Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tajna broń USA
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #21
RE: Tajna broń USA
W teorii ale w praktyce nie .Każdy silnik ma swoją charakterystyczną krzywą natężenia dźwięków dla poszczególnych częstotliwości, ponadto te krzywe mają dopuszczalne zakresy odchyleń dla poszczególnych egzemplarzy silników. Wykorzystuje się to przy ocenie stanu silnika ale musi on pracować w ściśle określonych warunkach. Trudno wymagać pilotów by utrzymywali określoną ilość obrotów dla potrzeb akustycznych zapalników zbliżeniowy artylerii przeciwlotniczej.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.01.2022 10:30 przez janusz.)
14.01.2022 09:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,243
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #22
RE: Tajna broń USA
No ale co w praktyce?
Przecież wystarczy kamerton i system podawania informacji od niego.
Tu nie ma filozofii i jakieś zakresy częstotliwości są tu niepotrzebne.
Komplikujesz jak użytkownicy z forum DWS.
Pocisk ma być doprowadzony do źródła dźwięku.
Gdy go mija, ma nastąpić "dupnięcie".

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
14.01.2022 22:23
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #23
RE: Tajna broń USA
No to jak to jest takie proste to dlaczego nie stosowano tego typu zapalnika ?
15.01.2022 08:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,243
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #24
RE: Tajna broń USA
Skąd wiesz że nie stosowano?
Przecież jakiś element naprowadzania w niemieckich torpedach akustycznych być musiał. T-4.
Czemu taki zapalnik kariery nie zrobił?
Bo był dużo większy od tego radiolokacyjnego.
Jak byś Janusz takie Kakadu" wsadził do pocisku kal. 155 mm?
Niemcy okazali się słabsi technicznie od Yankesów.

Kojarzę iż Niemcy jeszcze kombinowali z naprowadzaniem na źródło ciepła.
To akurat było perspektywiczne.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
15.01.2022 12:58
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #25
RE: Tajna broń USA
Torpeda akustyczna T-4 to porażka wystarczyła długa lina na końcu której mocowano kupę żelastwa które wydawało większy hałas niż śruba i po sprawie.
Co do niemieckich zapalników zbliżeniowych w wielkim skrócie mogę to rozwinąć jeżeli cię interesuje :
samonaprowadzająca się głowica na ciepło to "Hamburg I" i jej ulepszona wersja " Hamburg II " zastosowano obiektyw 14 cm i zmieniono detektor siarczkowy na analogiczny wykorzystujący tlenek cezu opracowała go firma ELAC który wraz z AEG opracowała również głowicę Emden jako alternatywę i jeszcze "Madrid" firma Kepke z Wiednia dla rakiet "Enzian" i bomb szybujących BV 296 z detektorem ELAC.
AEG opracował głowicę " Widder " "Netzhaut" i "Krebs" najbardziej zaawansowane głowice to "Armin 2 " opracowana przez ELAC w Namslau dzisiejsze Namysłowice podobnie jak "Gluhwurmchen" .
Akustyczne to "Baldrian" dzieło Telefunkena bardzo skomplikowana 16 lamp i cztery mikrofony w których zastosowano kryształki miki .Była też głowica akustyczna "Pudel" dla rakiety X-4 .
Radarowe to praktycznie półaktywne "Licht" i "Blaulicht" i aktywna "Dackel " opracowane przez Instytut Badawczy Poczty Rzeszy co ciekaw pojawia sie informacja że oprócz lamp elektronowych zastosowano w nich diody , czyżby półprzewodniki ?
I na koniec najbardziej udany zapalnik - elektrostatyczny co dla ciebie było abstrakcją Rheinmetallu prosty z wysoką skutecznością był on odporny na przeciążenia i mół być zastosowany w artylerii lufowe , testowano go w działach plot 88 mm i 75 mmppanc do projektowanego czołgu E-50 .
Jak działał był elektrycznie izolowany od reszty pocisku czyli całość składała się z dwóch elektrycznie odizolowanych od siebie częśći pomiędzy którymi istniał ściśle określany potencjał elektryczny i jeżeli w pobliżu pojawił się duży przedmiot wykonany z przewodnika {np samolot} wtedy różnica potencjałów
zmniejszała się co powodowało dzięki prostemu obwodowi elektronicznemu zapłon detonatora .Próby przeprowadzano do rozpiętych na izolatorach sieci stalowych , pociski wybuchały w odległości 1-2 m później po modyfikacjach 10-15 m od siatki zapalnik ten miał nazwę "Influenzzunder"
wyprodukowano około 1000 sztuk wykorzystywano je tylko do prób poligonowych .
To tyle w wielkim skrócie .
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2022 11:26 przez janusz.)
16.01.2022 11:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 856
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #26
RE: Tajna broń USA
(14.01.2022 22:23)poldas napisał(a):  Przecież wystarczy kamerton i system podawania informacji od niego.
Tu nie ma filozofii i jakieś zakresy częstotliwości są tu niepotrzebne.

No jak to niepotrzebne?? Kamerton ma z definicji swoją częstotliwość drgań własnych i to z nią wpada w rezonans. A z inną - nie wpada. Więc chyba jednak częstotliwość ma znaczenie?

Wg znanych mi opisów akustyczny zapalnik Kranich miał w środku dwie elektrody: jedną z nich był kamerton widełkowy, a drugą drut przebiegający między widełkami. Kamerton nastrojony był na bodajże 440 Hz czy może 200 Hz, była to jakaś tam typowa składowa dominująca w widmie akustycznym lotniczych silników tłokowych. W momencie zbliżania się do źródła dźwięku kamerton zaczynał drgać. A jeśli częstotliwość odbieranych dźwięków zbiegła się z jego własną, amplituda tych drgań gwałtownie rosła i w końcu kamerton "dobijał' do tego drutu, zamykając obwód i posyłając impuls do spłonki elektrycznej. Spotkałem też wyjaśnienie alternatywne, że to nie był kamerton tylko zwykła blaszka wygięta w U, a to właśnie ta struna w środku była nastrojona na 440 Hz czy ileś i to ona wpadała w rezonans. Tak czy inaczej na jedno wychodzi.

Jest bowiem coś takiego, jak zjawisko Dopplera: jeśli źródło fali (nadajnik) i odbiornik zbliżają się do siebie, częstotliwość odbieranej fali wzrasta (fala robi się krótsza); im większa jest prędkość owego zbliżania, tym krótsza robi się fala. I odwrotnie, jeśli źródło i odbiornik oddalają się od siebie, to odbierana fala robi się dłuższa (częstotliwość maleje). W codziennym życiu można to łatwo napotkać, kiedy mija nas samochód na sygnale np. karetka pogotowia: wyraźnie słychać, że kiedy nas mija, tonacja wycia syreny robi się nagle niższa. Czasem mówi się na to przesunięcie dopplerowskie.

I to jest głupia karetka, która ma prędkość może 0,1 Ma albo coś. A tu mamy do czynienia z rakietą, która ma z 0,8-0,9 Ma pewnie i celem - samolotem który jakieś 0,3-0,4 Ma robi na pewno. Rakieta może być atakować cel od przodu, gdy ich prędkości zsumują się, albo od tyłu, gdy prędkości się odejmą, albo z boku, z dowolnego kąta przedniej czy tylnej półsfery. Za każdym razem owa względna prędkość będzie inna i przesunięcie dopplerowskie też będzie inne. I co, zawsze znajdzie się w nim dostatecznie mocna ta składowa 440 Hz czy ileś tam? Żeby wywołać ów rezonans? Coś jakoś mocno wątpię. Może dlatego zapalniki akustyczne w rakietach plot. nie zrobiły kariery.

Pozdrawiam
Speedy
17.01.2022 01:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,243
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #27
RE: Tajna broń USA
Przepraszam Speedy, bo tu się źle wyraziłem i dobrze to poprawiłeś.
Jest potrzebna taka uniwersalna częstotliwość, którą większość źródeł dźwięku generuje.
Niech będzie te 440 Hz., jak napisałeś.
Jednak silnik rakietowy z głowicą o takim naprowadzaniu też generuje źródło dźwięku i drgań.
No i tu mamy problem.
Dlatego naprowadzanie radiolokacyjne było (jest?) lepsze.
Na podczerwień też lepsze.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
17.01.2022 21:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Doktor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 1,010
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #28
RE: Tajna broń USA
Zbaczamy chyba z tematu , w każdym razie najbardziej skuteczną stacjonarną bronią plot w II wś było amerykańskie działo M1 Stratophere Gun {zasięg w pionie 18 000 m} 120 mm sprzężone z radarem SCR 584 plus komputerowy przelicznik balistyczny M 4 i amunicją z zapalnikiem zbliżeniowym .

Boeing B-29 Superfortress został pomyślany jako nowoczesny bombowiec strategiczny operujący na dużych wysokościach. Program B-29 był najdroższy w całej wojnie, wyprzedzając opracowanie bomby atomowej pomijam wszystkie komplikacje przy jego powstawaniu co wiązało się z jego opóźnieniem wejścia do linii ale przy takim stopniu komplikacji konstrukcji która zawierała kilka zaawansowanych funkcji oprócz min ciśnieniowych kokpitów dla załogi zastosowano zautomatyzowany scentralizowany system kierowania ogniem w czasie II wojny światowej był rewolucyjny i jedyny tak skutecznie zastosowany w praktyce. I na nim chciałbym się skupić , zaznaczam że piszę to "dzieło" w oparciu o literaturę wydaną w dość egzotycznym dla nas europejskim języku - niestety na polskim rynku nie ma tak znakomitej monografii B-29 - i mogę popełnić błędy w tłumaczeni .
Stanowiska strzeleckie bombowców takich jak B-17 czy B-24 były otwarte lub w nieogrzewanych wieżyczkach gdzie na dużych wysokościach temperatura spadała do mniej więcej -30C , specyfika B-29 wymagała stworzenia przedziałów ciśnieniowych, które zapewniłyby załodze bardziej komfortowe warunki więc zaprojektowano osobne oszklone ciśnieniowe wieżyczki dla strzelca osobne w pewnej odległości wieżyczki z bronią zdalnie sterowaną
B-29 był pierwszym samolotem produkcyjnym, w którym zastosowano takie systemy do zdalnego celowania i strzelania z wieżyczek karabinów maszynowych. System na B-29 wykorzystywał analogowe „komputery” elektromechaniczne, które zamiast dźwigni i kół zębatych wykorzystywały małe elektrycznie sterowane przełączniki mechaniczne zwane przekaźnikami. Urządzenia te były znacznie szybsze od stricte mechanicznych a w centralnym systemie kierowania ogniem B-29 dokonywały korekty w trzech głównych obszarach w celu dokładnego celowania działa lotnicze: balistyka, wyprzedzenie i paralaksa .
Balistyka to zachowanie pocisku wystrzelonego z dowolnej broni. Dwa główne czynniki przy obliczaniu balistyki to grawitacja i opór powietrza wywierany na pocisk, które mogą się znacznie różnić w różnych warunkach.
Wyprzedzenie to kompensacja tego, jak bardzo cel się porusza w czasie potrzebnym na dotarcie do niego pocisku. Aby trafić w szybko poruszający się cel, broń można wycelować np 200 metrów przed wroga.
Paralaksa , błąd paralaksy, ponieważ kąt do celu z celownika działonowego jest inny niż kąt do celu z wieży znajdującej się kilka metrów dalej. „Komputer” oblicza błąd paralaksy i strzela do celu wykrytego przez strzelca. „Komputery” wprowadziły te trzy poprawki, aby strzelec mógł po prostu wycelować w cel, który chciał trafić.


yandex.​com
реклама · 18+
Candy Pop - Yandex.Games
Over 6000 Games Available on Yandex.Games. No Installations or Downloads!
Arcade
Shooters
Quizzes
Подробнее
Najlepsza obrona superbombowa: Centralny system kierowania ogniem B-29
8 sierpnia 2021
15k pełnych odczytów
Boeing B-29 Superfortress został pomyślany jako nowoczesny bombowiec strategiczny na dużych wysokościach. Program B-29 byłby najdroższy w całej wojnie, wyprzedzając opracowanie bomby atomowej o ponad miliard dolarów. Opóźnienia w rozwoju nowego bombowca uniemożliwiły mu latanie na europejskim teatrze działań, ale wszedłby do służby na czas, aby mieć wpływ na wojnę z Japonią, gdzie stał się symbolem walki powietrznej i na zawsze będzie kojarzony z jego udział w użyciu pierwszej bomby atomowej użytej w bitwie.

W 1940 roku Boeing zaprezentował ulepszony czterosilnikowy bombowiec z kadłubem ciśnieniowym, który Korpus Powietrzny wybrał do produkcji jako XB-29. Boeing B-29 był słusznie najbardziej zaawansowanym ciężkim bombowcem II wojny światowej i to nie tylko ze względu na wybitne osiągi w locie, ale z jeszcze jednego powodu.

Boeing B-29 Superfortress w locie.
Ulepszona koncepcja bombowca zawierała w swoim czasie kilka zaawansowanych funkcji. Oprócz ciśnieniowych kokpitów dla załogi, zaprojektowanych bardziej w celu złagodzenia warunków w odlotach podczas wykonywania misji dalekiego zasięgu na dużych wysokościach (do 12-15 godzin), B-29 miał jeszcze jeden element zaprojektowany w celu zwiększenia możliwości załogi - zautomatyzowany scentralizowany system kierowania ogniem. Przy dzisiejszych nowoczesnych zdalnie sterowanych samolotach bojowych, systemach komputerowych, a już AI, system B-29 może nie wygląda imponująco, ale w czasie II wojny światowej był rewolucyjny i jedyny tak skutecznie zastosowany w praktyce.

Podręcznik załogi wydany przez 20. Dowództwo Bombowców pod dowództwem gen. dyw. Curtisa LeMay'a zawierał rysunek przedstawiający strzelca B-29 zestrzeliwującego japoński samolot jednym naciśnięciem przycisku, podkreślając futurystyczny charakter centralnego systemu kierowania ogniem.
W 1939 dowódca Korpusu Powietrznego gen. broni Henry H. „Hap” Arnold w obawie przed wojną w Europie forsował opracowanie superbombowca bardzo dalekiego zasięgu, dla którego armia stawiała konkretne wymagania w Styczeń 1940. Cztery firmy zgłosiły projekty, ale Lockheed i Douglas wkrótce się wycofały, aw sierpniu Korpus Powietrzny zamówił dwa prototypy Boeinga XB-29 Superfortress. Model Skonsolidowany, XB-32 Terminator (później nazywany Dominatorem), został wybrany jako kopia zapasowa na wypadek problemów z programem B-29. Jak się okazało, Dominator miał jeszcze większe problemy niż Superfortress i wszedł do służby dopiero w połowie 1945 roku.

Wczesne modele wcześniejszych ciężkich bombowców, takie jak B-17 i B-24, miały stanowiska strzelców, które były wystawione na otwarte powietrze, gdzie temperatury mogły sięgać -40 stopni na wysokości. Nawet zamknięte wieże nie były ogrzewane, co pozostawiało strzelców w ekstremalnie zimnych i niebezpiecznych warunkach. Specyfikacje superbombera wymagały stworzenia przedziałów ciśnieniowych, które zapewniłyby załodze bardziej komfortowe warunki. Zamiast próbować ulepszyć wieżę działonowego-strzelca, wieże zostały zmniejszone i bardziej opływowe, a działonowy celował i strzelał z przedziału ciśnieniowego. Jednak lokalizacja strzelca-strzelca w pewnej odległości od wieżyczek pogłębiała problem trafienia w ruchomy cel. Podobnie jak w przypadku innych nowoczesnych bombowców, było jasne

Rusznikarze sprawdzają działanie czterech karabinów maszynowych kalibru .50 w przedniej, górnej wieży. Podobnie jak w przypadku wielu B-29, do tej wieży dodano dwa dodatkowe działa w celu ochrony przed atakami frontalnymi.
Na początku lat 40. rozpowszechnione elektroniczne komputery cyfrowe były jeszcze w przyszłości. Większość systemów obliczeniowych w tamtym czasie była urządzeniami analogowymi, które wykorzystywały zmiany danych wejściowych do modelowania rozwiązywanych problemów (podczas gdy komputery cyfrowe używały symboli do reprezentowania wartości). Wojsko wykorzystywało analogowe resolwery od około 1910 roku jako dyrektorzy kierowania ogniem na okrętach wojennych, a podczas II wojny światowej do kontrolowania ognia z dział przeciwlotniczych używano również bardziej zaawansowanych urządzeń, a nawet, do pewnego stopnia, celowników bombowych typu Norden. Jednak B-29 był pierwszym samolotem produkcyjnym, w którym zastosowano takie systemy do zdalnego celowania i strzelania z wieżyczek karabinów maszynowych. System na B-29 wykorzystywał analogowe „komputery” elektromechaniczne, które zamiast dźwigni i kół zębatych wykorzystywały małe elektrycznie sterowane przełączniki mechaniczne zwane przekaźnikami. Urządzenia te były znacznie szybsze od stricte mechanicznych.

"Komputery" (proponuję je tak nazywać - to nie są nowoczesne komputery, ale elektromechaniczne automatyczne urządzenia decyzyjne - piszą od dawna) w centralnym systemie kierowania ogniem B-29 dokonały korekty w trzech głównych obszarach w celu dokładnego celowania działa lotnicze: balistyka, ołów i paralaksa .

Balistyka to zachowanie pocisku wystrzelonego z dowolnej broni. Dwa główne czynniki przy obliczaniu balistyki to grawitacja i opór powietrza wywierany na pocisk, które mogą się znacznie różnić w różnych warunkach.
Przez ołów rozumiemy kompensację tego, jak bardzo cel się porusza w czasie potrzebnym na dotarcie do niego pocisku. Aby trafić w szybko poruszający się cel, broń można wycelować 200 metrów przed wroga.
Występuje błąd paralaksy, ponieważ kąt do celu z lunety działonowego jest inny niż kąt do celu z wieży znajdującej się kilka metrów dalej. „Komputer” oblicza błąd paralaksy i strzela do celu wykrytego przez strzelca. „Komputery” wprowadziły te trzy poprawki, aby strzelec mógł po prostu wycelować w cel, który chciał trafić.
W marcu 1940 r. Bendix, General Electric, Sperry i Westinghouse stanęli do konkursu ogłoszonego przez Korpus Powietrzny na centralny system kierowania ogniem B-29 . Wybrano GE . Dzięki systemowi GE strzelcy B-29 obserwowali i śledzili atakujące samoloty bezpośrednio przez celowniki. Samolot miał pięć stanowisk obserwacyjnych, każda z własnym „komputerem”.
Stacja dziobowa znajdowała się na dziobie, gdzie bombardier pełnił funkcję wysuniętego strzelca, gdy nie był zaangażowany w bombardowanie. Bezpośrednio za skrzydłem znajdowały się trzy stacje, jedna na górze samolotu i jedna po każdej stronie. „Pęcherze” z pleksiglasu pozwoliły tym trzem strzelcom znacznie poszerzyć pole widzenia, aby wykryć nadlatujące myśliwce. Piąta stacja znajdowała się w części ogonowej, gdzie tylny strzelec obserwował ataki z tyłu. W każdej wieży znajdowały się dwa karabiny maszynowe Browning kalibru 50. Na ogonie znajdowały się pierwotnie dwa karabiny maszynowe kalibru .50 i działo 20 mm, ale ten często był usuwany i zastępowany trzecim karabinem maszynowym. Do przedniej górnej wieży często dodawane były jeszcze dwa karabiny maszynowe, które miały radzić sobie z atakami frontalnymi.
Najwyżej umiejscowiony strzelec na grzbiecie B-29 siedział na podwyższonej pozycji zwanej „fotelem fryzjerskim”. Z tej pozycji kontrolował i koordynował ostrzał innych strzelców. Każdy strzelec miał dostęp do systemu celowania i sterowania, aby wprowadzić informacje w celu obliczenia odległości do celu. Dwa żyroskopy na stanowisku obserwacyjnym zapewniały względną prędkość celu. Dodatkowe dane wejściowe pochodziły z nawigatora-nawigatora. Wykorzystując wskazaną prędkość lotu, wysokość barometryczną i temperaturę ustawione przez nawigatora, „komputer” obliczył rzeczywistą prędkość lotu i wysokość gęstości w celu skorygowania balistyki, wyprzedzenia i paralaksy.
Jedną z zalet systemu zdalnego strzelania jest to, że ponieważ celowniki sterują wieżami elektronicznie, jeden celownik może być używany do nakierowywania więcej niż jednej wieży na cel, więc każdy strzelec miał możliwość kontrolowania więcej niż jednej wieży za pomocą szereg przełączników zainstalowanych na każdej stacji. Jeśli atak nadszedł z przodu, bombardier mógł kontrolować górną i dolną przednią wieżę. Do jego obowiązków należało również podnoszenie i opuszczanie chowanej dolnej przedniej wieżyczki z podniesioną hydrauliką. Jeśli atak nadszedł od góry, górny strzelec mógł kontrolować zarówno przednią, jak i tylną górną wieżę. Boczni strzelcy mogli kontrolować zarówno dolne wieże, jak i wieżę tylną w przypadku ataku od dołu. Każdy działonowy miał własną wieżę główną i mógł sterować drugą. Najwyższy strzelec miał pełnić rolę „obrońcy”, koordynującego działania wszystkich strzelców. Dobra komunikacja była niezbędna, ponieważ ważne było, aby każdy strzelec wiedział, którą wieżą aktualnie operuje. W system wbudowano dwie ważne gwarancje bezpieczeństwa. „Komputery” zostały zaprogramowane tak, aby strzelec nie mógł przypadkowo strzelić do części swojego samolotu, a w każdym celowniku znajdował się „wyłącznik”. Jeśli działonowy nie zdołał przejąć przełącznika, sterowanie jego wieżami było automatycznie przekazywane innym działonowym, nawet jeśli nie zmieniono ich ręcznie, tak więc utrata działonowego nie oznaczała wyłączenia wieży. W system wbudowano dwie ważne gwarancje bezpieczeństwa. „Komputery” zostały zaprogramowane tak, aby strzelec nie mógł przypadkowo strzelić do części swojego samolotu, a w każdym celowniku znajdował się „wyłącznik”. Jeśli działonowy nie zdołał przejąć przełącznika, sterowanie jego wieżami było automatycznie przekazywane innym działonowym, nawet jeśli nie zmieniono ich ręcznie, tak więc utrata działonowego nie oznaczała wyłączenia wieży. W system wbudowano dwie ważne gwarancje bezpieczeństwa. „Komputery” zostały zaprogramowane tak, aby strzelec nie mógł przypadkowo strzelić do części swojego samolotu, a w każdym celowniku znajdował się „wyłącznik”. Jeśli działonowy nie zdołał przejąć przełącznika, sterowanie jego wieżami było automatycznie przekazywane innym działonowym, nawet jeśli nie zmieniono ich ręcznie, tak więc utrata działonowego nie oznaczała wyłączenia wieży.
System kierowania ogniem GE zapewniał najlepszą ochronę B-29. Dysponując skutecznym zasięgiem ognia wynoszącym 900 jardów (823 metry bez systemu było to tylko - 400!) - jard 0,9144 m, system zapewniał celność o 50 procent większą niż w przypadku wieżyczek bez „komputera” celownika i dwukrotnie większy zasięg celowania większości myśliwców wroga

Poldas mam do ciebie prośbę jako moderatora wywal te rosyjskie napisy pokazałe się w miejsce zdjęć które chciałem zamieścić .

a niestety edycja nie działa
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2022 23:26 przez janusz.)
18.01.2022 10:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz