Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Walka z czołgami
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #21
RE: Walka z czołgami
Nie lepszy był niemiecki tzw ładunek podwójny zwany siodlowym skladajacy sie z dwu ładunków z lontem z krótką zwłoką i zapalnikiem tarciowym połączonych krótkim drutem rzucony na lufę czołgu miał ją niszczyć ..powodzenia lepszy był już Haft-Hohlladung praktycznie to 3,6 kg mina magnetyczna wypełniona 3 kg pentolitu
28.01.2012 09:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #22
RE: Walka z czołgami
Janusz, ale zwróć uwagę, że ładunek siodłowy to była raczej rozpaczliwa improwizacja. Oczywiście, zarzucenie tego w walce na lufę wymagało trochę sprytu i szczęścia. Mina magnetyczna była oczywiście lepszym rozwiązaniem, tylko trzeba było podejść do czołgu, a jeżeli jest on w ruchu i dodatkowo osłania go piechota, to nie jest to takie proste. W pierwszych miesiącach walk na Froncie Wschodnim, to jeszcze się udawało, bo czołgiści jeździli zbyt szybko, jak na możliwości piechoty. Dlatego, jeżeli żołnierz zobaczył, że czołg jest blisko, a piechota biegnie daleko, to mógł spróbować.
28.01.2012 12:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #23
RE: Walka z czołgami
Messer napisał(a):Mina magnetyczna była oczywiście lepszym rozwiązaniem, tylko trzeba było podejść do czołgu, a jeżeli jest on w ruchu i dodatkowo osłania go piechota, to nie jest to takie proste. W pierwszych miesiącach walk na Froncie Wschodnim, to jeszcze się udawało, bo czołgiści jeździli zbyt szybko, jak na możliwości piechoty.
Hafthohlladung pojawił się na uzbrojeniu dopiero w drugiej połowie 1942r.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
28.01.2012 14:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #24
RE: Walka z czołgami
Messer napisał(a):Janusz, ale zwróć uwagę, że ładunek siodłowy to była raczej rozpaczliwa improwizacja. Oczywiście, zarzucenie tego w walce na lufę wymagało trochę sprytu i szczęścia
Oczywiście dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kawał dobrej armaty ppanc np. brytjska 17 funtówka bo już acht komma acht to zbyt duży klamot .Pozwalało to zwalczać czołgi z przyzwoitego dystansu ,najlepszym rozwiazaniem był niemiecki Rotkappchen X-7 lub mało znany węgierski rakietowy pocisk ppanc 44M Buzogányvető (Macethrower) kal. 215 mm będąca w stanie przebić 200 mm pancerza
29.01.2012 10:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #25
RE: Walka z czołgami
Jeżeli Acht komma Acht jest dużym klamotem, to co powiesz na PAK 43 ?
29.01.2012 12:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #26
RE: Walka z czołgami
Miałeś chyba na myśli PAK 43/41 na lawecie haubicy ,a owszem tylko to dalej 4380 kg z tym że sylwetka w miarę niska i normalna laweta ,ale Ordnance QF 17 pounder to 3 tony mniejsza sylwetka bardziej poręczna i amunicja zwłaszcza APDS ,jednak niezaprzeczalnym faktem jest ,pomijajac inne aspekty to że wersja czołgowa KwK 43 L/71 nie miała godnych przeciwników chociaż moim subiektywnym zdaniem z niemieckich czołgowych armat to jednak KwK 42 była znakomita minimalnie ale lepsza od KwK 36.
29.01.2012 15:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zasłużony
     
Liczba postów: 853
Dołączył: 09.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #27
RE: Walka z czołgami
Hej
(29.01.2012 15:34)janusz napisał(a):  Miałeś chyba na myśli PAK 43/41 na lawecie haubicy ,a owszem tylko to dalej 4380 kg z tym że sylwetka w miarę niska i normalna laweta

Ejże, coś mi się zdaje, że PAK 43 mający to oryginalne łoże (4-ogonowe rozstawne) było niższy i lżejszy niż ten składak PAK 43/41 na elementach haubic. Tyle że i kosz produkcji był wyższy (pracochłonność) i stąd ta zastępcza konstrukcja.

(29.01.2012 15:34)janusz napisał(a):  z niemieckich czołgowych armat to jednak KwK 42 była znakomita minimalnie ale lepsza od KwK 36.

Jako środek przeciwpancerny to z pewnością była lepsza, co do tego masz rację. Ogólnie prawie zawsze do tego celu lepsza jest broń o mniejszym kalibrze ale bardziej wyśrubowanych parametrach balistycznych, niż działo o dużym kalibrze ale słabszej balistyce. Bo można wziąć więcej naboi i szybciej strzelać, czyli większe jest prawdopodobieństwo trafienia. I bardziej spłaszczony tor pocisku również ułatwia trafienie.

Natomiast uzbrojenie czołgu powinno być jednak bardziej uniwersalne, nie tylko ppanc., a tu jednak większy kaliber sprzyja zrobieniu efektywnego pocisku odłamkowo-burzącego.

Pozdrawiam
Speedy
02.02.2012 11:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 4,227
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #28
RE: Walka z czołgami
Tak sobie myślę, że ideą twórcy tematu były dywagacje na temat przeciwpancernej broni "ostatniej szansy".
Dobrze by się tu wpisywał Stielgranate 41 - Czyli przeciwpancerny granat nasadkowy z zapalnikiem uderzeniowym i ładunkiem kumulacyjnym. Wsadzano takie coś na wylot lufy armatki PaK-35 i zapodawano adresatowi przy pomocy "ślepego" naboju. Skuteczność takiego "prezentu" była mordercza. Natomiast współczuję kolesiom, którzy musieli obsługiwać takie rozwiązanie. Zasięg skutecznego strzału miało to coś na max. 200m. Po wystrzeleniu, należało odprzodowo zapodać do lufy kolejny granat. Można było tej czynności nie przeżyć. Ot, taki ersatz w niemieckim wydaniu.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
02.02.2012 14:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Student
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 156
Dołączył: 20.11.2011
Okres:
Post: #29
RE: Walka z czołgami
Pewnie myślano, że obsada zdąży wystrzelić ze 2 lub 3 pociski kumulacyjne, a potem chwyci za Panzerfausty i coś jeszcze zniszczy. Później, to zostają granatyDiabeł
02.02.2012 16:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 994
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #30
RE: Walka z czołgami
poldas napisał(a):Stielgranate 41 - Czyli przeciwpancerny granat nasadkowy z zapalnikiem uderzeniowym i ładunkiem kumulacyjnym. Wsadzano takie coś na wylot lufy armatki PaK-35 i zapodawano adresatowi przy pomocy "ślepego" naboju. Skuteczność takiego "prezentu" była mordercza. Natomiast współczuję kolesiom, którzy musieli obsługiwać takie rozwiązanie. Zasięg skutecznego strzału miało to coś na max. 200m.
Własciwie to był odprzodowo ładowany nadkalibrowy granat pretowy ,jego zasięg skuteczny był znacznie wiekszy niż 200 m dochdził do 400 m z tym że na dystansie 200 m penetrował pancerz o grubości 150 mm nachylony pod kątem 5 stopni.
Od 1941 Niemcy w ograniczonym zakresie uzywali dział Gerlicha czyli dziął o stożkowych lufach kal. 2,8 / 2.0 cm schwere Panzerbuchse 41 - sPzB 41 oraz lePaK 41 4,2/2,8 cm czyli leichte Panzerbwehrkanone mialy przebijalność w pierwszym wypadku 60 mm na 400 m w drugim 75 mm na 500 m coż z tego kiedy rdzeń penetracyjny był wykonany z deficytowego w Niemczech tlenku wolframu ,zrezygnowano z ich produkcji w 1942.
02.02.2012 17:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz