książka

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
Offline
Fregattenkapitän
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 783
Dołączył: 31.12.2011
Okres: II wojna światowa
Post: #1
Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
Cytat: Speedy - 25.02.2013 10:58 Cytat: Zastanawiające jest dlaczego tak późno zaminowano Dunaj którym transportowano praktycznie całą rope z Rumuni.


Minowanie rzek jest ogólnie niewdzięczne. Prąd dosyć szybko zmywa miny kotwiczne, a denne potrafi pogrzebać w mule albo przeciwnie wykopać i wyrzucić na brzeg. Tak jak w morzu mogą leżeć całe miesiące i lata, tak w rzece kilka tygodni to zwykle jest max. Ponadto na morzu nikt nie widzi zazwyczaj że jakieś miny stawiamy; a nad rzeką zawsze mnóstwo ludzi mieszka i zawsze ktoś zobaczy akcję minowania. I może powiadomić kogo trzeba żeby sobie te miny wytrałował.

Stąd to nie było takie oczywiste, że Dunaj się opłaca minować. Bo się opłaca. To jest straszliwie ruchliwa magistrala i nawet jeśli miny nie przetrwają w rzece długo to jest duża szansa że przez to "niedługo" też ktoś zdąży na nie wejść. I owszem ktoś może zobaczyć stawianie min, ale niekoniecznie da się z tym dalej coś zrobić: jeśli miny były denne, magnetyczne, to ich wytrałowanie nie jest takie proste (a jeszcze na rzece - kto miał rzeczne trałowce do tego przystosowane? Rumunia? wolne żarty. A bez zaawansowanej technologii jak się do tego zabrać w ogóle?).

Pozdrawiam
Speedy
Glasisch - 25.02.2013 13:42
Dorzucam coś fachowego, za Jürgiem Meisterem „Der Seekrieg in den osteuropäischen Gewässern 1941-45” – J. F. Lehmanns Verlag München, 1958 r.
Odnośniki i komentarz autorstwa Mirosława Morozowa (Rosja) do opisywanych przez Meistera wydarzeń na Bałtyku zawarto w dwóch publikacjach: 1. „Wojna w Wostocznoewropejskich wodach 1941-1943, Moskwa 1995 oraz 2. pod tym samym tytułem w roku 1996, ale opisujące działania tylko na Bałtyku w latach 1944-1945 w cyklu „Antologija wojny na morje”, nr 5 („wypust”), wydawnictwo - Izdatielstwo „CzePo”

11) Operacje na Dunaju1941/45 …………………………………………………………………. ....... 310
- Zaminowanie Dunaju z powietrza……………………………………………………………… 310

Działające z lotnisk włoskich alianckie lotnictwo zrzuciło od początku kwietnia 1944 r. do września 1944 r. około 1.000 min większych i mniejszych w nurt Dunaju. Ponieważ sojusznicy Niemiec nie byli raczej przygotowani na prowadzenie wojny minowej na Dunaju, wystąpiły w pierwszych dwóch miesiącach bardzo dotkliwe straty. Najpierw trzeba było utworzyć skuteczny łańcuch punktów obserwacyjnych obrony przeciwminowej, następnie ustanowiono trzy punkt demagnetyzacyjne i w końcu zaopatrzono się w odpowiedni sprzęt. Balony zaporowe przeciwko samolotom kołysały się nad niebem Wyszegradu (węg. Visegrád, nm. Plintenburg), węgierskich Felsö-Göd i Ujvidka (węg. Újvidék obecnie serbski Novi Sad; nm. Neusatz).

W pierwszych miesiącach często dochodziło do sytuacji, że załogi cywilne odmawiały dalszego kursowania i podczas zrzutu min jednostki po prostu stawały na kotwicy, wzgl. uciekały do partyzantów.

Po użyciu jednostek trałowych i przerywaczy zagród minowych, żegluga wracała nawoje właściwe tory. Szczególnie odznaczył się trałowiec rzeczny Oder, który podczas jednego patrolu od Belgradu do Budapesztu wyłowił 36 min. W sumie Niemcy wytrałowali 550 min, podczas gdy 75 następnych eksplodowało bez przyczyny. 72 miny zabezpieczono i rozbrojono. Cały szereg min, których zrzut został bezbłędnie zlokalizowany, nie można było unieszkodliwić, gdyż spadły na tereny zajęte przez partyzantów, lub niedostępne bagna. Ponieważ Brytyjczycy dziwnym zwyczajem zrzucali swoje miny nad miejscami, gdzie Dunaj był najszerszy, Niemcy mogli się zadowolić przeszukując zaledwie jeden pas nurtu o szerokości 100 m. Liczne brytyjskie miny leżały prawdopodobnie poza torem wodnym, w pobliżu chaszczy rosnących nad brzegami i stąd były one nieużyteczne.

W sumie utworzono 3 flotylle trałowców rzecznych, a do akcji oczyszczania wciągnięto węgierskie, rumuńskie i bułgarskie jednostki. Filary mostów zabezpieczono konstrukcjami z drewna, na wzór stosowany zimą w przypadku pojawienia się kry lodowej. Most na Dunaju w Belgradzie - Parnievo był chroniony przez szeroka na 3 metry siatkę przeciwtorpedową, która miała wyłapywać dryfujące i niesione z prądem rzeki miny. Wykorzystano i to z zadowalającym rezultatem także samoloty Ju 52 („Mausi”) do niszczenia min magnetycznych. W sumie 165 szybkich parowców i lichtug poderwało się na minach, dodatkowe straty w okrętach nastąpiły podczas przechodzenia z Linzu na Morze Czarne.

Pod pojęciem „Inspektor Mineräumdienst Donau (IMRDD = Inspektorat Służby Trałowej na Dunaju) z siedzibą w Budapeszcie stworzony zespół i pozostający pod komendą komandora Anselma Lautenschlägera dotrwał do końca wojny, a jesienią 1944 r. prawdopodobnie przejął pod swoje rozkazy właściwe niemieckie i węgierskie flotylle dunajskie.

Wraz z załamaniem się wszystkich frontów niemieckich w marcu 1944 r. dolny i środkowy Dunaj systematycznie był opanowywany przez Rosjan. MFP i inne nadające się do tego jednostki postawiły około 180 min magnetycznych w szczególnie trudnych żeglugowo, bo wąskich zakolach. 75 min postawiono między Wełtawą a Belgradem, na których według niepotwierdzonych meldunków zatonęło 23 jednostek wiozących zaopatrzenie. ( Uwaga Mirosława Morozowa nr 3 – miny okazały się być przyczyną największych strat poniesionych w latach 1944/1945 przez radziecką Flotyllę Dunajską. Między 30.08.1944 a 09.05.1945 r. zatonęły a nich 2 kutry artyleryjskie, 3 trałowce rzeczne, i 30 barek – w sumie 51 z liczby 58 posiadanych). Rosjanie byli zmuszeni do wstrzymania na pewien okres żeglugi i ściągnąć z Morza Czarnego trałowce. Pierwsza niemiecka operacja zaminowania Dunaju nastąpiła 02.10.1944 r., a ostatnia na początku kwietnia 1945 r. między Bratysławą a Hainburgiem, co miało uniemożliwić przedarciu się radzieckich kutrów artyleryjskich.

Jeszcze 05. i 06.05.1945 r. do Dunaju wrzucono z lewego brzegu Dunaju koło Stockerau 50 min dryfujących, które miały zniszczyć most pontonowy koło Wiednia i sparaliżować żeglugę na dolnym Dunaju.

Węgrzy, którzy w okresie międzywojennym pilnie studiowali pod względem teoretycznym i praktycznym zasady prowadzenia wojny minowej, a co za tym idzie byli do niej świetnie przygotowani, zrezygnowali ostatecznie z jakiejkolwiek operacji minowej na Dunaju.

Niezależnie od strat spowodowanych minami, w wyniku, czego na Dunaju i Cisie zatonęło jeszcze kilka pojedynczych jednostek w wyniku ostrzału z broni pokładowej samolotów, lub zrzuconych bomb.

Milej lektury

Das sind die Tage, von denen wir sagen: Sie gefallen uns nicht. - Spr. 12;1 - Dieter Noll - Die Abenteuer des Werner Holt. (1960)

Janusz - 25.02.2013 16:27 - Speedy Operation Gardening nie miala takich problemów podobnie jak polskie miny typu Rybka.

......Węgrzy, którzy w okresie międzywojennym pilnie studiowali pod względem teoretycznym i praktycznym zasady prowadzenia wojny minowej, a co za tym idzie byli do niej świetnie przygotowani, zrezygnowali ostatecznie z jakiejkolwiek operacji minowej na Dunaju.........byli kompletnie nie przygotowani za...Csonkaréti Károly – Benczúr László: „Haditengerészek és folyamőrök a Dunán” ;
Budapest 1997.

Glasisch - 25.02.2013 17:16
Zauważyłeś z którego roku jest ta nie pobita dotąd książka? Morozow też nie prostował, a ja mało wiem na temat. Tego gościa czytałem w polskim tłumaczeniu o c.k. Gdybyś wiedział coś dokładniej to byś z pewnością uzupełnił, czemu zrezygnowali w zwalczaniu tego zagrożenia, bo to, co to miny i jakie z ich strony grozi niebezpieczeństwo, to wiedzieli z pewnością.

Speedy - 26.02.2013 19:55
Hej
Cytat: (25.02.2013 13:42)Glasisch napisał(a):  Ponieważ Brytyjczycy dziwnym zwyczajem zrzucali swoje miny nad miejscami, gdzie Dunaj był najszerszy, Niemcy mogli się zadowolić przeszukując zaledwie jeden pas nurtu o szerokości 100 m. Liczne brytyjskie miny leżały prawdopodobnie poza torem wodnym, w pobliżu chaszczy rosnących nad brzegami i stąd były one nieużyteczne.

No właśnie, to jest kolejny problem tego śródlądowego minowania z powietrza. Ówczesne miny to generalnie dosyć delikatne urządzenia. Z reguły zrzucano je ze spadochronem, a jeśli bez niego, to z małej wysokości. Na morzu jedno i drugie nie było problemem. Nawet jeśli mina na spadochronie zdryfowała na wietrze kilkaset metrów od wyznaczonego miejsca upadku to zwykle nie robiło najmniejszej różnicy; zwykle zresztą sam zrzucający nie znał nawet swojej pozycji z taką dokładnością. Również lot na wysokości kilkudziesięciu metrów nad morzem nie był specjalnie niebezpieczny. Nad lądem natomiast był; nawet jeśli atakujący był doskonałym pilotem i wpasował się w koryto rzeki, śmigając sobie tuż nad wodą, to i tak mógł mu się co jakiś czas przytrafić np. most, statek z wysokim masztem albo po prostu zakręt rzeki, z reguły ciaśniejszy od promienia skrętu samolotu - a wznieść się szybko ciężkim bombowcem nie zawsze jest łatwo. Chybienie zaś miny o kilkadziesiąt nawet metrów mogło spowodować, że upadła poza torem wodnym. W dodatku tor ten wcale nie musi zawsze biec środkiem koryta (np. na Wiśle w Warszawie jest dosyć mocno przesunięty w stronę lewego brzegu), czego przecież z powietrza nie widać.

Cytat:(25.02.2013 13:42)Glasisch napisał(a):  Wykorzystano i to z zadowalającym rezultatem także samoloty Ju 52 („Mausi”) do niszczenia min magnetycznych.

To też ciekawe. Na morzu ta metoda trałowania sprawdzała się bardzo dobrze i z powodzeniem używały jej wszystkie chyba walczące strony. Na rzece wydaje się bardziej kłopotliwa ze względu na konieczność lotu na małej generalnie wysokości. Ale może z uwagi na płytkość akwenu nie musiała to być wysokość aż tak mała...
Cytat: janusz napisał(a):Speedy Operation Gardening nie miala takich problemów podobnie jak polskie miny typu Rybka.

Jeśli masz jakieś informacje na ten temat, jak długo mogły te miny leżeć w rzece tobym się chętnie z nimi zapoznał. Co do tego pierwszego, wypada przypomnieć, że "Gardening" to ogólnie kryptonim operacji minowania powietrznego, nie tylko samego minowania Dunaju. Oczywiście miny zrzucane do morza nie miały zwykle tych "rzecznych" problemów, chyba że stawiano je w miejscach gdzie był jakiś silny prąd. Co do Dunaju, można by się zastanowić, czy ciężkie miny denne mogły faktycznie poleżeć dłużej niż kilka tygodni. Być może były miejsca gdzie prąd nie znosił ich tak szybko; a jeśli zakopały się w mule i osadach dennych, to w zasadzie chyba w niczym nie przeszkadzało. Muł nie ekranował przecież pola magnetycznego, jako że przesiąknięty wodą, dźwięk pewne też bardzo dobrze przenosił, a czy kilkusetkilowa mina wybuchła pod statkiem/okrętem w wodzie, czy zagłębiona w mule, to zapewne było kompletnie bez znaczenia.

Co do min kontaktowych, w rodzaju tej "Rybki" wz. 1915 (bo to tak naprawdę rosyjska konstrukcja z I wojny) tobym się jednak nie łudził. Kilka tygodni maksymalnie, albo do pierwszego większego deszczu/przyboru wody. Zwróć uwagę na "rybi" zapalnik, mechaniczny, z czujnikiem w postaci 60 cm pręta umieszczonego w poprzek kadłuba (jego odchylenie powodowało wybuch). Była taka rosyjska mina przeciwdesantowa (a w zasadzie to pewnie nawet dalej jest) PDM-1, denna co prawda, ale także z podobnym prętowym zapalnikiem - "antenką", której przechylenie powodowało wybuch, do stawiania na płytkich wodach przybrzeżnych lub śródlądowych http://www.saper.etel.ru/mines/pdm-1.html W czasie wojny wietnamskiej próby jej używania przez bojowników Vietcongu przeciwko żegludze na rz. Mekong zakończyły się niepowodzeniem. Spływające rzeką śmieci, wodorosty, gałęzie itp. miały tendencje do zaczepiania o antenkę i gromadzenia się na niej, powodując tak duży napór, że często już po 2-3 godzinach od ustawienia dochodziło do samorzutnej eksplozji miny. Obawiam się że z "Rybką" byłoby podobnie. Może w europejskich wodach nie ma aż tyle roślinności co w tropikalnych ale za to śmieci może być więcej; więc nie po trzech godzinach tylko pewnie po kilku dniach lub może tygodniach w ujściu dużej rzeki Rybka mogłaby jednak zrobić BUM.

Pozdrawiam
Speedy

Janusz - 27.02.2013 06:00
Co do informacji na temat minowania Dunaju swego czasu był obszerny artykół w chorwackim piśmie Husar a "ulubionym" miejscem minowania był rejon Żelaznych Wrót.
Poldas - 27.02.2013 16:16
Odnośnie Żelaznych Wrót;
Podam taką ciekawostkę, że do holowania barek używano tam potężny parowóz produkcji Zakładów Hipolita Cegielskiego z Poznania. Parowóz jechał po szynach na lądzie i ciągnął barkę idącą po wodzie.

Pozdrawiam
poldas

Janusz - 28.02.2013 06:11
Był to parowóz Typ Tt seria 46

Speedy - 28.02.2013 11:26
A propos minowania rzek, przypomniała mi się jeszcze jedna historia. Opisana jest w książce "Bombs gone!", jako że piszę z pracy to nie mam jej przy sobie więc mogę przekręcić pewne szczegóły.

A konkretnie chodzi o to, że Brytyjczycy już od lat 30. rozważali minowanie z powietrza wód śródlądowych, rozmaitych rzek i kanałów, których np. w zagłębiu Ruhry jest mnóstwo i które odgrywają tam ważną rolę w transporcie. Amunicja jaką do tego wymyślali wydaje się z dzisiejszego punktu widzenia dosyć dziwna - były to bardzo małe miny pływające (dryfujące), początkowo o masie nawet kilku funtów tylko. Ostateczna wersja wprowadzona do produkcji w 1939 czy 1940, W-Bomb Mk.I była już trochę większa, ważyła ok. 35 lb (16 kg) w tym ok. 20 lb (9 kg) materiał wyb. Nie wydaje się to dużo, ale też jednostki rzeczne są zazwyczaj nie takie wielkie jak pełnomorskie; a jakieś takie odpowiedniki masowców, barki do przewozu węgla czy rudy metali, to założę się że mają pojedyncze dno i nawet przy tak małym ładunku jak się zrobi dziura to ogromna i nawet nie ma jak tego załatać. Wspomniane wcześniej przez janusza miny Rybka zawierały ładunek 9-12 kg TNT.

W-Bomb występowała w wersji miny dryfującej i w wersji kotwicznej, obie z zapalnikiem kontaktowym. Latem 1940 zrzucono ich kilka tys., głównie do Renu, ze skutkiem zerowym, czy zbliżonym do zera. Dlatego zaraz dali sobie spokój i dlatego zapewne kampania minowania Dunaju nastąpiła dopiero w kilka lat później.

Pozdrawiam
Speedy

Glasisch - 28.02.2013 13:37
No opowiem Wam, jak powstała niemiecka flotylla na Dunaju. Źródło:

Rozdział: Die Aufstellung einer "Donauflottille"

Utworzenie Flotylli Dunajskiej
Jeszcze przed ogłoszeniem rozporządzenia, w sprawie rozporządzenia o objęciu obywateli niemieckich mieszkających za granicami obowiązkiem powszechnej służby wojskowej, bądź powołania ich do Służby Prazy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst = RAD) (Anordnung über die Erfassung der deutschen Staatsangehörigen im Ausland für den aktiven Wehrdienst und Reichsarbeitsdienst im Jahre 1938), w dniu 17.03.1938 r. Hitler rozkazał utworzenie Flotylli Dunajskiej. B Na podstawie tego rozkazu Ob.d.M., Naczelne Dowództwo Marynarki Wojennej wydało następujące dyspozycje: Z dniem dzisiejszym obejmuję komendę nad wszystkimi stacjonującym na Dunaju patrolowców, ich załogami oraz znajdującymi się tam nieruchomościami. Serdecznie witam w szeregach niemieckiej Kriegsmarine, austriackich oficerów i marynarzy, którzy do tej pory na tych jednostkach służyli.. Konieczność natychmiastowego utworzenia wspomnianej flotylli miała swój powód w istnieniu nowoczesnych, reprezentujących sobą dużą siłę bojową, siły rzeczne Czechosłowacji, bazujące w Bratysławie, gdyż ich obecność stwarzała realne zagrożenie zaryglowania całej żeglugi wiodące na Morze Czarne. Kriegsmarine, która do tego czasu nie dysponowała na tym akwenie żadnymi jednostkami rzecznymi, przejęła tym samym tradycje c.k. austro - węgierskiej flotylli wojennej. Dowódcą nowej flotylli, z mocą od 1 kwietnia 1938 r., został kmdr Heinz Degenhardt. Flotylla podlegała służbowo Rejonowi Operacyjnemu Bałtyku (Marinestation der Ostsee). Niezwłocznie rozpoczęto rozbudowę bazę flotylli mieszczącej się w Linzu. Przewidziana była jako warsztat naprawczy i stocznię nowych jednostek. Od saperów austriackiej Bundeswehry, Kriegsmarine przejęła patrolowiec Birago, motorówki Enns, Mur, Krems, Drau, Salzach oraz jednostkę szkolną Gazelle. Już 12 kwietnia kmdr Degenhardt wybrał się na patrolowcu Birago w odwiedziny do stolicy Węgier, Budapesztu, gdzie był przyjęty przez namiestnika państwa, admirała Horhy`ego. Po przeanalizowaniu doświadczeń uzyskanych przez Węgrów, uzgodniono, że współpraca flotylli obu państwa ma mieć na celu stworzenie skutecznej blokady, która udaremnić by miała zamiar czechosłowackich sił rzecznych przedarcia się w górę Dunaju, o ile by do takiej sytuacji miało kiedyś dojść. Przede wszystkim należało opracować typ skutecznie pracującej miny i nie zapominać o s odpowiednim sprzęcie do trałowania oraz ich nosicielach. Te słowa dedykuję naszemu Januszowi ... Węgrzy .. byli kompletnie nie przygotowani. Eks - austriackie jednostki nie nadawały się do pełnienia roli trałowców. Firma Fr. Lürssena z Vegesack, otrzymała zlecenie opracowania planów odpowiedniego kutra trałowego. Zostały one przeprowadzone na Dunaj przez Main - Ludwigskanal. W sierpniu 1938 r. po wciągnięciu na maszty flagi służbowej Rzeszy (Reichsdienstflagge 1935 - 1945 - patrz skan niżej) do służby oddano następujące jednostki: jednostkę doświadczalną Alberich i kutry doświadczalne Nibelungen i Schillung. Pierwszy kuter trałowy Lürssena z prawdziwego zdarzenia, FR 1 wszedł do służby 1 września 1938 r. Po zakończenie fazy rozbudowy,dowództwo nad flotyllą przejął kmdr Hans Bütow, który operacyjnie podlegał bezpośrednio OKM-owi.

Miłej lektury.
No opowiem Wam, jak powstała niemiecka flotylla na Dunaju. Źródło:

Rozdział: Die Aufstellung einer "Donauflottille"

Utworzenie Flotylli Dunajskiej
Jeszcze przed ogłoszeniem rozporządzenia, w sprawie rozporządzenia o objęciu obywateli niemieckich mieszkających za granicami obowiązkiem powszechnej służby wojskowej, bądź powołania ich do Służby Prazy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst = RAD) (Anordnung über die Erfassung der deutschen Staatsangehörigen im Ausland für den aktiven Wehrdienst und Reichsarbeitsdienst im Jahre 1938), w dniu 17.03.1938 r. Hitler rozkazał utworzenie Flotylli Dunajskiej. B Na podstawie tego rozkazu Ob.d.M., Naczelne Dowództwo Marynarki Wojennej wydało następujące dyspozycje: Z dniem dzisiejszym obejmuję komendę nad wszystkimi stacjonującym na Dunaju patrolowców, ich załogami oraz znajdującymi się tam nieruchomościami. Serdecznie witam w szeregach niemieckiej Kriegsmarine, austriackich oficerów i marynarzy, którzy do tej pory na tych jednostkach służyli.. Konieczność natychmiastowego utworzenia wspomnianej flotylli miała swój powód w istnieniu nowoczesnych, reprezentujących sobą dużą siłę bojową, siły rzeczne Czechosłowacji, bazujące w Bratysławie, gdyż ich obecność stwarzała realne zagrożenie zaryglowania całej żeglugi wiodące na Morze Czarne. Kriegsmarine, która do tego czasu nie dysponowała na tym akwenie żadnymi jednostkami rzecznymi, przejęła tym samym tradycje c.k. austro - węgierskiej flotylli wojennej. Dowódcą nowej flotylli, z mocą od 1 kwietnia 1938 r., został kmdr Heinz Degenhardt. Flotylla podlegała służbowo Rejonowi Operacyjnemu Bałtyku (Marinestation der Ostsee). Niezwłocznie rozpoczęto rozbudowę bazę flotylli mieszczącej się w Linzu. Przewidziana była jako warsztat naprawczy i stocznię nowych jednostek. Od saperów austriackiej Bundeswehry, Kriegsmarine przejęła patrolowiec Birago, motorówki Enns, Mur, Krems, Drau, Salzach oraz jednostkę szkolną Gazelle. Już 12 kwietnia kmdr Degenhardt wybrał się na patrolowcu Birago w odwiedziny do stolicy Węgier, Budapesztu, gdzie był przyjęty przez namiestnika państwa, admirała Horhy`ego. Po przeanalizowaniu doświadczeń uzyskanych przez Węgrów, uzgodniono, że współpraca flotylli obu państwa ma mieć na celu stworzenie skutecznej blokady, która udaremnić by miała zamiar czechosłowackich sił rzecznych przedarcia się w górę Dunaju, o ile by do takiej sytuacji miało kiedyś dojść. Przede wszystkim należało opracować typ skutecznie pracującej miny i nie zapominać o s odpowiednim sprzęcie do trałowania oraz ich nosicielach. Te słowa dedykuję naszemu Januszowi ... Węgrzy .. byli kompletnie nie przygotowani. Eks - austriackie jednostki nie nadawały się do pełnienia roli trałowców. Firma Fr. Lürssena z Vegesack, otrzymała zlecenie opracowania planów odpowiedniego kutra trałowego. Zostały one przeprowadzone na Dunaj przez Main - Ludwigskanal. W sierpniu 1938 r. po wciągnięciu na maszty flagi służbowej Rzeszy (Reichsdienstflagge 1935 - 1945 - patrz skan niżej) do służby oddano następujące jednostki: jednostkę doświadczalną Alberich i kutry doświadczalne Nibelungen i Schillung. Pierwszy kuter trałowy Lürssena z prawdziwego zdarzenia, FR 1 wszedł do służby 1 września 1938 r. Po zakończenie fazy rozbudowy,dowództwo nad flotyllą przejął kmdr Hans Bütow, który operacyjnie podlegał bezpośrednio OKM-owi.

Miłej lektury.
No opowiem Wam, jak powstała niemiecka flotylla na Dunaju. Źródło:

Rozdział: Die Aufstellung einer "Donauflottille"

Utworzenie Flotylli Dunajskiej
Jeszcze przed ogłoszeniem rozporządzenia, w sprawie rozporządzenia o objęciu obywateli niemieckich mieszkających za granicami obowiązkiem powszechnej służby wojskowej, bądź powołania ich do Służby Prazy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst = RAD) (Anordnung über die Erfassung der deutschen Staatsangehörigen im Ausland für den aktiven Wehrdienst und Reichsarbeitsdienst im Jahre 1938), w dniu 17.03.1938 r. Hitler rozkazał utworzenie Flotylli Dunajskiej. B Na podstawie tego rozkazu Ob.d.M., Naczelne Dowództwo Marynarki Wojennej wydało następujące dyspozycje: Z dniem dzisiejszym obejmuję komendę nad wszystkimi stacjonującym na Dunaju patrolowców, ich załogami oraz znajdującymi się tam nieruchomościami. Serdecznie witam w szeregach niemieckiej Kriegsmarine, austriackich oficerów i marynarzy, którzy do tej pory na tych jednostkach służyli.. Konieczność natychmiastowego utworzenia wspomnianej flotylli miała swój powód w istnieniu nowoczesnych, reprezentujących sobą dużą siłę bojową, siły rzeczne Czechosłowacji, bazujące w Bratysławie, gdyż ich obecność stwarzała realne zagrożenie zaryglowania całej żeglugi wiodące na Morze Czarne. Kriegsmarine, która do tego czasu nie dysponowała na tym akwenie żadnymi jednostkami rzecznymi, przejęła tym samym tradycje c.k. austro - węgierskiej flotylli wojennej. Dowódcą nowej flotylli, z mocą od 1 kwietnia 1938 r., został kmdr Heinz Degenhardt. Flotylla podlegała służbowo Rejonowi Operacyjnemu Bałtyku (Marinestation der Ostsee). Niezwłocznie rozpoczęto rozbudowę bazę flotylli mieszczącej się w Linzu. Przewidziana była jako warsztat naprawczy i stocznię nowych jednostek. Od saperów austriackiej Bundeswehry, Kriegsmarine przejęła patrolowiec Birago, motorówki Enns, Mur, Krems, Drau, Salzach oraz jednostkę szkolną Gazelle. Już 12 kwietnia kmdr Degenhardt wybrał się na patrolowcu Birago w odwiedziny do stolicy Węgier, Budapesztu, gdzie był przyjęty przez namiestnika państwa, admirała Horhy`ego. Po przeanalizowaniu doświadczeń uzyskanych przez Węgrów, uzgodniono, że współpraca flotylli obu państwa ma mieć na celu stworzenie skutecznej blokady, która udaremnić by miała zamiar czechosłowackich sił rzecznych przedarcia się w górę Dunaju, o ile by do takiej sytuacji miało kiedyś dojść. Przede wszystkim należało opracować typ skutecznie pracującej miny i nie zapominać o s odpowiednim sprzęcie do trałowania oraz ich nosicielach. Te słowa dedykuję naszemu Januszowi ... Węgrzy .. byli kompletnie nie przygotowani. Eks - austriackie jednostki nie nadawały się do pełnienia roli trałowców. Firma Fr. Lürssena z Vegesack, otrzymała zlecenie opracowania planów odpowiedniego kutra trałowego. Zostały one przeprowadzone na Dunaj przez Main - Ludwigskanal. W sierpniu 1938 r. po wciągnięciu na maszty flagi służbowej Rzeszy (Reichsdienstflagge 1935 - 1945 - patrz skan niżej) do służby oddano następujące jednostki: jednostkę doświadczalną Alberich i kutry doświadczalne Nibelungen i Schillung. Pierwszy kuter trałowy Lürssena z prawdziwego zdarzenia, FR 1 wszedł do służby 1 września 1938 r. Po zakończenie fazy rozbudowy,dowództwo nad flotyllą przejął kmdr Hans Bütow, który operacyjnie podlegał bezpośrednio OKM-owi.

Miłej lektury.
Speedy; dodałem taki samolot (Ju 52) Mausi
[Obrazek: 853b63240315898.jpg] [Obrazek: 534de0240315901.jpg] [Obrazek: eb5af1240315904.jpg]

Janusz - 25.02.2013 16:27
Nic z tego nie rozumiem , Niemcy owszem ale Węgrzy co do tego mają przecież nie posiadali na Dunaju trałowców przynajmniej do 1940 zresztą odchodzimy chyba od tematu , może nowy temat o flotyllach rzecznych na Dunaju?
Węgry posiadały do 1940 r jednostki tylko, stary stawiacz min Körös (ex niemiecki -Lieselotte, ex FM 4 lub FM 20) zakupiony w 1928, w tym też roku zbudowano stawiacz min Maros, 11 kutrów trałowych typu AM i na tym koniec wynikało to z ograniczeń traktatowych.

Glasaisch - 28.02.2013 17:05
Cytat: Cytat: 'janusz' pid='10826' dateline='1362063724']
Nic z tego nie rozumiem , Niemcy owszem ale Węgrzy co do tego mają przecież nie posiadali na Dunaju trałowców przynajmniej do 1940 zresztą odchodzimy chyba od tematu, może nowy temat o flotyllach rzecznych na Dunaju?

No to, że twierdziłeś za Csonkarétim ..., że Węgrzy nie byli w ogóle przygotowani do zwalczania min, co mnie nie dziwi, bo nie mieli i odpowiednich jednostek, a ich flota składała się z patrolowców Sopron - eks Stöhr, Debreczen - eks Lachs, Györ - eks Compo, Baja - eks Barsch, Szeget eks Wels, Kecskemét eks Viza, motorówek Honvéd, Huszár, Tüzer , szkolnej jednostki Badacsony (parowiec bocznokolwy). To za Weyers Flottentaschenbuch 1941/42
Cytat: Cytat: - Janusz zresztą odchodzimy chyba od tematu , może nowy temat o flotyllach rzecznych na Dunaju?

No tak to nie ma nic z bombardowaniem Niemiec, więc proszę odpowiedniego admina o postąpienie zgodni ez prośbą Janusza, może temat ogólny- flotylle rzeczne, bo Dunajska nie była jedyną, a my sobie potem tam podzielimy np. na Ładogę, Onegę itd. Dziękuję.

Janusz - Wczoraj 05:38
Znakomicie temat mało znany a interesujący.
.

[Obrazek: aa9e1d285140520.jpg]
Das sind die Tage, von denen wir sagen: Sie gefallen uns nicht. - Spr. 12;1 - Dieter Noll - Die Abenteuer des Werner Holt. (1960)
02.03.2013 10:02
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Początkujący
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 2
Dołączył: 15.04.2015
Okres: Średniowiecze
Post: #2
RE: Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
przeczytałem z zapartym tchem, świetna robota
15.04.2015 22:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,848
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #3
RE: Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
Niby ciekawa sprawa.
Jednak ciekawsze rzeczy działy się na Dunaju po 1940 roku.
Żelazne Wrota i właśnie to zwalczanie min.
Cytat:Po przeanalizowaniu doświadczeń uzyskanych przez Węgrów, uzgodniono, że współpraca flotylli obu państwa ma mieć na celu stworzenie skutecznej blokady, która udaremnić by miała zamiar czechosłowackich sił rzecznych przedarcia się w górę Dunaju, o ile by do takiej sytuacji miało kiedyś dojść.
Po co by miała się jakaś czechosłowacka flota przedrzeć w górę Dunaju - "Ja ni ponimaju".

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
15.04.2015 22:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Profesor
Zarejestrowani
     
Liczba postów: 817
Dołączył: 19.01.2012
Okres:
Post: #4
RE: Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
Coś co zapiera dech w piersiach ,zrekonstruowany przez Węgrów ck monitor Leitha.

http://indafoto.hu/tit-hmhe/image/913777...db5/320283

https://www.youtube.com/watch?v=iVx5QHCb...re=related
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2015 09:30 przez janusz.)
08.08.2015 09:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Offline
Moderator
Moderator
     
Liczba postów: 3,848
Dołączył: 13.11.2011
Okres: Starożytność
Post: #5
RE: Niemiecka flotylla na Dunaju (1938-1945)
Okręt ten przeznaczono do pływania po Dunaju.
Jako że zwodowano go w 1872 roku, to w latach 1938-1945 był już staruszkiem i nie mam pewności czy go w tym okresie bojowo używano.
Już wiem - Po I Wojnie Światowej służył po zdjęciu uzbrojenia do wydobywania żwiru z dna Dunaju.

Pozdrawiam
poldas
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] Piszę poprawnie; Przynajmniej tak mnie się wydaje.
08.08.2015 10:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz