książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Menu żołnierza
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,848
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #1
Menu żołnierza
Przeciętny człowiek jeść nie musi.
Porządny wojak natomiast musi, aby obronić tych przeciętnych.
Perspektywa może być taka, że jak będzie głodny, to jedzenie wymusi.
Dlatego mają specjal menu, dzięki czemu mogą dźwigać 30-kilowe ciężary.
Dla mnie taka masa to żaden problem, ale dotyczy on obrońców ojczyzny.
Doszły mnie informacje, że niektórzy "misjonarze" po powrocie, ważyli nawet
do 20 kilo więcej.
Domniemywam dalej iż są to osoby specjalnej troski.
Dobra (według żywieniowców) dawka dla wojaka, to 4000 kcl.
Dłużej się nie będę chwilowo rozpisywał;
https://magazyn.wp.pl/artykul/co-je-zolnierz

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
20.10.2018 18:31
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 574
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #2
RE: Menu żołnierza
Czyli w Wojsku Polskim pod względem jedzenia się nic nie zmieniło.
Osobiście do końca życia zapamiętam wtorki i piątki.
Obiad we wtorek: pierwsze danie - zupa pomidorowa z makaronem, drugie danie - makaron w sosie pomidorowym. Na całe szczęście taki zestaw dosyć szybko został zlikwidowany przez dowódcę dywizjonu.
Obiad w piątek: pierwsze danie - grochówka (ok - zawsze była świetna), danie drugie - ziemniaki, kiszona kapusta, ohydny śledź i pączek.
22.10.2018 09:57
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 41
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #3
RE: Menu żołnierza
(22.10.2018 09:57)Kozak napisał(a):  Czyli w Wojsku Polskim pod względem jedzenia się nic nie zmieniło.
Zmieniło się w zasadzie wszystko... bo zasadniczo WP nie prowadzi zbiorowego żywienia na co dzień (poza żywieniem służb) - armia jest zawodowa i żołnierze nie są przecież skoszarowani.

W armii żywienie obecnie to działania poligonowe, a nie "koszarowe". W jednostkach są po prostu bufety/kantyny, prowadzone zresztą zwykle przez firmy zewnętrzne, gdzie żołnierze i pracownicy mogą nabyć posiłek, jak mają na to ochotę. Nie są to już elementy jednostki, ale normalne działania biznesowe czyli pod klienta, który płaci - w kantynach będących dawniej w gestii wojska też było to odpłatne, ale inna była jednak kwestia opłacalności tych działań.

Natomiast żywienie poligonowe ma i w sumie zawsze miało swoją specyfikę oraz jak dawniej w pewnym zakresie używa się tam żywności konserwowanej rotowanej z "zapasów wojennych".
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.10.2018 09:21 przez Razorblade1967.)
23.10.2018 09:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 574
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #4
RE: Menu żołnierza
Oczywiście masz rację, co do obecnej żywieniówki koszarowej, jednak według wskazanego artykułu przez poldasa:

Z facebookowego profilu Żarcie w wojsku wyłania się niewesoły obraz. Zdjęcia publikowanych tam posiłków nadsyłane są anonimowo, ale z zaznaczeniem jednostki, w której zostały podane. I tak 1 batalion zmechanizowany w Lęborku raczył się na kolację czterema plastrami wędliny w towarzystwie… rybiego łba. Kucharz na poligonie w Toruniu wykazał się natomiast nie lada fantazją, wrzucając do klasycznego rosołu pokrojone parowki. Na osłodę żołnierze dostali jednak lukrowaną drożdżówkę. Żołnierze 25 Batalionu Lekkiej Piechoty w Zamościu zaprezentowali śniadanie składające się z niewielkiego kawałka kiełbasy, dwóch plastrów żółtego sera, dwóch kromek chleba i kawałka papryki.
23.10.2018 11:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 41
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #5
RE: Menu żołnierza
(23.10.2018 11:41)Kozak napisał(a):  Oczywiście masz rację, co do obecnej żywieniówki koszarowej, jednak według wskazanego artykułu przez poldasa:

Z facebookowego profilu Żarcie w wojsku...
No wybacz, ale sugerowanie się tymi wszystkimi durnotami, które ludziska wrzucają na FB (złośliwie, "dla jaj" itd.) jest trochę niepoważne... Przecież też mogę wrzucić sobie na talerz parę kawałków wędliny i obok położyć rybi łeb (rybę zeżarłem wcześniej), zrobić fotkę i anonimowo wrzucić na jakieś durne "profile" na FB z "odpowiednim" komentarzem.

Oczywiście wszędzie się może zdarzyć, że ktoś coś schrzani... np.w przypadku nagłego zastępstwa "z łapanki".

Podam Tobie przykład z życia, w własnej (dość dawnej... bo zakończonej 12 lat temu) służby wojskowej (zawodowej)... Kiedyś (nie pamiętam, jakieś 16-17 lat temu) przed dużymi ćwiczeniami rezerwy coś się "pochrzaniło", nie było obsady na stanowisko kierownika mobilizowanej kuchni. Dowódca mnie wezwał i oświadczył, że mam "awaryjnie" te obowiązki pełnić (bo nie ma komu...), choć w życiu nie miałem do czynienia ze służbą żywnościową (poza tym, że żarłem i wiele lat wcześniej "za szweja" na poligonie bywałem przy KP-340 "na drużynce"), a on mi na to żartobliwie: Jak robisz żarcie na imprezę to wszystkim smakuje czyli... ogarniesz temat.

Jak dostałem tych rezerwistów to się okazało, że na 8 kuchni polowych mam tylko dwóch ludzi będących kucharzami... reszta to przekrój wszelkich zawodów był, łącznie z gościem co prowadził składnicę złomu.
Dobrze, że ćwiczenia tej ekipy ograniczono do działań sprzętowych, przebazowania, transportu itd. (a żarcie dostarczała kuchnia z JW) - bo jakby nam kazali zrobić żarcie to raczej przy tych kuchniach z tymi tylko dwoma kucharzami bym "wymiękł"... dwie to byśmy w trójkę jeszcze "ogarnęli", ale nie osiem.
24.10.2018 09:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 574
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #6
RE: Menu żołnierza
Podobno mamy obecnie armię zawodową, więc nie powinno dochodzić do sytuacji, że dziury są łatane przez ludzi z łapanki. Sorry, albo jest profesjonalizm, albo dalej armia tkwi w bylejakości.
Czy żołnierze przesadzają z tymi fotkami? Może trochę, lecz w większości przemawia przez nich rozgoryczenie. Zdrowy chłop chce pojeść dobrze i w miarę smacznie, co jest chyba normalne. Co sobie żołnierze mogą pomyśleć, jeżeli dostają do zjedzenia rosół z parówką? Znając życie najpierw sobie żartowali, a potem dosadnie to skomentowali.
24.10.2018 12:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 41
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #7
RE: Menu żołnierza
(24.10.2018 12:01)Kozak napisał(a):  Podobno mamy obecnie armię zawodową, więc nie powinno dochodzić do sytuacji, że dziury są łatane przez ludzi z łapanki. Sorry, albo jest profesjonalizm, albo dalej armia tkwi w bylejakości.

Dotykasz w sumie dwóch równoległych spraw...

1/ Nawet w zawodowej armii mogą zdarzyć się sytuacje nieprzewidziane, zresztą jak w każdej innej robocie i trzeba czasem "łatać dziury"... Co z tego, że np. masz na jakieś stanowisko dobrego zmiennika, jak pechowym zrządzeniem losu zachoruje ci obu na raz?

2/ Masz rację... armia nie tyle trwa w bylejakości, co się w nią coraz bardziej pogrąża. Sam fakt, że armia jest zawodowa nie rozwiązuje problemów, z moich obserwacji (do niedawna bo już dałem sobie spokój z pracą w tej instytucji nawet jako cywil) wynika, że poziom tego wszystkiego jest często niższy nią w czasach armii z poboru...

W sumie temat rzeka... pewnie zacząłbym od "produkcji oficerów" na raptem paromiesięcznych kursach, wprost z cywila - ale akurat jedno zaobserwowałem - to akurat jak chodzi o warunki socjalne i bytowe na poligonach (i nie tylko) to się teraz z nimi akurat "cackają jak z jajkiem". Przyznam, że nawet z dawnymi kolegami ze służby (którzy też mają okazję to obserwować) żartowaliśmy nie raz, że przy takim podejściu to ci ludzie "w razie czego" sobie nie poradzą gdy tych luksusów zabraknie (pomijam oczywiście nieliczne "sztandarowe jednostki"... ale mam na myśli przeciętną).

Przecież teraz bytowanie na poligonie (poza tymi wspomnianymi wyjątkami) to już dawno przypomina jakiś "obóz młodzieżowy" (i to w wersji "light"), a nie coś co ma żołnierza przygotować do potencjalnych działań bojowych i skrajnie trudnych warunków rzeczywistej wojny.

(24.10.2018 12:01)Kozak napisał(a):  Czy żołnierze przesadzają z tymi fotkami? Może trochę, lecz w większości przemawia przez nich rozgoryczenie. Zdrowy chłop chce pojeść dobrze i w miarę smacznie, co jest chyba normalne. Co sobie żołnierze mogą pomyśleć, jeżeli dostają do zjedzenia rosół z parówką? Znając życie najpierw sobie żartowali, a potem dosadnie to skomentowali.
A ja jak znam życie to dochodzi jeszcze jeden element - wszechobecny w tym kraju... po prostu kochamy na wszystko narzekać, marudzić i jęczeć. Polak narzeka zawsze, co by do żarcia nie dostał. Tak było, jest i pewnie będzie jeszcze długo. Pamiętam, że gdy w jakiejś JW, w której byłem żarcie było naprawdę dobre to i tak zawsze znalazła się grupa narzekaczy...

A co do rybiego łba, parówek w rosole i innych głupot to akurat jeżeli jedynym źródłem jest jakiś "profil na FB" - to raczej to mało wiarygodne.

Większość to zapewne głupie wygłupy jakiś "niedorozwiniętych żołnierzyków", jak zresztą to widać i w reszcie społeczeństwa, które lubuje się w głupich filmikach na FB, "memach" (czy jak tam te głupoty się zwą), durnych fotkach (udających rzeczywistość) i innych rozrywkach dla "inteligentnych inaczej".

PS. Chcesz inne przykłady narzekania na poligony? Proszę osobiście słyszałem w zeszłym i tym roku:

- za mało ropy do nagrzewnicy (20l/doba) w maju lub wrześniu (akurat dość ciepłymi),

- za mało gniazdek w namiotach i telefoników nie można naładować... jak żyć bez FB?

- za mało Toy-Toi'ów i się brudne robią... przecież "zawodowy" to już kibla po sobie nie ogarnie, bo mu "nie przystoi" nawet jak tylko szeregowym jest.

- zabrakło miejsc w autobusach (tak, tak teraz na poligony jeżdżą) i część musiała "jak bydło" (cytat) ciężarówkami jechać.

A gratów swoich to tyle zabierają, że jakbym im kazał przed poligonem wysiadać i ostatnie kilometry pieszo iść to pewnie by nie uszli 100m - bo jak się ma plecak na oko 90l, wielką torbę służbową i jeszcze jakiś cywilny "majdan" (+ broń i oporządzenie) to się nie da z tym iść. Moja żona na 2-tygodniowy wyjazd zabiera 2-3 razy mniej, a wiadomo jak to na wywczasach i co kobiecie tam potrzeba i czego nie potrzeba, ale i tak zabiera.

Książkę by można o tym napisać...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2018 17:12 przez Razorblade1967.)
24.10.2018 16:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Magister
Zasłużony
     
Liczba postów: 574
Dołączył: 22.12.2011
Okres: Starożytność
Post: #8
RE: Menu żołnierza
(24.10.2018 16:59)Razorblade1967 napisał(a):  Nawet w zawodowej armii mogą zdarzyć się sytuacje nieprzewidziane, zresztą jak w każdej innej robocie i trzeba czasem "łatać dziury"... Co z tego, że np. masz na jakieś stanowisko dobrego zmiennika, jak pechowym zrządzeniem losu zachoruje ci obu na raz?
Co robie? Natychmiast ściągam odpowiednika z sąsiedniej formacji, która jest "bezrobotna". Dziury po szefie kuchni nie zaklejam lekarzem, albo dowódcą ŻW.
(24.10.2018 16:59)Razorblade1967 napisał(a):  Masz rację... armia nie tyle trwa w bylejakości, co się w nią coraz bardziej pogrąża. Sam fakt, że armia jest zawodowa nie rozwiązuje problemów, z moich obserwacji (do niedawna bo już dałem sobie spokój z pracą w tej instytucji nawet jako cywil) wynika, że poziom tego wszystkiego jest często niższy nią w czasach armii z poboru...
Jeżeli jest tak jak mówisz, to lepiej uciekać stąd jak najdalej. Po grzyba papierowa armia, która rozpadnie sie po pierwszym starciu. Szkoda tylko zwykłych ludzi. Jeżeli jest tak jak mówisz to może apelować, aby tą nieszczęsną, poobijaną politycznie armie rozwiązać i liczyć na amerykanów. Cuda się zdarzają, ale osobiście nie liczyłbym na coś z nie tego świata.
(24.10.2018 16:59)Razorblade1967 napisał(a):  A ja jak znam życie to dochodzi jeszcze jeden element - wszechobecny w tym kraju... po prostu kochamy na wszystko narzekać, marudzić i jęczeć. Polak narzeka zawsze, co by do żarcia nie dostał. Tak było, jest i pewnie będzie jeszcze długo. Pamiętam, że gdy w jakiejś JW, w której byłem żarcie było naprawdę dobre to i tak zawsze znalazła się grupa narzekaczy...
No bez przesady. Trochę w góre sam narzekasz na jakość polskiej armii. Zostawmy to, ponieważ ten watek jest dosyć istotny. W tak podstawowych sprawach jak żarcie nie będzie nikt narzekał jak chłop dostanie to na co oczekuje po ciężkim dniu, a nie może się napić piwa i nie może przytulić się do lubej. Taki chłop chce w miarę smacznie, ale dobrze pojeść. Tym bardziej jeżeli widzi menu wojsk sojuszniczych, albo takowe kiedyś widział. Nie czarujmy się, niby nowoczesna armia, ale wszystko jest jak za komuny, albo tak jak ty piszesz, jeszcze gorzej.
(24.10.2018 16:59)Razorblade1967 napisał(a):  A co do rybiego łba, parówek w rosole i innych głupot to akurat jeżeli jedynym źródłem jest jakiś "profil na FB" - to raczej to mało wiarygodne.
To temat poldasa. On powołał się na artykuł, niech znajdzie, czy Armia kategorycznie zaprzeczyła, że w podanych jednostkach doszło do tak rażących incydentów żywnościowych. Znając życie parówki miały być wydane na śniadanie, ale z niewyjaśnionych przyczyn żołnierze ich nie otrzymali, a że musiały zostać wydane w tym dniu, to wpakowano je do rosołu. Żołnierz dostał żarcie?!!! Dostał!!! Niech się cieszy, że w rosole miał parówkę. Zawsze mógł dostać czysty rosół.
(24.10.2018 16:59)Razorblade1967 napisał(a):  Większość to zapewne głupie wygłupy jakiś "niedorozwiniętych żołnierzyków", jak zresztą to widać i w reszcie społeczeństwa, które lubuje się w głupich filmikach na FB, "memach" (czy jak tam te głupoty się zwą), durnych fotkach (udających rzeczywistość) i innych rozrywkach dla "inteligentnych inaczej".
Osobiście bardzo negatywnie odbieram jak były podoficer, czy chorąży (nie pamietam obecnie jaki miałeś stopień) tak negatywnie pisze o atmosferze w wojsku. Z tego wynika, że jest tam jeden wielki - nie boje się użyć tego słowa - b.....ałagan.
Sorry, ale to co piszesz jest niesamowicie przygnębiające.
Po grzyba wydawać miliardy, jak wojsko to jedna, niezdyscyplinowana zbieranina przypadkowych ludzi?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2018 17:42 przez Kozak.)
24.10.2018 17:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Uczeń
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 41
Dołączył: 01.10.2017
Okres: II wojna światowa
Post: #9
RE: Menu żołnierza
(24.10.2018 17:34)Kozak napisał(a):  No bez przesady. Trochę w góre sam narzekasz na jakość polskiej armii.
Ale ja nie narzekam, że było mi w armii źle, że miałem jakieś osobiste niegodności (bo jak miałem to traktowałem to na zasadzie... na wojnie będzie gorzej) - tylko nie podoba mi się obecny stan armii i to jak ona wygląda. Miałem nawet niezłą fuchę ostatnio i nawet się wszyscy dziwili, że odchodzę - bo stwierdziłem, że nie jest "moja armia" i "patrzeć na to już spokojnie nie mogę", a nie że było mi źle na stanowisku czy że miałem złe warunki pracy (bo pewnie w USA miałbym lepsze).

(24.10.2018 17:34)Kozak napisał(a):  W tak podstawowych sprawach jak żarcie nie będzie nikt narzekał jak chłop dostanie to na co oczekuje po ciężkim dniu, a nie może się napić piwa i nie może przytulić się do lubej. Taki chłop chce w miarę smacznie, ale dobrze pojeść.
Uwierz mi będzie... widziałem to nie raz i nie dwa. Zawsze znajdzie się jakiś niezadowolony, bo przy zbiorowym żywieniu takowi zawsze się znajdą. Zbiorowe żarcie na poligonie to nie restauracja z menu na parę stron. Wszystkim nie dogodzisz... szczególnie, że współczesne społeczeństwo zrobiło się strasznie wybredne, żywieniowo również. Ot wpływ dobrobytu i wygodnego życia... poligony teraz "zajeżdżają luksusem", ale oni dalej narzekają bo są przyzwyczajeni do wygód itd. Skutki cywilizacyjne po prostu...dotykają całego społeczeństwa, to i są obecne w armii, bo przecież nie składa się z kosmitów.

Tylko jak kiedyś ktoś był niezadowolony to pomarudził, co najwyżej obsobaczył kucharza itp. A teraz łapie za telefon, aranżuje jakieś głupoty na talerzu i wrzuca na FB... bo może ktoś zobaczy i będzie "chryja".

(24.10.2018 17:34)Kozak napisał(a):  On powołał się na artykuł, niech znajdzie, czy Armia kategorycznie zaprzeczyła, że w podanych jednostkach doszło do tak rażących incydentów żywnościowych.
Żartujesz? Armia ma komentować jakieś głupoty z FB... pewnie i do tego kiedyś dojdzie, ale to chyba zbyt poważnie o takiej instytucji by nie świadczyło.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2018 18:27 przez Razorblade1967.)
24.10.2018 18:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,848
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #10
RE: Menu żołnierza
Ja to widzę też tak, że;
Jak żołnierz głodny, to zły.
A jak najedzony, to śpiący.

Nie jestem przekonany że to wspaniałe menu, jakie mają Yankesi, jest wzorcem do naśladowania.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
24.10.2018 21:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz