapalniki na baterie montowano w pociskach artylerii przeciwlotniczej, a wraz z generatorem wiatru stosowano w bombach i pociskach lotniczych.

Lampy zapalników zostały umieszczone w gumowej nasadce w pobliżu skoncentrowanej wiązki przewodów elektrycznych. Rezystory i kondensatory połączono w obwody, które owinięto wokół centralnej gumowej zaślepki lampy. Następnie wszystkie części elektroniczne zostały umieszczone w plastikowej osłonie nosowej pocisku, a całą przestrzeń wypełniono woskiem.
Nadajnik wraz z obwodem sterującym w zapalniku radarowym pocisków moździerzowych umieszczono w bardzo małej objętości (średnica 76 mm, długość 152 mm). Podczas opracowywania tego zapalnika stworzono i zastosowano nową metodę połączenia - grubowarstwową technologię hybrydową. Twórcy tego lontu radarowego (National Bureau of Standards i Centralab of Gloob Union, Milwaukee) użyli jako podłoża takich schematów płyt steatytu, które były plastyczną masą proszku talku, magnezytu i skalenia. Steatyt ma znaczną przewagę w postaci niskiego skurczu (1%) podczas wypalania. Na tym podłożu osadziły się grubowarstwowe przewodniki srebrne i rezystory węglowe, które zostały w nim wypalone pod wpływem wysokiej temperatury. Następnie do podłoży przymocowano małe ceramiczne kondensatory dyskowe i subminiaturowe lampy. Dywizja Centralab wyprodukowała kilka milionów takich bezpieczników radarowych.
Pierwsze użycie zapalników radarowych miało miejsce 5 stycznia 1943 roku, kiedy artylerzyści przeciwlotniczy z amerykańskiego lekkiego krążownika Helena zestrzelili japoński bombowiec nurkujący w pobliżu Guadalcanal (Wyspy Salomona) z pociskami z tymi zapalnikami z drugiej salwy. W następnym miesiącu amerykański konwój wojsk w mniej więcej tym samym miejscu został zaatakowany w nocy przez dwanaście japońskich bombowców torpedowych. Konwój był strzeżony tylko działami przeciwlotniczymi sterowanymi radarem, które miały zapas pocisków z bezpiecznikami radarowymi. Pięć bombowców torpedowych zostało zestrzelonych bez jednego trafienia torpedowego.
Jedno z pierwszych zastosowań pocisków radarowych na europejskim teatrze działań miało miejsce w lipcu 1943 r., kiedy załogi amerykańskich niszczycieli Svenson i Rowe zestrzeliły niemiecki bombowiec nurkujący J-88. Pociski z zapalnikami radarowymi, które zostały użyte w 1943 roku, okazały się trzykrotnie skuteczniejsze niż pociski wyposażone w bezpieczniki zdalnie sterowane, nawet przy wykorzystaniu najnowocześniejszego w tym czasie radarowego kierowania ogniem. I dlatego od 1944 roku zapalniki radarowe zostały w pełni wprowadzone do użytku.

Brytyjczycy użyli pocisków z zapalnikami radarowymi do odparcia nalotów V-1 na Londyn w 1944 roku. Baterie przeciwlotnicze rozmieszczone na angielskim wybrzeżu przyczyniły się do wzrostu utraty pocisków V-1 z 24% w pierwszych tygodniach naloty do 79% do czasu, gdy te naloty zakończyły się .

Kolejnym krokiem w zwiększaniu obszaru zastosowania zapalnika radarowego było jego zastosowanie w pociskach kierowanych. Taki kierowany pocisk przeciwlotniczy „Little Joe” , wyposażony w zdalny zapalnik radarowy, został opracowany przez dział techniczny Sił Powietrznych Marynarki Wojennej USA i został przyjęty w 1944 roku. Sterowanie lotem, czyli wycelowanie pocisku w cel, odbywało się drogą radiową z wizualną obserwacją go wzdłuż świetlnego smugacza zamontowanego na końcu jednego z samolotów namiarowych. Pociski te były z powodzeniem wykorzystywane do zwalczania japońskich kamikaze (pilotów samobójców) i pomogły odeprzeć ich atak na amerykańską flotę w pobliżu Okinawy w 1945 roku.
Niemcy którzy byli regularnie okładani bombami nie zasypiali gruszek w popiele
opracowali dwa typy zapalników „KAKADU” ​​I „TRIKHTER”

„Kakadu” – zapalnik radarowy wykorzystujący efekt Dopplera – zmianę częstotliwości fal odbieranych przez obserwatora (odbiornik oscylacji) na skutek ruchu źródła fal i obserwatora względem siebie. Detonator posiadał nadajnik emitujący fale elektromagnetyczne o częstotliwości 600 MHz oraz odbiornik, który za pomocą anteny odbiorczej (zmontowanej wraz z anteną nadawczą) odbierał fale elektromagnetyczne odbite od celu o częstotliwości około 600 MHz. Po zsumowaniu otrzymanych i przesłanych sygnałów powstała „częstotliwość Dopplera”, której przejście przez wartość zerową wykorzystano do nakazania zapłonu materiału wybuchowego. Lont został zdetonowany 10-15 metrów od celu. Został zaprojektowany i wyprodukowany przez firmę Donaulendische Apparattenbau w Wiedniu. Ze względu na dużą złożoność konstrukcyjną bezpieczników wyprodukowano ich 3 000 z 25 000 zamówionych. "Kakadu" zostały wykorzystane w prototypach przeciwlotniczych pocisków kierowanych, kierowanej bomby lotniczej Hs 293 (rys. 5) firmy "Henschel" oraz w artyleryjskich pociskach przeciwlotniczych. Zapalnik Trichtera, opracowany opracowany przez firmę Blaupunkt-Werke w Berlinie, również został zbudowany z wykorzystaniem efektu Dopplera.
natomiast zapalnik optyczny opracowany przez General Electric Company w Berlinie. Posiadał źródło światła (źródło podczerwieni nie było wykluczone) umieszczone wewnątrz szczelinowego obrotowego cylindra tak, aby modulowane światło było emitowane w kierunku promieniowym prostopadłym do kierunku jazdy. Jeśli w pobliżu urządzenia znajdowało się ciało odbijające (cel), fotokomórka odbierała odbite promienie, a następnie przekaźnik wykonawczy był aktywowany przez wzmacniacz i filtr niskiej częstotliwości. zapalnik ten został zainstalowany na prototypach bomb lotniczych kierowanych Hs293 i Hs294. Klęska Niemiec w wojnie nie pozwoliła Niemcom na wprowadzenie do masowej produkcji zapalników zbliżeniowych, w tym zapalników radarowych.
16.10.2021 11:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Tajna broń USA
(16.10.2021 11:06)janusz napisał(a):  Znacznie mniej wiadomo, że opracowano inną broń, która pod względem znaczenia ustępowała tylko bombie atomowej, a na jej stworzenie wydano ponad 1 miliard dolarów. Były to zapalniki radarowe.

Zgadza się - i to jest niemal równie epokowy wynalazek. Dzięki niemu skuteczność ciężkich dział plot. podniosła się 10-100-krotnie. I zresztą, jak już sięgnąłeś po takie porównanie, bomby jądrowe zrzucone na Japonię miały również radarowy zapalnik zbliżeniowy (choć innego typu niż te artyleryjskie).

A jeszcze parę moich uwag i poprawek:

(16.10.2021 11:06)janusz napisał(a):  Dyrekcja Uzbrojenia Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych opracowuje zapalniki radarowe od wczesnych lat 30. XX wieku. Przy ich opracowywaniu zadaniem było stworzenie pocisku, za pomocą którego, aby trafić w cel, nie byłoby konieczne osiągnięcie bezpośredniego trafienia w cel – wystarczy, że wybuchnie w bezpośrednim sąsiedztwie celu, zadając mu maksymalne obrażenia odłamkami. W tym czasie zdalne zapalniki już istniały, ale musiały być ustawione ręcznie przed oddaniem strzału i nie były w stanie zrekompensować manewru przeciwlotniczego wrogiego samolotu.

Nie wiem co za "zdalne zapalniki" masz na myśli czy też miał na myśli autor tekstu, na którym się opierałeś. Przed wprowadzeniem zapalników zbliżeniowych w ciężkiej artylerii plot. powszechnie stosowano zapalniki czasowe, czy też takie kombinowane, uderzeniowo-czasowe, jakby się jednak jakimś cudem udało w ten samolot bezpośrednio trafić.

Niemal od początku istnienia ciężkiej artylerii plot. stosowano w niej zaawansowane systemy kierowania ogniem z dalmierzami optycznymi (później i radarowymi) i przelicznikami (kalkulatorami) balistycznymi. Operatorzy dalmierzy, śledząc cel (wodząc za nim) określali odległość do niego, jego prędkość i kurs. Dane te wprowadzane były do elektromechanicznego przelicznika, wraz z parametrami dział plot. (balistyka a także ich położenie). W oparciu o to kalkulator wyliczał czas lotu pocisku do celu, położenie punktu celowania i konkretne nastawy dla dział tak by w ten wyliczony punkt trafić. Dane te były przekazywane na stanowiska dział bądź to w trybie "ręcznym" (głosowo przekazywanych rozkazów), bądź półautomatycznym (chyba najczęściej) - celowniczowie mieli za zadanie tak ustawić działo, by na odpowiednim przyrządzie np. strzałka zielona pokryła się z czerwoną albo by zapaliła się odpowiednia lampka itp. - bądź też automatycznym (na okrętach czy w stałych bateriach plot.) - jako bezpośrednie impulsy do silniczków elektrycznych mechanizmu naprowadzającego działa w poziomie i w pionie. Zapalnik czasowy pocisku nastawiany był przy tym na ten wyliczony czas, tak by pocisk znalazłszy się w pobliżu celu detonował, rażąc go odłamkami. W praktyce nakładające się niewielkie nawet błędy i niedokładności - błąd w określeniu parametrów celu (odległość, prędkość, kurs), parametrów meteo (temperatura, prędkość i kierunek wiatru) oraz nieunikniony rozrzut w prędkości początkowej między poszczególnymi pociskami jak i w czasie działania samego zapalnika czasowego, sprawiały, że dokładność tej metody była skromna - na 1 zestrzelenie uzyskane przez ciężką artylerię plot. przypadało kilka tysięcy pocisków. Wprowadzenie zapalników zbliżeniowych zredukowało tę liczbę do powiedzmy kilkudziesięciu pocisków.

(16.10.2021 11:06)janusz napisał(a):  Pierwsze użycie zapalników radarowych miało miejsce 5 stycznia 1943 roku, kiedy artylerzyści przeciwlotniczy z amerykańskiego lekkiego krążownika Helena zestrzelili japoński bombowiec nurkujący w pobliżu Guadalcanal (Wyspy Salomona) z pociskami z tymi zapalnikami z drugiej salwy.[...]
Jedno z pierwszych zastosowań pocisków radarowych na europejskim teatrze działań miało miejsce w lipcu 1943 r., kiedy załogi amerykańskich niszczycieli Svenson i Rowe zestrzeliły niemiecki bombowiec nurkujący J-88.

Zapewne Ju-88. I warto jeszcze zwrócić uwagę, że w obu przypadkach chodziło o artylerię okrętową. A to dlatego, że przez długi czas obowiązywały ścisłe restrykcje i ograniczenia w stosowaniu pocisków z zapalnikiem VT (pod takim kryptonimem występowały właśnie radiowe zapalniki zbliżeniowe). Nie wolno było używać ich w sytuacjach, gdy niewybuch pocisku mógłby wpaść w ręce wroga. Zapalniki VT miały co prawda i funkcję uderzeniową i czasowy mechanizm samozniszczenia, ale jak wiadomo każdy mechanizm może zawieść, choćby i w minimalnym odsetku przypadków, a pocisków art. przy odpieraniu nalotów wystrzeliwało się setki i tysiące. W marynarce wojennej jednak tymi restrykcjami nie trzeba było się aż tak przejmować, bo w tym przypadku niewybuch takiego pocisku trafiał po prostu na dno morza, gdzie prawdopodobieństwo odnalezienia go przez przeciwnika było zupełnie znikome.

Ów "ban" zdjęto jesienią 1944 r. Alianccy decydenci uznali wówczas, że wobec ogólnej sytuacji na frontach, nawet jeśli pociski VT wpadłyby w ręce Niemców czy Japończyków, to ci nie zdążyliby już ich skopiować i wdrożyć do produkcji masowej.

(16.10.2021 11:06)janusz napisał(a):  Pociski z zapalnikami radarowymi, które zostały użyte w 1943 roku, okazały się trzykrotnie skuteczniejsze niż pociski wyposażone w bezpieczniki zdalnie sterowane,

No właśnie, znowu jakieś dziwaczne "bezpieczniki zdalnie sterowane" się pojawiają. Zastanawiam się czy to nie błąd w tłumaczeniu z jęz. rosyjskiego. Po rosyjsku zapalnik czasowy w pociskach nazywa się "distancjonnaja trubka".

(16.10.2021 11:06)janusz napisał(a):  Nadajnik wraz z obwodem sterującym w zapalniku radarowym pocisków moździerzowych

No właśnie, może jeszcze warto trochę i o tym aspekcie wspomnieć. Chociaż w artylerii polowej zapalnik zbliżeniowy nie był aż taką rewolucją jak w art. plot., to jednak także się przydawał. Pociski armatnie, haubiczne czy moździerzowe, eksplodujące w powietrzu na pewnej optymalnej wysokości nad ziemią bardziej efektywnie raziły odłamkami (przy wybuchu na ziemi część odłamków od razu wbija się w grunt) jak i mogły porazić cele ukryte np. w okopach czy za obwałowaniem. W walkach na lądzie artyleryjskich zapalników zbliżeniowych użyto po raz pierwszy na przełomie 1944/45 w czasie odpierania niemieckiej ofensywy w Ardenach.

Z tych samych względów zaczęto używać zapalników zbliżeniowych w lotniczych bombach odłamkowych i rakietach powietrze-ziemia. Gdy w ostatnich tygodniach wojny samoloty US Navy masowo atakowały lotniska i linie komunikacyjne na Wyspach Japońskich, aż ok. 1/3 zrzuconych bomb uzbrojona była w zapalniki VT.

Pozdrawiam
Speedy
16.10.2021 23:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #3
RE: Tajna broń USA
Tak błąd w tłumaczeniu nie z rosyjskiego tylko z francuskiego po rosyjsku zapalnik np. czasowy to взрыватель времени a zapalnik zbliżeniowy to бесконтактный взрыватель.

Widzę że opisałeś sposób naprowadzania dział plot , moich uwag kilka .
Dane do strzelań armaty a najczęściej baterii wypracowywał w sposób ciągły dalocelownik były to - poprzez śledzenie celu
azymut i kąt położenia celu , odległość i pułap celu ,do tego dochodziły inne dane
min ciężar pocisku ,prędkość wylotowa , temperatura kierunek i siła wiatru to wszystko wprowadzano do przelicznika i otrzymywano wyprzedzony kąt położenia celu i azymut czyli bezwzględne kąty pod którymi należało kierować działo oraz nastawę zapalnika .

Kolejne amerykańskie lampowe cudo - torpeda FIDO
10 grudnia 1941 r. na Uniwersytecie Harvarda w Underwater Sound Laboratory (HUSL) odbyło się ściśle tajne spotkanie, przedstawicieli środowisk naukowych i koncernów przemysłowych w celu opracowania samonaprowadzającej się torpedy lotniczej przeciw op . Program został nazwany FIDO, prawdopodobnie na cześć psa prezydenta Abrahama Lincolna, Fido.
W pracach nad torpedą zaangażowano
Harvard (Uniwersytet) Underwater Sound Laboratory - naprowadzanie i sterowanie akustyczne.
Bell Telephone Lab - naprowadzanie i sterowanie akustyczne.
Western Electric opracowuje kompaktową, odporną na wstrząsy baterię 48-woltową, która może dostarczać 110 amperów przez 15 minut.
General Electric - projekt i budowa silnika elektrycznego, śruby i sterowania.
David Taylor Model Basin - Jest to największy basen testowy na świecie w tamtym czasie, zapewniający swoje możliwości do badań hydrodynamicznych i akustycznych.
Szefem programu został Eric Walker,
Torpeda przeciw okrętom podwodnym Mark 24 FIDO (oficjalnie nazywana „mina przeciw okrętom podwodnym” ze względu na tajemnicę) była dość ciekawie wyglądającą bronią: małą i grubą. Jego średnica wynosiła 48,26 cm (19 cali), a długość 213 cm (84 cale), czyli stosunek długości do średnicy wynosił tylko 4 do 1 mieściła się w standardowym luku bombowym samolotów USS Navy.
Na dziobie FIDO (bezpośrednio za głowicą) znajdowały się cztery hydrofony piezoelektryczne. Do skanowania w płaszczyźnie pionowej wykorzystano hydrofony górny i dolny, natomiast hydrofony prawy i lewy w płaszczyźnie poziomej. Sygnały z każdej pary hydrofonów były wzmacniane i podawane do dopasowanego do nich elektronicznego komparatora: komparator był oparty na standardowym projekcie używanym przez marynarkę wojenną do porównywania sygnałów z pokładowych systemów akustycznych.
Jeżeli sygnały na prawym i lewym hydrofonie były takie same, to znosiły się w przeciwfazie, a napięcie wyjściowe układu było równe zeru. Jeśli jeden sygnał był zauważalnie silniejszy od drugiego, to na wyjściu pojawiało się napięcie do przodu lub do tyłu, które uruchamiało serwomotor, który obracał sterami torpedy. W ten sposób naprowadzanie odbywało się w płaszczyźnie poziomej.

Prowadzenie pionowe było zasadniczo identyczne, z wyjątkiem tego, że w system wbudowano wahadłowo-hydrostatyczny mechanizm kontroli głębokości. Do czasu odebrania sygnału przez hydrofony hydrostat utrzymywał torpedę na zadanej głębokości.

Jak tylko pojawił się sygnał przekaźnik odciął hydrostat od sterowania torpedą. Jako środek ostrożności (aby torpeda nie wyskoczyła na powierzchnię) przewidziano przekaźnik bezpieczeństwa, który ponownie przekazywał sterowanie do hydrostatu, jeśli torpeda wzniosła się powyżej głębokości 10 metrów.
Torpedę napędzał silnik elektryczny o mocy zaledwie 5 KM, zasilany 48-woltową baterią. Akumulator wystarczył na około 12 minut jazdy z prędkością do 12 węzłów. Maksymalny zasięg torpedy wynosił więc około 5000 metrów.

Głowica torpedy znajdowała się w owiewce czołowej. Została załadowana 41,7 kg (92 funtów) chlorku bitanu. Detonację przeprowadzono za pomocą łukowego bezpiecznika uderzeniowego Mk.142. Chociaż ładunek nie zawsze wystarczał do zniszczenia okrętu podwodnego, gwarantował, że wystarczy, aby zadać mu poważne obrażenia i zmusić go do przerwania kampanii wojskowej lub wykonania awaryjnego wynurzenia.
Torpedę zrzucano z pułapu do 100 m aby zapewnić torpedzie "miękkie "wchodzenie do wody na torpedę założono nos ze sklejki i osłonę ogona, które zostały rozdzielone podczas wchodzenia do wody.
Wrzucony do wody FIDO poruszał się w kółko, szukając celu. Gdy tylko sygnał pochodzący z jej hydrofonów przekroczył ustawiony próg, uruchomiono naprowadzanie akustyczne. Torpeda została rozmieszczona w płaszczyźnie poziomej i pionowej tak, aby źródło dźwięku – okręt podwodny wroga – znajdowało się dokładnie na kursie, a sygnały w każdej parze hydrofonów były wyrównane. Następnie torpeda przesunęła się do źródła hałasu, trzymając ją na wprost, aż trafiła w kadłub celu.
Nowa broń miała być używana tylko przeciwko pojedynczym okrętom podwodnym i tylko w pozycji zanurzonej: Amerykanie nie chcieli, aby Niemcy zorientowali się, że przeciwko nim użyto broni samonaprowadzającej.
Pierwszy atak FIDO został przeprowadzony 12 maja przez brytyjski bombowiec patrolowy. Niemiecka łódź podwodna U-456, Typ VIIC została odkryta podczas próby zakradnięcia się do konwoju atlantyckiego HX 237. Widząc samolot, łódź podwodna natychmiast zanurkowała, ale tym razem zawiodła zwykła taktyka Niemców: po przejściu nad miejscem nurkowym, samolot zrzucił FIDO. Eksplozja torpedy samonaprowadzającej poważnie uszkodziła U-456. Z powodu braku paliwa bombowiec został zmuszony do powrotu do bazy, ale dla U-456 skończył się. Przyzwany przez bombowiec niszczyciel HMS „Opportune” znalazł U-456 na powierzchni. Dostrzegając niszczyciela, łódź podwodna próbowała zanurkować, co okazało się ostatnią ostatnią czynnością dla okaleczonej łodzi.
Pierwszy amerykański atak FIDO miał miejsce 14 maja 1943 r., kiedy patrol bombowy PBY Catalina z dywizjonu VP-84 zauważył i zaatakował niemiecki okręt podwodny na Atlantyku. Źródła różnią się co do tego, czym była łódź i czy została zatopiona. W dniach 14-17 maja flota niemiecka straciła w tym sektorze dwa okręty podwodne: U-657 i U-640, z których jeden został zatopiony przez samoloty, a drugi (być może uszkodzony wcześniej) został dobity przez brytyjski okręt eskortowy. Nie wiadomo jednak, która z łodzi stała się pierwszym celem torpedy samonaprowadzającej.

Pierwsze niezawodne zatonięcie łodzi podwodnej wyłącznie przy pomocy FIDO miało miejsce 14 lipca 1943 roku. Samolot USS Shanti, amerykańskiego lotniskowca eskortowego do polowania na okręty podwodne, wykrył na radarze, a następnie wizualnie wykrył pływający po oceanie niemiecki okręt podwodny U-160, Typ IXC, leżący na powierzchni na południe od Azorów.

Ponieważ instrukcja wyraźnie nakazywała użycie torped akustycznych tylko przeciwko zanurzonym okrętom podwodnym, myśliwiec F4F Wildcat jako pierwszy zaatakował łódź, tnąc ją ciężkimi karabinami maszynowymi. Niemiecka łódź podwodna natychmiast zatonęła. Na to właśnie czekał towarzyszący myśliwcowi bombowiec pokładowy TBF Avenger. Po zejściu nad miejsce nurkowania łodzi podwodnej porucznik John Balantin upuścił FDIO - a mała pulchna metalowa rybka, z powodzeniem celująca w hałas stalowych śmigieł rekinów, wysłała U-160 na dno wraz z całą załogą.
Po pierwszych sukcesach przyszły kolejne. FIDO okazał się niezwykle skuteczną bronią
Standardowa taktyka korzystania z FIDO była następująca. Nad wodą przelatywał patrol przybrzeżny lub pokładowy samolot do zwalczania okrętów podwodnych w poszukiwaniu okrętów podwodnych za pomocą radaru pokładowego (dla okrętów podwodnych na powierzchni lub peryskopów), analizatora gazu (dla okrętów podwodnych z hrapami) lub magnetometru (dla okrętów podwodnych podwodnych) ). Jeśli łódź podwodna została znaleziona na powierzchni, to samolot najpierw przeprowadził atak bombami lub pociskami - starając się uszkodzić jego mocny kadłub i uniemożliwić nurkowanie.
W przypadku znalezienia łodzi podwodnej lub jej zanurzenia, samolot zrzucił boje akustyczne AN/CRT-1A. Urządzenia te obejmowały hydrofon dookólny oraz nadajnik nadający sygnał z boi do samolotu. Przełączając się pomiędzy zrzucanymi bojami (zazwyczaj używano ich w kasetach po 5 sztuk), operator na pokładzie samolotu nasłuchiwał odbieranego przez nie odgłosu śrub okrętu i dokonywał triangulacji jego przybliżonej pozycji na podstawie głośności sygnału. Następnie na zamierzony kurs okrętu podwodnego zrzucono Mark 24. Po wejściu do wody torpeda akustyczna zakreśliła okrąg, aż wychwyciła dźwięk śrub celu, a następnie skierowała się w przestrzeń, aż została wycelowana dokładnie w cel.
Podczas wojny FIDO zatopił 37 i uszkodził 18 okrętów podwodnych podczas 340 startów. Ich skuteczność została oceniona jako dwukrotnie większa niż konwencjonalnych bomb głębinowych.
tajność programu FIDO była naprawdę wyjątkowa w ówczesnych Stanach Zjednoczonych. Według obliczeń FBI w pracach nad torpedą w taki czy inny sposób uczestniczyło prawie 10 000 osób z różnych przedsiębiorstw - a mimo to nie doszło do ani jednego wycieku, nawet po tym, jak torpedy weszły do ​​służby i zaczęły być używane w bitwach. Raport końcowy FIDO z 1946 r. z dumą stwierdzał, że „utrzymanie całkowitej tajemnicy z bronią używaną przez dwa lata z rzędu nie ma sobie równych w historii wojskowości”.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2021 08:28 przez janusz.)
17.10.2021 07:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #4
RE: Tajna broń USA
(17.10.2021 07:20)janusz napisał(a):  Tak błąd w tłumaczeniu nie z rosyjskiego tylko z francuskiego po rosyjsku zapalnik np. czasowy to взрыватель времени a zapalnik zbliżeniowy to бесконтактный взрыватель.

Przyznam, że z tą pierwszą nazwą się nie spotkałem. Tak ogólna, techniczna nazwa na zapalniki czasowe to взрыватели дистанционного действия lub замедленного действия (chociaż to drugie może oznaczać też zapalnik uderzeniowy ze zwłoką). Natomiast konkretnie zapalnik czasowy w pocisku czy bombie, mający zadziałać po odpowiednim czasie (czyli po pokonaniu odpowiedniego dystansu) nazywany jest zwykle дистанционная трубка.

Tu np. na szybko instrukcja od zapalnika czasowego T-1 do moździerzowych pocisków ("min" jak to Rosjanie określają) oświetlających:

https://mydocx.ru/8-101296.html

A jeszcze co do FIDO:

(17.10.2021 07:20)janusz napisał(a):  Głowica torpedy znajdowała się w owiewce czołowej. Została załadowana 41,7 kg (92 funtów) chlorku bitanu. Detonację przeprowadzono za pomocą łukowego bezpiecznika uderzeniowego Mk.142.

?? znowuż jakieś przedziwne określenie czy też błąd tłumaczenia. O żadnym "chlorku bitanu" nie słyszałem. Głowica torpedy Mk. 24 zawierała TPX lub HBX czyli generalnie torpex - mieszaninę heksogenu (RDX), trotylu (TNT), proszku aluminiowego (Al) i dodatkowych substancji pomocniczych. TPX był to odpowiednik brytyjskiego materiału Torpex 2: 42% RDX, 40% TNT, 18% Al i jeszcze wosk jako flegmatyzator dodawany w ilości 1% powyżej tych 100 (trochę to niezgodne z matematyką Duży uśmiech ale taki zapis się czasem spotyka przy modyfikowaniu różnych mieszanin). HBX to ulepszony, mniej wrażliwy materiał o składzie 40% RDX, 38% TNT, 17% Al, 5% flegmatyzatora. I jeszcze w toku eksploatacji okazało się, że przy długotrwałym przechowywaniu amunicji z torpexem w wyniku reakcji z wodą (wilgocią) wydzielają się produkty gazowe. Uzupełniono więc skład o domieszkę środka pochłaniającego wilgoć - chlorku wapnia w ilości 0,5%.

Drugie zdanie sugeruje, że zastosowano zapalnik typu elektrowyładowczego czy może nawet elektrowybuchowego co samo w sobie byłoby bardzo ciekawe (chociaż kompletnie umyka mi sens i potrzeba czegoś takiego w danej sytuacji).

(17.10.2021 07:20)janusz napisał(a):  Pierwszy atak FIDO został przeprowadzony 12 maja przez brytyjski bombowiec patrolowy.

Dodam, że było to konkretnie 12.V.1943, a atakującym samolotem był otrzymany od USA bombowiec B-24 Liberator.

I jeszcze taka mniej znana ciekawostka. Torpeda FIDO doczekała się wersji rozwojowej Mk.27 Cutie przeznaczonej dla okrętów podwodnych. Podobnie jak w przypadku niemieckich torped akustycznych miała to być broń do samoobrony przed okrętami eskortowymi, co biorąc pod uwagę małą prędkość tej torpedy (12 w) wydaje się założeniem bardzo optymistycznym. Torped Mk.27 użyto pod koniec wojny w walkach z Japończykami na Pacyfiku, ale jak się zdaje bez żadnych sukcesów.

Pozdrawiam
Speedy
17.10.2021 17:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #5
RE: Tajna broń USA
A więc Speedy chlorek bitanu to nic innego jak HBX (z angielskiego High Blast Explosive ) .
To rodzina binarnych materiałów wybuchowych, w skład której wchodzą RDX , TNT , sproszkowane aluminium oraz wosk D-2 z chlorkiem wapnia . Służy do wyposażenia głowic rakiet, torped, min, bomb głębinowych.

Opracowany podczas II wojny światowej jako modyfikacja Torpexu o mniejszej czułości .Wadą HBX jest gaz ,Który wydziela się podczas przechowywania. Dodatek chlorku wapnia zmniejszał wydzielanie wilgoci i gazu
Z tym pierwszym atakiem z 14 maja 1943 to nie jest nic pewnego , niektóre źródła uważają że pierwszy atak potwierdzony przeprowadziła Catalina z US Navy VP-84 zaatakowała i zatopiła U-640 jednak bardziej prawdopodobne jest, że pierwszą ofiarą był U-657 w dniu 17 maja. Natomiast "twój" Liberator zaatakował U-456 13 maja ale go tylko uszkodził ale dość solidnie ponieważ zatonął następnego dnia .
Co do użycia Mk.27 Cutie nie byłbym taki pewny czy bez sukcesów {muszę pogrzebać w źródłach] wiem że w listopadzie 1944 op Sea Owl na Morzu Żółtym uszkodził czy zatopił japoński statek.
18.10.2021 06:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #6
RE: Tajna broń USA
(18.10.2021 06:45)janusz napisał(a):  A więc Speedy chlorek bitanu to nic innego jak HBX (z angielskiego High Blast Explosive ) .
To rodzina binarnych materiałów wybuchowych, w skład której wchodzą RDX , TNT , sproszkowane aluminium oraz wosk D-2 z chlorkiem wapnia . Służy do wyposażenia głowic rakiet, torped, min, bomb głębinowych.

No właśnie powyżej napisałem to samo, co to jest HBX i jakie ma własności. I nie jest to żaden "chlorek bitanu" (a co to niby miałby być ów bitan??). Skąd w ogóle taka nazwa?? Jakiś kryptonim czy coś? Chlorkami w chemii nieorganicznej nazywa się sole kwasu solnego (np. chlorek sodu), a w organicznej - najróżniejsze związki mające łańcuch podstawiony atomem chloru (np. chlorek etylu). Ani TNT ani RDX nie są żadnymi chlorkami.

Mogę jeszcze dodać jako ciekawostkę, że wg standardów pomiarowych USNavy "siła wybuchu" torpexu odpowiada 141% TNT, zaś HBX ma 98-100% "siły" torpexu.

(18.10.2021 06:45)janusz napisał(a):  Z tym pierwszym atakiem z 14 maja 1943 to nie jest nic pewnego , niektóre źródła uważają że pierwszy atak potwierdzony przeprowadziła Catalina z US Navy VP-84 zaatakowała i zatopiła U-640 jednak bardziej prawdopodobne jest, że pierwszą ofiarą był U-657 w dniu 17 maja. Natomiast "twój" Liberator zaatakował U-456 13 maja ale go tylko uszkodził ale dość solidnie ponieważ zatonął następnego dnia .

No właśnie, to zawsze jest dylemat, jak liczyć takie "cząstkowe" zatopienia, albo sytuacje, gdy uszkodzony okręt zatonął dopiero później, albo nawet sam nie zatonął i technicznie był do uratowania, ale potem wobec ogólnego rozwoju sytuacji musiał być samozatopiony czy "dobity". Ale ja bym tu tolerancyjnie uznał jednak zatopienie.

(18.10.2021 06:45)janusz napisał(a):  Co do użycia Mk.27 Cutie nie byłbym taki pewny czy bez sukcesów {muszę pogrzebać w źródłach] wiem że w listopadzie 1944 op Sea Owl na Morzu Żółtym uszkodził czy zatopił japoński statek.

Ja też się upierać nie zamierzam, napisałem że "zdaje się bez sukcesów" bo takowych nie kojarzę, ale oczywiście mogę być w błędzie. BTW jak wcześniej (słusznie!) zwróciłeś uwagę głowica torpedy Mk.24 (i Mk.27 Mod.0 czyli tej z czasów wojny) miała stosunkowo mały ładunek, ok. 42 kg m.w. Do zatopienia zanurzonego okrętu podwodnego, potężnie obciążonego już "z natury" ciśnieniem wody mógł to być ładunek dostateczny (aczkolwiek nie wiem co mogłoby zajść w przypadku np. tych japońskich kolosów, mających wyporność i 4 i nawet ponad 6 tys. t w zanurzeniu). Ale przeciwko jednostkom nawodnym to jednak jest dosyć mało. Typowy ładunek wyb. torpedy okrętowej tego okresu to ok. 300 kg (oczywiście bywały i mniejsze i większe). I nie zawsze 1 torpeda posyłała na dno typowy statek handlowy czy okręt klasy oceanicznego eskortowca. Więc tym bardziej można mieć wątpliwości co do torpedy z ładunkiem 7-krotnie mniejszym...

Pozdrawiam
Speedy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2021 14:41 przez Speedy.)
19.10.2021 14:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #7
RE: Tajna broń USA
Jak napisałem jest to rodzina binarnych materiałów wybuchowych tak to określa w swoich publikacjach Arsenał Picatinny [wiesz zapewne co to za instytucja]
Są trzy opcje HBX -HBX-1 ,HBX-3 i H-6
HBX-1
RDX plus nitroceluloza , chlorek wapnia i krzemian wapnia 40,4 ± 3%
TNT 37,8 ± 3%
Aluminium 17,1 ± 3%
Wosk plus lecytyna 4,7 ± 1%
HBX-3
RDX plus nitroceluloza, chlorek wapnia i krzemian wapnia 31,3 ± 3%
TNT 29,0 ± 3%
Aluminium 34,8 ± 3%
Wosk plus lecytyna 4,9 ± 1%
H-6
RDX plus nitroceluloza, chlorek wapnia i krzemian wapnia 45,1 ± 3%
TNT 29,2 ± 3%
Aluminium 21,0 ± 3%
Wosk plus lecytyna 4,7 ± 1%
masz tutaj kompozycje i procent wagowy.
20.10.2021 07:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Tajna broń USA
(20.10.2021 07:37)janusz napisał(a):  Jak napisałem jest to rodzina binarnych materiałów wybuchowych tak to określa w swoich publikacjach Arsenał Picatinny [wiesz zapewne co to za instytucja]
Są trzy opcje HBX -HBX-1 ,HBX-3 i H-6

(ciach reszta) Ok ok, ja to wszystko wiem, co to jest HBX, DBX i skąd się wzięły takie składy. Nie do tego się przecież przyczepiłem. Tylko do tej dziwacznej nazwy "chlorek bitanu" - nie mam pojęcia skąd ją wytrzasnąłeś i skąd w ogóle się wzięło takie określenie, tudzież co to jest ów tajemniczy "bitan" Duży uśmiech

BTW nie bardzo mi się podoba też twoje określenie co do "binarnych materiałów wybuchowych" ale formalnie jest ono poprawne i tego już absolutnie czepiać się nie zamierzam.

A o co chodzi: otóż w pokrewnej dziedzinie, broni chemicznej, od dawna funkcjonowało i funkcjonuje określenie "gazy binarne", "broń binarna". Binarna broń chemiczna była tematem bardzo modnym w latach 70. i 80. Był to jeden ze sposobów uniknięcia czy minimalizacji zagrożeń związanych z produkcją, magazynowaniem i transportem bojowych środków toksycznych (BST). W technologii tej wykorzystywano substraty-reagenty (zazwyczaj dwa, stąd nazwa, ale zdarzały się trzy) które same w sobie były substancjami nieszkodliwymi czy o znikomej toksyczności. Dzięki odpowiedniej konstrukcji amunicji binarnej zawarte w niej te składniki wchodziły w kontakt dopiero bezpośrednio przed użyciem (np. w momencie wystrzelenia pocisku, zrzucenia bomby...). Mieszały się wówczas i reagowały ze sobą, wytwarzając silnie toksyczny BST np. sarin czy VX. Amunicja binarna była może trochę mniej skuteczna w porównaniu z klasyczną amunicją chemiczną - składniki nie zawsze zdążyły przereagować w 100%, ponadto konieczność specjalnej konstrukcji pocisku sprawiała że zawierał on mniej BST niż klasyczny, oczywiście wyższa była też cena, ale za to bezpieczeństwo i wygoda użytkowania były nieporównywalnie większe.

W technologii materiałów wybuchowych mamy wiele analogicznych przykładów, gdzie składniki nie mające własności wybuchowych (lub słabe) po zmieszaniu dają nawet silny m.w. Chociażby liczne mieszaniny typu paliwo-utleniacz. Np. panklastyt, stosowany często przez XIX-wiecznych rewolucjonistów i anarchistów, wynaleziony zresztą najprawdopodobniej przez jednego z nich (Nikołaj Kibalczicz z Narodnej Woli, stracony w 1881 za zamach na cara). Panklastyt to mieszanina nafty i ditlenku azotu NO2 (a w zasadzie tetratlenku diazotu N2O4, bo on najczęściej występuje jako taki dimer właśnie). W czasie I ws Francuzi z uwagi na problemy z produkcją m.w. jakie napotykał przemysł chemiczny wszystkich chyba walczących stron, zaczęli produkować bomby lotnicze z panklastytem. Korpus bomby zawierał ładunki nafty i ditlenku azotu rozdzielone kruchą przegrodą. W momencie zrzutu trzpień poruszany mechanizmem sprężynowym rozbijał przegrodę, umożliwiając składnikom mieszanie się i w efekcie powstawał panklastyt, detonowany przy upadku bomby przez klasyczny zapalnik (nie działało to zresztą za dobrze częste były niewybuchy, wycieki silnie żrącego NO2 itp.).

Innym przykładem mogą być oksylikwity - materiały złożone z ciekłego tlenu (LOX) zaadsorbowanego na porowatym nośniku-paliwie (np. mączka drzewna, sadza, torf itp.). Tak powstaje materiał wybuchowy istniejący do czasu aż tlen wyparuje, ale on ma taką miłą własność że parując zabiera masę ciepła i bardzo silnie schładza fazę ciekłą, ograniczając i spowalniając jej dalsze parowanie. Zimą 1941/1942 w czasie walk pod Moskwą Rosjanie borykający się z brakiem wszystkiego użyli niewielkiej ilości bomb 100 i 250 kg elaborowanych oksylikwitem na bazie torfu i jakiegoś mchu (sfagnum). Skorupy betonowych bomb systemu Gelperina elaborowano owym mchem i torfem, zaś LOX dowożono w termosach z moskiewskich fabryk i instytucji dysponujących instalacjami do skraplania powietrza i zalewano do bomb bezpośrednio przed podwieszeniem na samolot (zachowywały swe właściwości przez 2-3 h). Właściwości zresztą marne, oksylikwity z torfu są chyba najsłabsze, z prędkościami det. rzędu 2500 m/s albo i mniej, ale co tam, lepiej w końcu mieć bomby z mchu niż żadne. Zresztą potrzeba takich desperackich działań szybko zniknęła, Rosjanie uruchomili w końcu ewakuowane fabryki amunicji, zaczęli dostawać materiały wyb. z Lend Lease, a ponadto front (i przyfrontowe lotniska) odsunął się od Moskwy na tyle daleko, że dowożenie LOX-u okazało się niemożliwe (za wiele go uciekało po drodze).

Tak, że byłbym skłonny zachować nazwę "binarne materiały wybuchowe" dla takich właśnie przypadków, mieszanin wybuchowych ze składników, które same wybuchowe nie są (lub w niewielkim stopniu). A nie dla takich jak te HBX-y. One tak nie mają - zarówno sam TNT jak i sam RDX to silne materiały wybuchowe, można by używać każdego z nich i w stanie czystym i zresztą tak robiono, ale takie mieszaniny miały lepsze własności technologiczne i użytkowe.

Pozdrawiam
Speedy
20.10.2021 16:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #9
RE: Tajna broń USA
Z tego co się orientuję znasz rosyjski https://ru.wikipedia.org/wiki/HBX
21.10.2021 06:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #10
RE: Tajna broń USA
(21.10.2021 06:09)janusz napisał(a):  Z tego co się orientuję znasz rosyjski https://ru.wikipedia.org/wiki/HBX

OK dzięki Uśmiech teraz już wiem skąd wziąłeś ów "chlorek bitanu" Uśmiech Ale pytanie dalej pozostaje w mocy, skąd się ta przedziwna nazwa w ogóle wzięła. Kto ją wymyślił i po co (dla zmylenia wroga?).

Pozdrawiam
Speedy
21.10.2021 21:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz