Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Walka z czołgami
Offline
Moderator emeryt
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 69
Dołączył: 07.11.2011
Okres:
Post: #1
Walka z czołgami
Prócz bazook, granatów ppanc, rusznic jakich jeszcze metod używano?
Popularna była metoda rodem z serii Call of Duty, a mianowicie: skok na czołg, otwieranie włazu, seria z PM, granat do środka, wiejemy? W wielu pamiętnikach opisano tę metodę
02.12.2011 19:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Capitán General
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 319
Dołączył: 18.11.2011
Okres: Dzieje najnowsze
Post: #2
RE: Walka z czołgami
Spotkałem się opisem takiej metody walki przeciw jednostkom pancernym w terenie miejskim. Wiele mógł zdziałać worek z drobnym, sypkim materiałem (piasek, cement czy nawet mąka) zrzucony z budynku/okna na przedział napędowy pojazdu. Zatykało to wloty powietrza, filtry tym samym unieruchamiając pojazd. Była to swego rodzaju skrajność w walce lecz zdarzały się przypadki takiego działania.

''Dyktatury dzielą się na dobre i złe. Demokracja jest zawsze głupia.''
02.12.2011 19:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,725
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #3
RE: Walka z czołgami
(02.12.2011 19:04)Intur napisał(a):  Popularna była metoda rodem z serii Call of Duty, a mianowicie: skok na czołg, otwieranie włazu, seria z PM, granat do środka, wiejemy? W wielu pamiętnikach opisano tę metodę
Jeśli ten właz był zamknięty, to nie bardzo wraża piechota mogła coś zdziałać za pomocą tej metody. Wynikało to z tej przyczyny, że właz czołgowy był zamykany od wewnątrz, a nie zewnątrz.
Bywały jednak takie sytuacje, że czołgista próbował się wychylić w celu zorientowania o tym, co się dzieje na zewnątrz (przez peryskopy i wizjery to tak średnio" widać) i tu była szansa dla czujnego i sprawnego piechociarza;
Można było ustrzelić czołgistę, wskoczyć na czołg i w ślad za osuwającym się ciałem, posłać granat, co załatwiało sprawę.
Jeszcze inna metoda (a'la kamikaze) polegała na wrzuceniu do lufy czołgu odbezpieczonego granatu. Eksplozja powodowała wybicie zamku armaty, a jak jeszcze w komorze był nabój - To masakra gotowa.

Odnośnie worów z mąką, to przyznaję - Nowość dla mnie. Można prosić o przytoczenie jakiegoś źródła?
Natomiast jeszcze zostają butelki z cieczą zapalającą. Sowieci np. stosowali mieszankę KS, czyli jakaś łatwopalna ciecz + kwas fosforowy, co przy rozbiciu butelki, samoczynnie się zapalało.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
02.12.2011 22:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Capitán General
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 319
Dołączył: 18.11.2011
Okres: Dzieje najnowsze
Post: #4
RE: Walka z czołgami
Cytat:Odnośnie worów z mąką, to przyznaję - Nowość dla mnie. Można prosić o przytoczenie jakiegoś źródła?

Było to zawarte w jakiś wspomnieniach jednak nie jestem w stanie przypomnieć sobie konkretów. Mgliście to pamiętam. Sorry.

Ciekawy aczkolwiek tragiczny epizod w czasie wojny dotyczy tzw psów przeciwpancernych.

''Dyktatury dzielą się na dobre i złe. Demokracja jest zawsze głupia.''
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2011 23:00 przez Cebuś.)
02.12.2011 22:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator emeryt
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 69
Dołączył: 07.11.2011
Okres:
Post: #5
RE: Walka z czołgami
Zapewne rosyjska lub japońska metoda?
02.12.2011 23:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Capitán General
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 319
Dołączył: 18.11.2011
Okres: Dzieje najnowsze
Post: #6
RE: Walka z czołgami
Oczywiście sowiecki pomysł. Warto się też zainteresować tzw bat bombami (nie chodzi konkretnie o czołgi ale ciekawa sprawa).

''Dyktatury dzielą się na dobre i złe. Demokracja jest zawsze głupia.''
02.12.2011 23:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator emeryt
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 69
Dołączył: 07.11.2011
Okres:
Post: #7
RE: Walka z czołgami
Ten amerykański pomysł podpalenia Tokio? =]
Koledzy słyszeli o japońskich przeciwpancernych drużynach kamikaze?
02.12.2011 23:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,725
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Walka z czołgami
Chłopcy z tyczkami, na końcu których były granaty kumulacyjne.
Strumień szedł do przodu, więc sprawca miał szansę na przeżycie; O ile umiejętnie trzymał tyczkę w trakcie uderzania o wraży pancerz i yankeska piechota go nie ustrzeliła.
Tzw. "Broń ostatniej szansy". Aczkolwiek - Biorąc pod uwagę poziom japońskiej desperacji; Pomysł nie był głupi.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
05.12.2011 00:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Ślązok
Zasłużony
     
Liczba postów: 696
Dołączył: 03.12.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #9
RE: Walka z czołgami
(02.12.2011 23:16)Intur napisał(a):  Ten amerykański pomysł podpalenia Tokio? =]
Koledzy słyszeli o japońskich przeciwpancernych drużynach kamikaze?

Oczywiście że słyszałem Specjalna Brygada Samobójców pod dowództwem pułkownika Kobayashi. W Mandżurii obwiązali się trotylem i w stepie wczołgiwali się pod gąsienice sowieckich czołgów.
05.12.2011 17:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 650
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #10
RE: Walka z czołgami
Hej
(02.12.2011 22:39)poldas napisał(a):  Natomiast jeszcze zostają butelki z cieczą zapalającą. Sowieci np. stosowali mieszankę KS, czyli jakaś łatwopalna ciecz + kwas fosforowy, co przy rozbiciu butelki, samoczynnie się zapalało.
Gwoli ścisłości nie był to żaden "kwas" lecz roztwór fosforu w disiarczku węgla (dwusiarczek węgla, siarczek węgla (IV), CS2). Fosfor rozpuszcza się bardzo dobrze w tym związku, można go tam rozpuścić wielką ilość. CS2 jest przy tym bardzo lotny, temp. wrzenia 46 st. C, więc w temperaturze pokojowej paruje bardzo intensywnie. W czasie tego parowania rozpuszczony fosfor wydziela się w postaci tak drobnych cząstek, że natychmiast samozapalają się na powietrzu. Od nich zapala się sam CS2, który także jest łatwopalny, a skoro się spala to rozpuszczony w nim fosfor wydziela się z roztworu i zapala także.

Tyle teoria. W praktyce w warunkach silnego mrozu KS miał tendencje do niezapalania się - za mała lotność CS2 w połączeniu z nieosiągnięciem temperatury samozapłonu. Niezbyt dobrze działał też w czasie deszczu, w wilgotnym terenie itp. (i fosfor i disiarczek węgla są cięższe od wody, toną więc w niej i trudniej im wejść w kontakt z powietrzem).

Mieszanka taka nazywana jest niekiedy "Fenian fire" - feniański ogień - od fenian czyli rewolucjonistów irlandzkich, którzy wynaleźli ją podobno w połowie XIX wieku. Ale oczywiście nie tylko oni tego używali. W czasie Powstania Styczniowego we wrześniu 1863 dokonano w Warszawie zamachu (nieudanego) na carskiego namiestnika Fiodora Berga, obrzucając jego powóz "bombami" (granatami ręcznymi) oraz właśnie butelkami z mieszanką fosforu i CS2.

Wracając zaś do II wojny i rosyjskiego płynu KS, warto dodać, że prócz butelek napełniano nim także tzw. ampuły zapalające. Najczęstszym modelem była AŻ-2 (Ampuła Żestocznaja lub Żidkostnaja, różnie się to tłumaczy; żest to po rosyjsku cienka blacha, żidkost oznacza ciecz; 2 oznacza masę ok. 2 kg; była też rzadziej spotykana AŻ-4). AŻ-2 była kulą o średnicy ok. 120 mm wykonaną z cienkiej blachy lub grubego szkła. Mieściła ok. 1 litra mieszanki KS. Ampuły były wystrzeliwane ze specjalnego miotacza (Ampułomiot) za pomocą naboju miotającego opartego o łuskę kal. 4 (nabój do 26 mm pistoletu sygnałowego, "rakietnicy") lub kal. 12 (popularny nabój śrutowy) na odległość do 200-250 m; były także zrzucane z samolotów.
23.12.2011 19:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz